Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Czy ja przesadzam?

    Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 03:29:42               Odpowiedz

    Witam.

    Jestem z facetem od roku. Obydwoje mamy po 36 lat.
    Jest on maminsynkiem. Jedynakiem. Matka sama go wychowywała. Całe życie mieszkali razem. Są bardzo ze sobą zżyci. Bardzo. Są przyjaciółmi.

    Codzienne rozmowy telefoniczne 3-5 razy dziennie, obowiązkowo rano i przed snem. On zdaje jej relacje ze wszystkiego, co on robi, co my robimy. Matka musi o wszystkim wiedzieć ( bo całe życie jej o wszystkim mówił i tak jest do dziś).

    Każda nasza kłótnia to od razu leciał do matki i ze szczegółami jej wszystko opowiadał.
    Wiem że ona sama też go o wszystko wypytuje, jak przez całe życie.

    Potrafi rzucić wszystko i lecieć do niej, nawet w sytuacjach które tego nie wymagają.
    Ostatnio nie odbierała od niego telefonu przez pół godziny to wybiegł z pracy bo musi jechać sprawdzić co się dzieje z mamą. A ona po prostu zapomniała zabrać telefonu z domu.

    Zdarzyło się, że przez tydzień się nie widzieliśmy bo mama miała ból głowy, a on jej nie zostawi nawet wtedy gdy ona złamie sobie paznokieć.

    Wystarczy że mamie nieznacznie skoczy ciśnienie a on już panikuje i chce jechać na SOR.

    Wielokrotnie były sytuacje kiedy zmienialiśmy nasze plany bo "mamie będzie przykro".

    A on jak już jej czegoś odmówi, to potem ona jest obrażona a on wtedy ma takie straszne poczucie winy i jest taki przybity, że prosi mnie żebyśmy jednak zgodzili się na to co chce mama. A ja ulegam, a potem się wewnętrznie z tym gryzę i męczę, że kolejny nasz dzień spędzamy pod dyktando jego matki. On woli mnie do czegoś przekonać niż sprzeciwić się matce. Wiele razy robiłam coś na co nie miałam ochoty, tylko po to, że ona była zadowolona. Jego natomiast mój dyskomfort nie ruszał, mówił "nie przesadzaj, mama jest starsza".

    Widujemy się z nią kilka razy w tygodniu. Czasem nawet codziennie. On co chwilę wymyśla powody żeby odwiedzić matkę. Szuka pretekstu.

    Nie mówiąc już o tym, że podczas tych spotkań dużo się przytulają, stoją w objęciach. On ją całuje w czoło, we włosy. A ja stoje obok i nie wiem co ze sobą zrobić. I to nie jest sporadyczne, to jest nagminne.

    Spotkania z nią często wyglądają tak, że siedzimy przy stole, oni wpatrzeni w siebie, z czułością, rozmawiają a ja z boku i nie zwracają na mnie uwagi. I te ich znaczące spojrzenia, błysk w oku, takie spojrzenia zarezerwowane tylko dla nich. (A takie spojrzenia i taką czułość powinien mieć tylko ze mną).

    Albo idą do kuchni i coś sobie szeptają, tak żebym nie słyszała.

    Albo on jak jest smutny to szybko dzwoni do matki bo musi usłyszeć jej głos, wtedy dopiero jest mu lepiej.

    Jak wyjeżdża w podróż to po dotarciu do celu najpierw dzwoni do matki a potem do mnie. ("Bo mama się martwi. A Ty jesteś młodsza i możesz poczekać")

    Po wyjściu od lekarza najpierw dzwoni do matki, potem do mnie.

    Nie pozwala jej nigdzie samej autobusem pojechać, choć ona nie jest jeszcze starą kobietą (ma 70 lat). Jest zdrowa.

    Oni o sobie mówią "my".

    On bierze kąpiel a ona szoruje mu plecy.

    Obydwoje nie chcemy mieć wesela, ale "mamie będzie przykro. Nie zrobię jej tego".

    Wszystko by jej oddał, wszystko by dla niej zrobił.

    Mam wrażenie że jestem im potrzebna jedynie po to, żeby urodzić IM dziecko. Im. Nie nam. Bo matka bardzo chce mieć wnuka.

    Rozumiem, że rodzice są ważni w życiu, nie chcę go odseparować od matki, ale wydaje mi się, że w pewnym momencie relacje z rodzicami powinny ulec przemianie.

    Czuję jakbym żyła w trójkącie.
    Ta sytuacja z jego matką jest dla mnie nie do zniesienia. Wieczorami zamykam się w łazience i ryczę, bo słyszę jak rozmawia z nią przez telefon i mówi do niej czułym głosem, nie jak do matki, tylko tak jak mówi do mnie. I czuję się wtedy hmmm ...zdradzana? Wiem jak to brzmi, w końcu chodzi o jego matkę, ale tak się czuję, jak ta druga. Bo jestem tą drugą. Matka jest u niego na pierwszym miejscu. Jej zadowolenie, jej szczęście, jej komfort stawia ponad mnie i nasz związek. Najważniejsze żeby matka była zadowolona, potem reszta.

    Wielokrotnie z nim rozmawiałam, i spokojnie i ze złością.
    On sobie zdaje sprawę że jest mamisynkiem, nie zaprzecza temu, ona też wspomina że starają się przeciąć pępowinę, ale to już tak długo trwa... Niby jest progres bo pomieszkuje u mnie i "już nie mówi mamie wszystkiego". Ale reszta bez zmian. Najczęściej jednak on bagatelizuje to co mówię, macha ręką, zmienia temat, albo mówi że przesadzam albo że mam tendencje do dramatyzowania.

    On wspomina o ślubie i dziecku, a ja? Ja przestałam mu ufać, nie mówię mu wielu rzeczy, nie dzielę się swoimi myślami, uczuciami. Bo nie dostaje wtedy zrozumienia. Bo nie mam pewności czy to zostanie między nami. Mam do niego żal, czuję się zdradzana. I powoli powoli po prostu się do niego dystansuje. Myślę nad rozstaniem, choć szkoda mi tego związku bo poza tą nieodciętą pępowiną nie mam mu nic do zarzucenia.
    Mówi się, że tak jak facet traktuje matkę, tak będzie traktował żonę. I on mnie rzeczywiście dobrze traktuje, szanuje, wspiera, troszczy się o mnie bardzo i zawsze mogę na nim polegać. Ale ta relacja z matką.... Nie zniosę tego. Cierpię, ewidentnie cierpię.

    Drodzy, co robić? To może ja w sobie powinnam coś zmienić? Bo przecież drugiego człowieka zmienić się nie da. Jak mam sobie przetłumaczyć ich relację by mnie tak nie dotykała?

    I powiedzcie czy ja przesadzam? Jak widać nie ufam własnym odczuciom i szukam potwierdzenia na zewnątrz.

    Dziękuje za przeczytanie mojego postu.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 03:33:50               Odpowiedz

      Przepraszam za taki długi post.

      Dopiero po dodaniu postu zobaczyłam jaki jest długi.

      Będę wdzięczna za przeczytanie.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-18, 09:35:38               Odpowiedz

        Nie przesadzasz.

        Jak Tobie zależy na facecie, to mu wyjaśnij, co Ciebie boli.
        Może coś się zmieni ale wątpię.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-18, 11:35:00               Odpowiedz

        Niedawno ogladalam program o maminsynkach. Nie masz szans.
        Bedzie jeszcze gorzej jak urodzisz dziecko.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Agani0k   Data: 2022-10-02, 02:30:22               Odpowiedz

        moim zdaniem to absolutnie nie przesadzasz,ciezki temat ...ale chyba powinnas z nim porozmawiać i dac mu poprostu ultimatum bo albo układa sobie zycie z Toba albą z mama. Przeciez nie bedziesz własnego szczescia ukladala dla Niej,bez sensu ...
        nie chodzi o to zeby on całkowicie ograniczyl z nia kontakt bardziej poprostu stopniowo oddzielil w3asze zycia ...czyli Wasze i jej z nim ...



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 10:07:29               Odpowiedz

      Witaj Verona

      Widzę,że ta sytuacja spędza Ci sen z powiek i wcale mnie to nie dziwi:(

      No cóż, jeśli chcesz całe życie grać drugie skrzypce w tej orkiestrze dyrygowanej przez matkę, musisz się liczyć z tym ,że będziesz cierpieć, bo nie to jest najważniejsze ,że on spędza z nią dużo czasu i ciągle wisi na telefonie, ale ,że ona i jej uczucia są dla niego na pierwszym miejscu.


      Na pewno trudno Ci przyznać, że nie zajmujesz pierwszego miejsca w sercu ukochanej osoby.Może łudzisz się, że to z czasem ulegnie zmianie ?

      Chyba najgorsza musi być dla Ciebie, ta czająca się na każdym kroku niepewność jego uczuć względem Ciebie.

      Wg mnie ta sytuacja uderza bezpośrednio w Twoje poważnie nadwątlone poczucie własnej wartości, a Twoja zazdrośc jest w tej sytuacji adekwatnym i uzasadnionym uczuciem. Jeśli będziesz ją nadal tłumić możliwe,że popadniesz w nerwicę i/lub depresję.


      Prawdopodobnie tłumisz też i inne uczucia jak gniew,poczucie niesprawiedliwości, strach i żal wobec matki, ale i partnera, zamieniając je w "bezpieczny" smutek.

      Niestety nie da się tego bezkarnie robić na dłuższą metę.

      Dlatego masz przed sobą na pewno trudny wybór.

      Możesz jeszcze ewentualnie spróbować namówić męża na wspólną terapię, bo jego zachowanie świadczy o niedojrzałości,ale czy on wyrazi gotowość...(?)

      zwłaszcza jeśli nie widzi problemu ...

      No właśnie :(



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-18, 10:41:49               Odpowiedz

      Osaczeni przez chorych rodziców nie mają szans.
      Dobry facet? Ale słaby. Czy on się zastanawia nad swoim zachowaniem? Nie!
      Ceduje głupotę na Ciebie:(
      I tak będzie;(



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: mimbla1   Data: 2022-06-18, 11:06:01               Odpowiedz

      @verona1986

      napisałaś:
      "Mam wrażenie że jestem im potrzebna jedynie po to, żeby urodzić IM dziecko. Im. Nie nam. Bo matka bardzo chce mieć wnuka. "

      Dokładnie tak jest. Tego sami nie dadzą rady, a mamusia chce wnuka.

      Matka jest i pozostanie "kobietą życia" Twojego partnera i z tego co piszesz jest to, jak na typowe relacje nadopiekuńczej mamusi z dorosłym synem, relacja nietypowa.

      Zwykle nadopiekuńcze mamusie wymagają posłuszeństwa, "wiedzą lepiej" i są wścibskie i czasochłonne- w tym co piszesz oprócz typowych zachowań nadopiekuńczej mamusi jest rys bardzo, jakby to rzec "niezdrowy", wykraczający poza typowe podporządkowanie dziecka matce. Ona sobie wychowała "partnera" w znaczeniu emocjonalnym.

      NIC z tym nie zrobisz. Zatem jedyne co możesz to uciekać. Tej pary nie ruszysz. A jeśli to koszt będzie wielki, a zysk znikomy.
      Po roku pomieszkuje u Ciebie i nie wszystko mówi mamusi? Po roku???

      Przeczytaj to, co na napisałaś i wyobraź sobie, ze jest to tekst napisany przez jakąś dziewczynę a Ty, 36-letnia "starsza siostra" udzielasz jej rady i oceniasz na jej życzenie ten jej "związek". Poradzisz jej, żeby w to brnęła?



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 11:48:22               Odpowiedz

      Dziękuje każdemu kto mi odpisał. Jestem bardzo wdzięczna za poświęcony czas i za zrozumienie.
      Potrzebowałam żeby ktoś mi powiedział: tak, masz prawo czuć to co czujesz, nie przesadzasz.
      Daliście mi to. Dziękuje. Nie zostawiajcie mnie jeszcze przez chwilę. Potrzebuje Was.

      Jak on mnie przytula to chce mi się wymiotować i czuję obrzydzenie do samej siebie. Jak bym zdradzała samą siebie. Jak mogę robić sobie taką krzywdę? :( tłumić wszystko, cierpieć, płakać w samotności.

      Powiedział wczoraj, że jest zadowolony szczęśliwy i bardzo mnie kocha, a ja? Ja dzisiaj tylko czekałam aż wyjdzie rano do pracy, po czym położyłam się na łóżku i wyłam, to nawet płacz nie był, wyłam.

      Robię się obojętna.
      Ja gasnę, po prostu gasnę. Już wolałabym czuć złość, wściekać się, wszystko tylko nie obojętność. Ona jest dla mnie najgorsza. Jestem wtedy taka przybita, nie smutna, tylko PRZYBITA, bez życia. Wtedy też nie śpię i praktycznie nic nie jem. Potrafię godzinami patrzeć się w jeden punkt.

      Chce poczuć złość. Ona da mi siłę. Wywalić mu wszystko co czuję, wyrzucić to z siebie. Ale po takim zachowaniu on nie przejrzy na oczy, on nie da mi zrozumienia, on się wkurzy, powie że zachowuje się skandalicznie, jestem nienormalna, przesadzam i będzie chciał się rozstać. Już przerabialiśmy podobne sytuacje, mówiłam, że przeszkadza mi ta ich relacja. Nigdy nie spotkało mnie zrozumienie dla moich uczuć, raczej próbował mi wmówić, że jestem nienormalna. I zawsze dodawał, że przecież jest dla mnie dobrym partnerem, i wymieniał wszystkie dobre rzeczy.

      Więc co nie zrobię będzie źle.
      Nie zrobię nic- wykończę się.
      Powiem mu wszystko, to co Wam tutaj- będzie chciał rozstania.
      A ja nie wiem czy chce tego rozstania.

      Jak nie uczestniczę w ich spotkaniach, jak nie słyszę ich rozmów, jak nie mówi mi nic o niej - to czuję się lepiej. Ale czy to jest wyjście?

      A może powinnam przyjąć takie przekonanie, że nie można mieć wszystkiego w związku.
      Że nie ma idealnych związków.
      Że za wszystko w życiu trzeba zapłacić jakąś cenę.
      Że jak dostanę coś dobrego, to to nie jest za darmo.
      Że jak on jest dla mnie dobry, troszczy się, dba, mogę na niego liczyć itp, to to jest wszystko co mogę mieć a ceną za to jest znoszenie jego relacji z matką.

      Jest tak w życiu? To o to chodzi w życiu?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-18, 12:10:37               Odpowiedz

        Zgadza sie, ze nie ma idealnych zwiazkow.Trzeba isc na kompromisy, a nie, ze jedna osoba ustepuje.
        On Ciebie zdradza emocjonalnie z matka. Do tego nawet nie jest Twoim przyjacielem. Nie dziwie sie Tobie, ze masz dosyc.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-18, 12:22:04               Odpowiedz

        W skrócie mnie wychodzi na to, że bardziej (w tym momencie) boisz się rozstania niż czegokolwiek innego.

        Na poziomie dla mnie trochę przerażającym. Skoro nawet czujesz obrzydzenie gdy on Cię przytula?

        Co Ci tą złość blokuje, co uniemożliwia zdrowy i naturalny sprzeciw?

        On nie jest dobrym partnerem. Ba! on w ogóle nie jest Twoim partnerem, on Cię traktuje jak coś w rodzaju surogatki i trzyma, żebyś się nie zbiesiła i nie zwiała, omotując i wykorzystując Twoją w tym miejscu słabą psychikę czyli otwarcie - Twój lęk przed rozstaniem.

        Wszystkiego w związku mieć nie można - ale niektóre rzeczy trzeba koniecznie. W Twoim tych koniecznych brak.
        Nie ma idealnych związków. Fakt. Ale są związki normalne oraz silnie chore, przemocowe. Ten Twój się do nich zalicza.

        Za wszystko w życiu trzeba płacić jakąś cenę? Dyskusyjne. Powiedzmy. Ale płacić za coś wartego swojej ceny. Ty płacisz - skoro już tak handlowo - za jakieś badziewie związkopodobne jak za diamenty najcenniejsze. Wybrakowany towar Ci wciskają, a ty niczym dziecko gotowaś majątek nań wydać. Tymczasem obiektywnie na rynku towar jest dostępny w innych wariantach, oraz nie jest to towar do szczęśliwego życia absolutnie niezbędny. Konsumentko, masz swoje prawa!

        Jak dostaniesz coś dobrego to nie za darmo? A dlaczego? To niemądre podejście jest.

        On się troszczy? Dba? Serio??? Niewiarygodne, że jesteś w stanie "nie zauważać" że o Twoje samopoczucie i psychikę tnie tylko nie dba ale wręcz przeciwnie, niszczy celem zaspokojenia swoich potrzeb. Bezwzględnie niszczy.

        Na pewno nie o to chodzi w życiu, żeby się wykończyć psychicznie bliżej nie wiadomo w jakim celu.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 13:20:35               Odpowiedz

      Mimbla.... i co ja mam Ci powiedzieć?

      Wiesz ile razy próbowałam się z nim rozstać? Wiesz ile razy mówiłam, że to koniec? Byłam stanowcza. Ale on nigdy nie odpuszczał, nawet nie chciał wyjść z mojego domu, tak mnie namawiał, tak przekonywał, tak mamił, że odpuszczałam.
      I dalej ciągnęliśmy ten wózek...
      Do następnego razu kiedy znowu zaczęło mi się "ulewać" to tłumienie uczuć i wpadałam w stan obojętności.

      On chce rozstania tylko w złości, jak mu złość przechodzi to zmienia zdanie, namawia żebyśmy byli razem.

      Także ja się nie boję rozstania z jego strony, bo on mnie nie zostawi. Ja się boje rozstania z mojej inicjatywy, tego że będzie mnie namawiał, wydzwaniał, przychodził, prosił. Tego się boje. Bo zawsze mu wtedy ulegałam.

      Poza tym.....

      Oprócz tego, że go kocham to ja go jeszcze lubię. Lubię jako człowieka. Podobnie patrzymy na świat, mamy podobne poglądy i przemyślenia. Lubię z nim rozmawiać, nadajemy na podobnych falach.
      Troszczy się o mnie jak jestem chora. Dba żeby niczego mi nie brakowało. Pomagał mi wielokrotnie w różnych sprawach.
      Jak byłam ostatnio bardzo chora to wszędzie ze mną jeździł, chodził po lekarzach, był, wspierał, załatwiał. Kiedy czekałam na wyniki biopsji i bałam się najgorszego - był ze mną. Wspierał mnie. Przemywał mi ranę. To dla mnie dużo znaczy.
      Nie wymienię tutaj wszystkiego co dobrego dla mnie zrobił.

      Także on nie jest tylko i wyłącznie zły. Przeszkadza mi jedynie ta relacja z matką...

      Wiem, że zaraz powiesz że go tłumacze i bronie. Ale nie byłabym fair gdybym przedstawiała go jedynie w złym świetle.

      No i co ja mam z tym wszystkim zrobić?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-18, 13:57:35               Odpowiedz

        Nikt nie mówi, że on jest zły.

        Toxsyczna mamusia go zawłaszczyła.
        A on nie potrafi zdjąć krotkich portek i ustawić granic.
        Zeby nie było, dałam sobie zrobić to samo...w imię szacunku dla rodziców, w imię milosci do rodzica.

        Ja jestem przeszczęśliwa, że moja córka jest w dobrym związku.Nie wydzwaniam.Jak mam odwiedzić, to pytam czy im pasuje.
        Wiem, że są mądrzy, kochają się,dbają o siebie,
        Staram się nie wtrącać!



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 14:15:03               Odpowiedz

        Verona
        "Że jak dostanę coś dobrego, to to nie jest za darmo. "

        Tu jest pies pogrzebany i Twoje szanse na udany satysfakcjonujący związek- Nie czujesz się wystarczająco dobra, by zasługiwać na czyjąś miłość.

        Musisz zasłużyć, poświęcić się, zapłacić...

        A tymczasem wg mnie miłość właśnie powinna byc za darmo /bezinteresowna. Lubisz i kochasz kogoś za to, że jest jaki jest, ze jest sobą .Jest dla ciebie dobry, opiekunczy, bo takim człowiekim jest z natury lubi się dzielić.

        Nie oczekuje posłuszeństwa i wyrzekania się Twoich uczuć, dla jego korzyści i dobrego samopoczucia.

        To jest żerowanie na kimś, ale żeby zaistniała taka sytuacja musi być dawca, który płaci swoimi zasobami i się na to godzi,prawda ?

        Idąc w metaforę Mimbli, Ty się rozmieniasz na drobne i sprzedajesz, a miłość lubi się dzielić (może czasami wymieniać), ale na pewno nie sprzedawać swojego dobrostanu, swojej godności, szacunku do siebie i to za bezcen .


        "...Troszczy się o mnie jak jestem chora."

        A dlaczego chorujesz ? Jak myślisz ? Może Twoje ciało ma już dość ?
        Jest taka teoria, że ciało zawsze płaci za krzywdy na psychice .

        Aby wyzdrowieć musisz uznac swoja odpowiedzialnosc za tę sytuację.
        Zastanowić się dlaczego weszłaś w trojkątny związek i dlaczego zgadzasz sie na taki stan rzeczy ?

        Moim zdaniem "kochasz za bardzo " krzywdząc siebie w imię dobra partnera i jego matki.


        "No i co ja mam z tym wszystkim zrobić? "

        Najgorsza jest taka ambiwalencja zachowań partnera i na pozór niewidoczna, nie rzucająca się w oczy krzywda psychiiczna.

        Może na początek poczytaj, posłuchaj w YT o kochaniu za bardzo, o wykorzystywaniu psychicznym partnera , o manipulacjach, narcyzach itp itd. ?

        Może być tak, że musisz sięgnąć dna:( by się opamiętać i naprawdę o siebie zatroszczyć, czego Ci życzę :)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 14:09:55               Odpowiedz

      Byłam sama ze trzy lata. Żaden facet mi nie pasował. Ten nie taki, tamten nie taki. Żaden nie poruszał we mnie odpowiednich strun.

      Aż w końcu pojawił się on.

      Z miejsca mnie zauroczył sobą. On ma w sobie pewien rodzaj wrażliwości, który mi się podoba.
      Potrafimy siedzieć gdzieś na ławce i patrzeć się w chmury, albo na ptaki. I sobie dumać. Lubie takie magiczno-refleksyjne klimaty.

      Ja nie lubię gadać o pogodzie ani plotkować, a z nim mogę porozmawiać na różne tematy, są to ciekawe rozmowy. O życiu, o sensie, o wszechświecie. Jest bardzo oczytany, jest inteligentny. Obydwoje jesteśmy introwertykami.
      Obydwoje nie lubimy imprez.
      Lubimy sobie siedzieć razem w ciszy i milczeć.
      On mnie zaspokaja na poziomie intelektualnym i duchowym.

      Właśnie to wszystko mnie przy nim bardzo trzyma. Mało jest takich ludzi. W każdym razie ja poznałam wiele osób, ale nigdy takiego.

      Bo co z tego, że poznam innego, który mamisynkiem nie będzie, ale nie będzie miał tego wszystkiego co ma mój aktualny partner, a ja właśnie tego szukam w ludziach.

      Dlatego mówię o cenie. Znalazłam w nim to czego szukałam, ale ceną za to jest relacja z matką.

      Zresztą ja nie wierzę, że spotkam kogoś lepszego.

      Jak nie będę z nim to już daje sobie spokój z facetami i skupię się na karierze.
      Bo ile razy mam jeszcze szukać, ile razy mam jeszcze poznawać kogoś nowego, ile razy się otwierać, opowiadać swoją historię itd. Ile jeszcze? Już mi się nie chce.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 14:28:40               Odpowiedz

        Verona
        "Dlatego mówię o cenie. Znalazłam w nim to czego szukałam, ale ceną za to jest relacja z matką. "

        No i Twoje obrzydzenie, nie przespane noce, wycie w poduszkę...etc

        Są ludzie, którzy decydują się na zmianę dopiero wtedy, kiedy mają naprawdę serdecznie dosyć.

        Ty widocznie jeszcze nie masz, wolisz znosić upokorzenia ,zadowalając się erzacem.

        Twój wybór .



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: wloka   Data: 2022-06-18, 14:40:42               Odpowiedz

        Ostatnio wyszła "książka" Eichelberga "Zdradzony przez ojca" w której autor opisuje przyczyny, oraz mechanizmy upupiania synów przez matki i jak z tego wyjść.

        To oczywiście nie jest książka, bo czyta się to w godzinę, no ale autor opisał tam bardzo bardzo ogólnie pewne mechanizmy. Może tobie ksiązka się przyda



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 15:48:40               Odpowiedz

          Wloka....

          Hmmm. A co Ty byś zrobiła na moim miejscu? Napisz proszę co myślisz. Dziękuję.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: wloka   Data: 2022-06-18, 16:07:42               Odpowiedz

            Ale co ja mam napisać? Życie to nie psychologiczne tory tramwajowe uchwycone przez jakieś tam koślawe psycho-koncepty. Nie polega to na ocenie torów i przeskakiwania z jednych na drugie...ja nie mam pojęcia co jest istotą waszego związku, nie wiem co jest istotą związków generalnie. Nikt tego nie wie..więc jak miałbym ci radzić? Nie wiemy też jak się potoczy nasza przyszłość.

            Po pierwszym twoim wpisie wydawało mi się to beznadziejną sytuacją. Po drugim już zupełnie inaczej to widzę i tak to wygląda....czyli że tak na prawdę nie mam pojecia i nie mogę mieć. Tak samo inni.

            A to że ktoś ci pieprzy że poznaje manipulantów od razu to jest niepoważna dziecinada i zabawa. Nie traktuj zbyt poważnie rad ludzi z zewnątrz, bo często chcą widzieć innych idących podobną do nich drogą, a nie musi to być dobra droga dla ciebie.

            Nie wiem co powinnaś zrobić.

            może inaczej. Napisz jak o tym problemie rozmawiałaś ze swoim partnerem. On to widzi podobnie jak ty, tylko jest bezsilny? Zdaje sobie sprawę, że jest zbyt zależny od matczynych nastrojów?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 16:21:15               Odpowiedz

            Dziękuje, że w ogóle podejmujesz próbę zrozumienia mojej sytuacji.

            On sobie zdaje sprawę, że jest mamisynkiem. Nie neguje tego. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Często powtarza: nie widzisz zmian w moim zachowaniu od początku znajomości? Ja się staram. Dużo zmieniłem. O wielu rzeczach już mamie nie mówię. Ale nie naciskaj na mnie bo mnie to zraża. Powoli będę przecinał tą pępowinę, powoli.

            Jego mama również zdaje sobie sprawę jak go wychowała. Nie raz zaczynała rozmowę ze mną mówiąc: nie zdziwiłabym się gdybyś miała do mnie pretensje że tak go wychowałam że nie potrafi nic w domu zrobić. Wiem, że to moja wina. Wszystko za niego robiłam. On ma szczęście, że Ciebie poznał i powinien Cię po rękach całować. Zrozum, że my zawsze byliśmy razem, to przecinanie pępowiny musi następować powoli. Itp itd.
            Generalnie jego mama nam kibicuje i chciałaby żeby nam się ułożyło. Często mówi do niego: nie dzwoń do mnie tyle, 35 lat byliśmy razem, już starczy, musisz się usamodzielnić, pomagaj jej w domu. Itp.

            Także ona lepiej sobie radzi z tym odcięciem pępowiny niż on. To jemu jest trudniej. On intelektualnie rozumie, że musi w końcu puścić maminą spódnice, ale jest słaby i czuje że wyrządza matce krzywdę.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: wloka   Data: 2022-06-18, 16:35:14               Odpowiedz

            No to przynajmniej to. Ty go chyba po prostu nie potrafisz szanować jako faceta...tak czasem bywa, że kobieta kocha, nawet lubi a jednocześnie nie potrafi szanować

            Z tym przumuszaniem to pewnie prawda, ale z drugiej strony może mu nie zależy na odcięciu się.

            Ja miałem znajomego, któremu się śniły koszmary, że mam go opuszcza, że znika itd..i on się budził po takim czymś spocony, ale ja nie wiem co ja miałbym zrobić.

            Ja sam jestem formą maminsynka, tylko że ja wszedłem na inny poziom. Moja mam stała się agresywna bo ja nie chciałem się dać podporządkować i dla mnie jak miałem wybór między emocjami mamy, a moim zdaniem to było to dla mnie śmiesznie proste. Moje zdanie...no ale mamy potrafią stać się jawnie wrogie i agresywne..no ale dla mnie wybór jest prosty mimo wszystko. Może dla twojego partnera nie jest, bo może nigdy nie czuł się mocny w typowo męskich sprawach? Nie wiem



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 16:25:02               Odpowiedz

            "A to że ktoś ci pi... że poznaje manipulantów od razu to jest niepoważna dziecinada i zabawa."

            Noo nie każdego tak od razu, bo niektórzy opanowali sztukę kamuflażu do perfekcji heheh :(((z Tobą chłopie zajęło mi to niestety trochę więcej czasu ;)))

            Wloka
            "On to widzi podobnie jak ty, tylko jest bezsilny? Zdaje sobie sprawę, że jest zbyt zależny od matczynych nastrojów? "

            Noo nieświadomy biedaczek i do tego ofiara matki, jeszcze pochyl się nad nim Verona i terapeutyzuj przez następne lata ...
            a nuż go kiedyś oświeci ,kto wie (???)

            Tylko uważaj na dywan, jak Ci się w końcu uleje ;)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 16:47:42               Odpowiedz

            "I potem na bazie takiego oglądu sytuacji ty masz podejmować decyzję, akurat podobną do decyzji życiowej autorki rady"

            Masz rację Wloka niech lepiej posłucha agresywnego maminsynka, któremu psychoterapia zrujnowała życie :

            "Nie traktuj zbyt poważnie rad ludzi z zewnątrz, bo często chcą widzieć innych idących podobną do nich drogą, a nie musi to być dobra droga dla ciebie.

            Nie wiem co powinnaś zrobić. "

            ;)))))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: wloka   Data: 2022-06-18, 16:55:27               Odpowiedz

            To wiesz co? To może zapytajmy Veronę czy sama postrzega swoje partnera jako manipulanta? Ok? Bo z tego co widzę, to Ona sama tak go nie charakteryzowała a to ty jej to wyjaśniasz.

            Może się mylisz, a twój osąd jest skrzywiony przez własne doświadczenia? Wszędzie manipulanci.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 17:14:39               Odpowiedz

            Wloka i Calmi :)

            Nie chcę rozstrzygać Waszego sporu i opowiadać się po którejś ze stron. To co tutaj piszecie to są opinie. Opinie, nie fakty. A opinie każdy ma swoją. Ile ludzi tyle opinii. I naturalne jest, że opinie wygłaszamy na podstawie własnych doświadczeń.

            Odpowiadając na Twoje pytanie Wloka, nie uważam swojego partnera jako manipulanta. W każdym razie nie uważam żeby robił to świadomie i celowo.
            Jednak to co mówi Calmi, też trochę do mnie trafia. Być może jest manipulantem, czego sam sobie nie uświadamia, i to wszystko jest takie "w białych rękawiczkach".

            Wloka nie wiedziałam wcześniej, że jesteś mężczyzną. Czy Twoje opinie nie są czasem solidarnością plemników? ;)

            Tak czy inaczej, bardzo Wam dziękuje za porady. Bardzo.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 17:38:47               Odpowiedz

            PS
            Aha Wloka nie generalizuję, że wszędzie są manipulanci,bo spotkałam też wielu miłych,mądrych i szczerych ludzi, którzy nim nie są ,wiesz, a do tego nie używają w sposób bezmyślny agresji :)))

            I mówiłam Ci,że Verona głupia nie jest i wyrobi sobie własne zdanie :

            "Nie chcę rozstrzygać Waszego sporu i opowiadać się po którejś ze stron. To co tutaj piszecie to są opinie. Opinie, nie fakty. A opinie każdy ma swoją. Ile ludzi tyle opinii. I naturalne jest, że opinie wygłaszamy na podstawie własnych doświadczeń...

            Wloka nie wiedziałam wcześniej, że jesteś mężczyzną. Czy Twoje opinie nie są czasem solidarnością plemników? ;)"



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-18, 19:07:10               Odpowiedz

            Sa ludzie, którzy będą wiedzieć najlepiej, chociaż całe ich życie to pasmo porażek.

            Zapłać teściowej haracz w postaci ofiary samopalnej.Poloz się na stole ofiarnym
            Zostan surogatka bez wlasnego zdania.
            A wówczas będziesz moze szczesliwa.

            Ten dobry człowiek nie widzi toxycznego zachowania matki?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 17:15:00               Odpowiedz

            Wloka
            "Może się mylisz, a twój osąd jest skrzywiony przez własne doświadczenia? Wszędzie manipulanci."

            Może tak być, ale raczej staram się czytać uważnie i ze zrozumieniem ,wiesz .

            "To może zapytajmy Veronę czy sama postrzega swoje partnera jako manipulanta? Ok? "

            Ok :)))

            Chociaz jak dla mnie wystarczy tych info .Ty możesz nadal analizować i prosić o więcej ;)))

            Verona

            "Wielokrotnie z nim rozmawiałam, i spokojnie i ze złością.
            On sobie zdaje sprawę że jest mamisynkiem, nie zaprzecza temu, ona też wspomina że starają się przeciąć pępowinę, ale to już tak długo trwa... Niby jest progres bo pomieszkuje u mnie i "już nie mówi mamie wszystkiego". Ale reszta bez zmian. Najczęściej jednak on bagatelizuje to co mówię, macha ręką, zmienia temat, albo mówi że przesadzam albo że mam tendencje do dramatyzowania.

            On wspomina o ślubie i dziecku, a ja? Ja przestałam mu ufać, nie mówię mu wielu rzeczy, nie dzielę się swoimi myślami, uczuciami. Bo nie dostaje wtedy zrozumienia. Bo nie mam pewności czy to zostanie między nami. Mam do niego żal, czuję się zdradzana. I powoli powoli po prostu się do niego dystansuje.

            I powiedzcie czy ja przesadzam? Jak widać nie ufam własnym odczuciom i szukam potwierdzenia na zewnątrz. " :




            "Codzienne rozmowy telefoniczne 3-5 razy dziennie, obowiązkowo rano i przed snem. On zdaje jej relacje ze wszystkiego, co on robi, co my robimy. Matka musi o wszystkim wiedzieć ( bo całe życie jej o wszystkim mówił i tak jest do dziś).

            Każda nasza kłótnia to od razu leciał do matki i ze szczegółami jej wszystko opowiadał.
            Wiem że ona sama też go o wszystko wypytuje, jak przez całe życie.

            Potrafi rzucić wszystko i lecieć do niej, nawet w sytuacjach które tego nie wymagają.
            Ostatnio nie odbierała od niego telefonu przez pół godziny to wybiegł z pracy bo musi jechać sprawdzić co się dzieje z mamą. A ona po prostu zapomniała zabrać telefonu z domu.

            Zdarzyło się, że przez tydzień się nie widzieliśmy bo mama miała ból głowy, a on jej nie zostawi nawet wtedy gdy ona złamie sobie paznokieć.

            Wystarczy że mamie nieznacznie skoczy ciśnienie a on już panikuje i chce jechać na SOR.

            Wielokrotnie były sytuacje kiedy zmienialiśmy nasze plany bo "mamie będzie przykro".

            A on jak już jej czegoś odmówi, to potem ona jest obrażona a on wtedy ma takie straszne poczucie winy i jest taki przybity, że prosi mnie żebyśmy jednak zgodzili się na to co chce mama. A ja ulegam, a potem się wewnętrznie z tym gryzę i męczę, że kolejny nasz dzień spędzamy pod dyktando jego matki. On woli mnie do czegoś przekonać niż sprzeciwić się matce. Wiele razy robiłam coś na co nie miałam ochoty, tylko po to, że ona była zadowolona. Jego natomiast mój dyskomfort nie ruszał, mówił "nie przesadzaj, mama jest starsza".

            Widujemy się z nią kilka razy w tygodniu. Czasem nawet codziennie. On co chwilę wymyśla powody żeby odwiedzić matkę. Szuka pretekstu.

            Nie mówiąc już o tym, że podczas tych spotkań dużo się przytulają, stoją w objęciach. On ją całuje w czoło, we włosy. A ja stoje obok i nie wiem co ze sobą zrobić. I to nie jest sporadyczne, to jest nagminne.

            Spotkania z nią często wyglądają tak, że siedzimy przy stole, oni wpatrzeni w siebie, z czułością, rozmawiają a ja z boku i nie zwracają na mnie uwagi. I te ich znaczące spojrzenia, błysk w oku, takie spojrzenia zarezerwowane tylko dla nich. (A takie spojrzenia i taką czułość powinien mieć tylko ze mną).

            Albo idą do kuchni i coś sobie szeptają, tak żebym nie słyszała.

            Albo on jak jest smutny to szybko dzwoni do matki bo musi usłyszeć jej głos, wtedy dopiero jest mu lepiej.

            Jak wyjeżdża w podróż to po dotarciu do celu najpierw dzwoni do matki a potem do mnie. ("Bo mama się martwi. A Ty jesteś młodsza i możesz poczekać")

            Po wyjściu od lekarza najpierw dzwoni do matki, potem do mnie.

            Nie pozwala jej nigdzie samej autobusem pojechać, choć ona nie jest jeszcze starą kobietą (ma 70 lat). Jest zdrowa.

            Oni o sobie mówią "my".

            On bierze kąpiel a ona szoruje mu plecy.

            Obydwoje nie chcemy mieć wesela, ale "mamie będzie przykro. Nie zrobię jej tego".

            Wszystko by jej oddał, wszystko by dla niej zrobił.

            Mam wrażenie że jestem im potrzebna jedynie po to, żeby urodzić IM dziecko. Im. Nie nam. Bo matka bardzo chce mieć wnuka.

            Rozumiem, że rodzice są ważni w życiu, nie chcę go odseparować od matki, ale wydaje mi się, że w pewnym momencie relacje z rodzicami powinny ulec przemianie.

            Czuję jakbym żyła w trójkącie.
            Ta sytuacja z jego matką jest dla mnie nie do zniesienia. Wieczorami zamykam się w łazience i ryczę, bo słyszę jak rozmawia z nią przez telefon i mówi do niej czułym głosem, nie jak do matki, tylko tak jak mówi do mnie. I czuję się wtedy hmmm ...zdradzana? Wiem jak to brzmi, w końcu chodzi o jego matkę, ale tak się czuję, jak ta druga. Bo jestem tą drugą. Matka jest u niego na pierwszym miejscu. Jej zadowolenie, jej szczęście, jej komfort stawia ponad mnie i nasz związek. Najważniejsze żeby matka była zadowolona, potem reszta."



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-18, 17:31:22               Odpowiedz

            To typowy mamusinek, niestety;);)
            Ale dziewczyna go kocha. Moze i on ją kocha?
            Ale jeszcze żadne malzenstwo nie uchowało się w takich relacjach.
            Mamuśka jest toxsyczna i to się nie
            zmieni.
            Ona tak pojmuje miłość!A on!No cóż?
            Mam plan:znajdźcie jej faceta!:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-18, 21:39:15               Odpowiedz

            Wloka! Czytam Twoje wypowiedzi i dokładnie mi przypominasz myślenie i w ślad za tym pisanie jednej,męskiej osoby,płci męskiej.Nawet sobie pomyślałam,że może to być on. Tak. Piszesz rozsądnie. Dałeś wloka szansę każdemu. To jest piękne.Wloka zostaniesz moim terapeutą?-:) Zgódź się.Proszę.P.S. już chciałam wybyć z tego Forum,a tu wloka zaczął pisać na przyzwoitym poziomie. Dobrze,że posłuchałam swojej Intuicji.Pozdrawiam Ciebie wloka serdecznie.Serio lubię męskie,rozsądne patrzenie i myślenie. Bystry umysł wyjdzie z człowieka,nawet,gdy chcemy go skrzętnie ukryć.Nie da się tego ukryć. I fajnie. Wątek jest ciekawy i mówi,że patrzenie schematami nie jest dobre. Dla nikogo! Drugi człowiek jest, był i będzie dla nas zagadką. I dobrze. Życie jest nudne z człowiekiem, który jest przewidywalny,przezroczysty,można z niego czytać jak z książki,itd. Osobiście kocham umysł mężczyzny i wiem,że to jest dobre.C.d.może nastąpić.-:)




          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: wloka   Data: 2022-06-18, 16:29:17               Odpowiedz

            Zobacz, że osoba która mówi że spotkała już wiele żab i wyczuwa manupulantów, pisze to w kontekście twojego partnera. Twój partner też nim jest i jesteś ofiarą jego manipulacji. Ja już też dostałem taką łatkę..to trochę dziwne. I potem na bazie takiego oglądu sytuacji ty masz podejmować decyzję, akurat podobną do decyzji życiowej autorki rady.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 15:01:21               Odpowiedz

      Calmi.... Co Ty mi napisałaś... dziewczyno....

      Czy jestem kobietą, która kocha za bardzo? Oczywiście, że jestem taką kobietą. Dowiedziałam się o tym od terapeuty.

      Kiedyś byłam na kompletnym dnie (dda, depresja, lęki itp). Ponad dwa lata byłam w terapii, sumiennie chodziłam tam i pracowałam, odrabiałam wszystkie lekcje, pisałam różne prace, przepracowałam całe dzieciństwo, opowiadałam o traumatycznych przeżyciach. Terapia to pot krew i łzy. Możecie się śmiać ale terapia to moja krwawica.

      Po terapii skończyłam wszystkie toksyczne znajomości, rzuciłam palenie, porobiłam różne kursy, uczyłam się języka, przez trzy lata byłam sama ze sobą i traktowałam to jako abstynencje, dużo czytałam itp. To był po prostu czas tylko dla mnie. Nie byłam w żadnym związku.

      Byłam z siebie taka dumna. Że żyje bez faceta, że funkcjonuje bez terapeuty, że żyje w ogóle, że nie mam lęków. Odrzucałam facetów aż w końcu pojawił się ON. Byłam wtedy 3 lata po skończeniu terapii. Byłam pewna, że mam wszystko za sobą, że jestem silna, przeterapeutyzowana,
      przeczytane wszystkie mądre książki. Z nadzieją wchodziłam w ten związek. Serio.

      A Ty mi teraz piszesz, że jestem kobietą która kocha za bardzo? Rozwaliłaś mnie. Wychodzi na to, że weszłam w stary schemat. A taka byłam z siebie dumna, że po terapii jestem mocniejsza i świetnie sobie radzę. Jestem śmieszna w tym momencie. Niereformowalny przypadek ze mnie. Chyba dla mnie nie ma już ratunku.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 15:21:13               Odpowiedz

        Verona
        "A Ty mi teraz piszesz, że jestem kobietą która kocha za bardzo? Rozwaliłaś mnie. Wychodzi na to, że weszłam w stary schemat. A taka byłam z siebie dumna, że po terapii jestem mocniejsza i świetnie sobie radzę. Jestem śmieszna w tym momencie. Niereformowalny przypadek ze mnie. Chyba dla mnie nie ma już ratunku."


        Przepraszam.

        Na pewno możesz być z siebie dumna :)))

        Nie jesteś śmieszna tylko dałaś się omotać, bo może nie znałaś jeszcze typu manipulatora ?

        To taki człowiek na pozór dobry, ale tak naprawdę rujnujący Twoją psychikę, kawałek, po kawałku.

        Dałaś się zwieść na romantyczne rozmowy.

        "... z nim mogę porozmawiać na różne tematy, są to ciekawe rozmowy. O życiu, o sensie, o wszechświecie. Jest bardzo oczytany, jest inteligentny."

        Super, szkoda tylko, że Twój Romeo nie lubi rozmawiać o Twoich uczuciach, czego efektem jest, że 70 latka jest zdrowa i ma się świetnie ,a Ty chorujesz ...

        Nie martw się następny będzie lepszy.Jeszcze kawał życia przed Tobą. Nigdy nie rezygnuj ze swojego szczęścia ;)))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: wloka   Data: 2022-06-18, 15:41:40               Odpowiedz

          Ja nie wiem jak ty możesz sobie pozwalać na takie komentarze.
          Ty jesteś nie poważna. Co daje ci prawo tak radykalnie forować wyroki?

          " To taki człowiek na pozór dobry, ale tak naprawdę rujnujący Twoją psychikę, kawałek, po kawałku.

          Dałaś się zwieść na romantyczne rozmowy"

          "Nie martw się następny będzie lepszy.Jeszcze kawał życia przed Tobą."

          Czyli po kilku wpisach na forum ty już wiesz, że autorka została zwiedziona przez pozornie dobrego człowieka i w gruncie rzeczy powinna szukać następnego. Ty bierzesz jakąś odpowiedzialność za te swoje rady?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 15:55:33               Odpowiedz

            "Ty bierzesz jakąś odpowiedzialność za te swoje rady? "

            Biorę, bo poznałam już na wskroś manipulatorów, wiesz.

            Po za tym nie jestem żadnym guru,a Verona wbrew pozorom nie jest głupią i naiwną gąską, żeby wierzyć we wszystko i łykać jak pelikan ...

            Sama poczuła,że ją przy tym "ukochanym"i dobrym człowieku na wymioty zbiera...

            Psychika może nas oszukiwać, ale ciało nigdy nie kłamie :)))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 15:20:26               Odpowiedz

      Teraz zaczynam łączyć fakty.

      To jak on mówi, że jestem taka dobra dla niego, taka opiekuńcza, taka zaradna itp. Bo on jako mamisynek, za którego matka wszystko robiła nie potrafi w domu zrobić nic. Więc ja wszystko robię.
      Gotowanie pranie sprzątanie (poza odkurzaniem i zmywaniem bo tego go nauczyłam i wymagam. Wynosi też śmieci i ścieli łóżko ;)

      Ale potrafię w wolny dzień wstać o 5 zrobić mu śniadanie. Albo nie spać bo on chrapie a ja nie chce go budzić.
      Nie będę wymieniać co robię dla niego bo wstyd...

      i że mi się lampka nie zapaliła? Mi??? Taka ostrożna byłam, tak się pilnowałam. I co mnie zgubiło?

      Przecież to nie jedyny facet który mógłby być mną zainteresowany. Mogłabym mieć innego. Nie muszę zabiegać akurat o tą miłość z lęku że innej nie znajdę. Więc o co chodzi do cholery?

      Może ja po prostu nie umiem inaczej kochać niż poświęcając się? Po prostu.

      i co dalej? Znowu terapia, abstynencja, potem nowy facet? A kiedy będę żyć?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-18, 15:47:09               Odpowiedz

        "i co dalej? Znowu terapia, abstynencja, potem nowy facet? A kiedy będę żyć? "

        Heheheh Veronka fajna jesteś :)))

        No coś mi zgrzytało od początku,że taka oblatana dziewczyna w taki związek się uwikłała (?)

        Żyj. Po prostu i ciesz się życiem.

        Tylko się nie zakochuj za szybko w jakimś pięknym i romantycznym wizerunku. Najpierw poznaj kogoś, przetestuj,a nade wszystko zakochaj się w sobie i swoim życiu na nowo.
        Nigdy nie jest na to za późno :)))

        Ja pocałowałam już chyba z tysiąc żab heheh i co z tego ?

        Doszłam do takiej perfekcji, że czasem poznaję "agresorka" już po jednym zdaniu .Potraktuj to jako przygodę,zadanie i nie bierz życia zbyt serio ;)))

        A ostatnio zabiega o mnie przystojny 25 lat młodszy facet.No nie ma szans i wie o tym, ale faceci uwielbiają gonić za króliczkiem. Cóż poradzisz. Wolę tego starszego z dobrym charakterem i nie udającego nikogo :)))

        Baw się i korzystaj z życia, zamiast się zamartwiać.Tego kwiatu jest pół światu.

        Ten właściwy na pewno gdzieś jest i tylko czeka właśnie na Ciebie,aby dać Ci prawdziwe szczęście i zrozumienie :)))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-18, 19:54:48               Odpowiedz

        "To jak on mówi, że jestem taka dobra dla niego, taka opiekuńcza, taka zaradna itp. Bo on jako mamisynek, za którego matka wszystko robiła nie potrafi w domu zrobić nic. Więc ja wszystko robię.
        Gotowanie pranie sprzątanie (poza odkurzaniem i zmywaniem bo tego go nauczyłam i wymagam. Wynosi też śmieci i ścieli łóżko ;)"

        A to cwaniak, znalazl sobie mamke ;))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-18, 23:32:35               Odpowiedz

        verona1986 studiujesz psychologię? Na którym już jesteś roku studiów? Świetnie prowadzisz ten wątek. Od początku jest interesujący i wciągający i nadal taki jest. W zasadzie to czytelnik, mówię za siebie może dużo się od Ciebie nauczyć. To lubię. Nie błagasz o pomoc. Tylko inteligentnie prowadzisz wątek. To też lubię. Twój potencjał nie wyczerpuje się,a wręcz odwrotnie. Czytelnik musi być czujny i uważny i mieć dobrą pamięć do niewinnych na pozór szczegółów. Bardzo lubię takie wątki. Są wzorcowe cokolwiek to znaczy. Fajnie,że tutaj jesteś. Pozdrawiam.





    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-18, 23:11:47               Odpowiedz

      Dobranoc wszystkim. Spokojnej nocy.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-18, 23:57:58               Odpowiedz

        verona1986 spokojnej nocy i Tobie. P.S. ale masz ciekawe spostrzeżenia. Super.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 00:46:26               Odpowiedz

      Fatum, droga Fatum...

      Często zaglądam na to Forum i czekałam aż napiszesz w moim wątku. Chciałam tego.

      Prowokujesz.
      Nie dajesz gotowych rozwiązań.
      Wspierasz czyjąś autonomię.
      Chcesz żeby poszukał odpowiedzi w sobie.
      To mądra pomoc.

      Bardzo sobie cenie Twoje wypowiedzi. Tylko nie rozkminiaj dlaczego Ci słodzę. Po prostu to przyjmij ;)

      Nie, nie studiuje psychologii. A w życiu. Nie byłabym dobrym psychologiem.

      Mówisz, że czytelnik może się ode mnie dużo nauczyć. Żartujesz sobie chyba. Śledzę od dawna wiele wątków tutaj i nigdy nie odważyłam się wypowiedzieć w żadnym bo nie uważam, żebym miała coś ciekawego do powiedzenia.

      Mówisz, że nie błagam o pomoc. Mylisz się. Błagam. Może nie wprost ale cały dzień co chwilę odświeżam ten wątek i sprawdzam czy ktoś coś napisał. Potrzebuję tego.

      Szanuje, że nie odniosłaś się do przedmiotu tego wątku.

      Pozdrawiam Cię :)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 01:48:38               Odpowiedz

        Gotowych rozwiązań to chyba na tym świecie nie ma, przynajmniej w relacjach bliskich. Natomiast zdarza sie, że się robi zero-jedynkowo.
        Szukanie odpowiedzi w sobie jest ograniczone - także tym, że mamy paskudną skłonność (hurtem) do zapętlania się. Wnikamy w to swoje wnętrze, wnikamy ... i efekt oprócz zmęczenia i zapętlenia żaden. Można tak latami tkwić w związku, co to "za dobrze żeby rzucić, za źle żeby trwać".
        Manipulacja partnerem w związku bardzo często, jeśli nie najczęściej jest nieświadoma. I nieintencjonalna. Ktoś chce dobrze i to szczerze...i potwierdza się, że dobrymi chęciami piekło brukowane.
        Jedynak zbyt silnie związany z matka to klasyk. Schemat. Ale każdy schemat jest wypełniony całkiem indywidualną treścią.
        Z pewnego punktu widzenia wszystkim trzem osobom opisywanego dramatu można całkiem uczciwie współczuć. Bo i Twój "partner" nie jest winien temu, że matka go tak omotała - bo był dzieckiem. I matka musiała mieć coś takiego w życiu, że zrobiła sobie z syna partnera i swojego życia nie ma.
        Pytanie, co Ci z tego wynika. Dla Ciebie. Masz zamiar być jego terapeutką?

        Układ partnera z matką wydaje się być nie do ruszenia. Gdyby ona miała 45 lat nie 70 jeszcze można by się zastanawiać. Ale szanse, że kobieta w jej wieku da radę się usamodzielnić emocjonalnie są bliskie zeru. Koszt zaś wymuszonego usamodzielniania mamusi metodami brutalnymi byłby ogromny i wcale nie jest powiedziane, że po rozerwaniu tej przypominającej stalową linę "pępowiny" efekt byłby pozytywny dla kogokolwiek.
        Tego ani przewidzieć się nie da ani, co ważne, nie Ty tu decydujesz.

        Cały czas z tego, co piszesz, Twój lęk przed rozstaniem mi przebija. Ryzyko jest, bo albo kogoś innego sensownego spotkasz albo nie. Zero gwarancji. Tym niemniej wikłając się w ten związek dalej szansę sobie odbierasz.

        Patrząc z zewnątrz to jesteś traktowana niczym "druga żona" w systemie poligamicznym. Jeśli zna swoje miejsce może sobie żyć i nawet z tego bycia drugą żoną mieć jakieś zauważalne profity. Ale pierwszą nigdy nie będzie.

        No i albo się piszesz na bycie "drugą żona" albo nie.
        Póki to Twoje życie - to też Twój wybór. Obyś całym tym bagażem żadnego dziecka czy dzieci nie obciążyła, bo w takim trójkącie urazowe dzieciństwo gwarantowane.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 12:17:48               Odpowiedz

        Dziękuję.Psychologiem w zasadzie to każdy z nas jest mimo woli.Nie ma dnia,abyśmy z kimś nie rozmawiali i nie udzielali swoich rad, czy porad [zawodowcy!].Dlatego w tej scenerii jesteś verona1986 psychologiem.Skromność jest dobra,ale jej umiejętności czasem nas zaskakują.Mam na myśli to,że niektórzy mówią,że są skromni,ale przy głębszej analizie [nie mówię o Tobie,mówię ogólnie!]wyłazi z nich np.pycha,inne robaki.Każdy człowiek jest dla drugiego człowieka ciekawy. To,że czasem przy bliższym poznaniu okazuje się coś na plus lub na minus u takiego człowieka, to nie jest żaden powód do zaniechania poznawania ludzi. Żaden! Lubisz pisać zauważyłam,że czegoś potrzebujesz i to jest dobre.Umiejętność wypowiadania swoich potrzeb jest cudowną rzeczą. Pamiętam jak pierwszy raz musiałam powiedzieć: "nie"! Do dziś pamiętam cały wachlarz moich emocji. Za to pamiętam każdy szczegół tego wydarzenia. Moje,pierwsze,asertywne: ^nie^. Dzisiaj moją córkę wspieram w tych obszarach,bo ludzie chcą ją wchłonąć, a ona jeszcze uczy się tej trudnej sztuki asertywności.Do Polski późno zawitała ta metoda i często jest nieco modyfikowana przez nauczających tej metody i nie każdy nauczający asertywności jest moim zdaniem do końca przekonany o jej pozytywności. Dlatego jest taka duża ilość informacji o tej już nie tajemniczej asertywności. A Ty jesteś asertywna? W skali od 1do 10,to ile to wynosi? U mnie mam 7! Pozdrawiam. Miłej niedzieli.Pa.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 10:22:46               Odpowiedz

      Mimbla ...

      Dlaczego mam nie mieć z nim dziecka?
      Bo będzie miało urazowe dzieciństwo? A kto takiego nie ma?
      W każdym dzieciństwie można znaleźć coś co tłumaczy problemy danego człowieka w jego dorosłym życiu albo jakieś jego zachowania.

      Idąc Twoim tokiem rozumowania to nikt nie powinien mieć dzieci.
      I nie mam tu na myśli jakichś skrajnie patologicznych sytuacji. Tylko takie, że np ojciec dużo pracuje i nie ma go w domu, i to przecież też wpływa na rozwój dziecka. I co, ten wspomniany ojciec też nie powinien mieć dzieci, bo jakieś jego zachowanie coś tam później u dziecka wywoła?
      Albo kobieta, która np jest uległa to też ma zrezygnować z macierzyństwa bo jej uległość coś tam w dziecku wykształci? Bez przesady. Ludzkość by wyginęła :)

      Widocznie nasze potencjalne dziecko też będzie musiało się z czymś zmierzyć. I to jest jego droga.

      Ja myślę, że rzeczy same się dzieją.
      Trzeba tylko odpuścić, nie szamotać się, nie stawiać oporu, nie analizować bez końca.
      Po prostu puścić i czekać. Ale nie czekać w znaczeniu oczekiwania, tylko żyć, po prostu żyć. A wszystko samo do mnie przyjdzie, wszystkie odpowiedzi.
      I powiem Wam, że to się u mnie sprawdza.
      Jak mam podjąć jakąś decyzje i kiedy robię jakieś skomplikowane analizy, rozkminy, tabelki za i przeciw, wykresy i inne cuda, to się właśnie zapętlam i jeszcze bardziej nie wiem co robić.

      Wtedy sobie odpuszczam temat na jakiś czas a potem przychodzi taki moment, ja to nazywam momentem "olśnienia". Czyli nagle spływa na mnie absolutna pewność co do tego co powinnam zrobić.

      Miałam tak ostatnio w sferze zawodowej. Musiałam podjąć decyzję. Wszyscy przyjaciele i rodzina mówili, że powinnam wybrać bramkę nr 1 i kiedy ja wybrałam bramkę nr 2 to pukali się w czoło mówiąc: nie rób tego, będziesz żałować, za dużo ryzykujesz. Ale ja zostałam przy swoim. Wewnętrznie czułam, że tak powinnam zrobić, byłam o tym absolutnie przekonana. Można to nazwać intuicją albo jakimś wewnętrznym głosem.

      Okazało się, że to była bardzo dobra decyzja.
      I przede wszystkim moja własna, moja i tylko moja. Ahh to cudowne.
      Bo przed terapią ciągle się asekurowałam drugim człowiekiem. A już pod koniec terapii, jak terapeuta coś tam mi sugerował, a ja mu się pierwszy raz sprzeciwiłam i powiedziałam że zrobię coś inaczej, to wtedy powiedział: zobacz, podejmujesz sama decyzje. Jesteś gotowa.

      Odnosząc te moje wywody do maminsynka.
      Dzisiaj nie wiem co mam zrobić, dlatego poczekam aż odpowiedź sama do mnie przyjdzie.
      Albo rzeczy same się poukładają.
      Albo wydarzy się coś takiego co rozwiąże mój problem, np umrę, albo on umrze, albo zakocham się w kimś innym, albo on się zakocha, albo jego matka się zakocha ;)
      Nieważne. Po prostu wiem, że coś nastąpi.
      (Z tych wszystkich opcji obstawiam, że najprawdopodobniej odpowiedź sama do mnie przyjdzie).

      I nie jest to brak decyzyjności. Po prostu zaufam ŻYCIU. Wierzę we wszechświat i jego plan.

      Nazwę to "moją drogą". Może i w przepaść ale zawsze moją.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 10:39:32               Odpowiedz

        Verona1986 wykonczysz sie psychicznie, zrobia z Ciebie "wariatke" i odbiora dziecko. Tak tez moze byc.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 11:04:00               Odpowiedz

          Anielaa.... Jak to zabiorą mi dziecko? A dlaczego mieliby to zrobić?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 11:16:21               Odpowiedz

            Jak Ci psychika siadzie to nie bedziesz miala sily opiekowac sie dzieckiem. Pytasz dlaczego mieliby to zrobic? Ano dlatego, ze jestes srodkiem do celu dla tej pary. Wedlug mnie oczywiscie. Na poczatek jak przyjdzie dziecko na swiat, to bedziesz miala ta pare non stop.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 11:19:53               Odpowiedz

            Verona, rzuciłas nam temat do rozdziobania? Jak krukom?

            Chcesz być z tym czlowiekiem, bo go kochasz, tak?
            To po co pytasz?
            Na wszelkie wątpliwości albo inne punkty widzenia masz odpowiedź.
            Ba, nawet masz odpowiedź na swoje wątpliwości.
            To po co pytasz?

            Masz prawo do swojego zdania.
            Masz prawo do pytań.Tylko po co?
            Trzeba sobie ufać.
            No to co zrobisz z ta trzecia?

            Zapewne masz odpowiedz?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 11:47:03               Odpowiedz

            @Lustereczko
            sądzę, że verona napisała na forum, bo intuicja jej wyła, że
            coś jest mocno nie tak w tym związku". Dopuściła tą intuicję do głosu, bo już nie dawała rady tłumić emocji. Pogadała, emocje sklęsły nieco to i mechanizmy obronne poszły w ruch.

            @verona

            Bardzo skutecznie już włączyłaś racjonalizacje. Emocje informujące, ze "coś jest bardzo nie ok" stłumione, argumentacja sprawna i silna, poczucie kontroli odzyskane. Forum "spełniło swoje zadanie".

            Skądinąd fajne podejście by "po prostu żyć" w wersji "tak zdecydowałam i tak będzie".
            W pracy umiesz zapewne tej intuicji słuchać skutecznie, jesteś w stanie sobie zaufać. W relacji natomiast umiejętnie i z dużą siłą ją tłamsisz. Co jak w laboratorium widać w tym wątku. Lepsze złe ale znane...



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 11:55:53               Odpowiedz

            "No to co zrobisz z ta trzecia?"

            Lustereczko w takich przypadkach nie ma wyjscia, trzeba pokochac ;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 12:06:35               Odpowiedz

            @Anielaa
            no może nie aż pokochać, ale przynajmniej skutecznie przekonać samą siebie, że taka mamusia nie jest taka zła, bywają znacznie gorsze. Że mamusia deklaruje starania i obowiązkowo trzeba dać jej szanse. Że partner też się przecież stara. I inne takie znane skądinąd auto- perswazje wykonać. W wątku widać, że Verona jest w tym naprawdę dobra.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 13:20:20               Odpowiedz

            Mimbla1 zgadzam się z Tobą. Piszesz nieźle i zgodnie z nowymi trendami w psychologii. To lubię.Pozdro.Cenię sobie nowe trendy.Są przyszłościowo-rozwojowe.I w dodatku są neutralne cokolwiek to znaczy. Pa.



      • RE: Czy ja przesadzam? verona1986.................

        Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 13:00:47               Odpowiedz

        Czytałam o tym,co teraz napisałaś.To jest psychologia Duchowa. Lubię ją. Może dlatego los pokierował Tobą,abyś odwiedziła to Forum. Mi Twoje myśli są znajome.Też uważam,że każdy ma swoją Drogę główną,ale i ścieżki też ma.Temat rzeka. I chyba to Forum raczej propaguje zwykłą psychologię. Ale są i Fora o Duchowości,więc nie ma problemu zajrzeć i tam.P.S. jesteś szybka! Od osoby szukającej wsparcia błyskawicznie przeszłaś do nauczania Duchowego. Jestem pod dużym wrażeniem.Serio.I podkreślam,że warto w rozmowie z Tobą pamiętać szczegóły,szczególiki.W tym obszarze jeszcze masz braki.-:)Bez urazy, proszę.





    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 12:09:33               Odpowiedz

      Lustereczko.... Po co pytam? A no po to, bo mam takie wrażenie (może mylne), że na tym forum są dużo dużo starsi ode mnie ludzie, którzy mają taką życiową mądrość, zarezerwowaną tylko dla określonego wieku.

      Poza tym mam kilka bliskich znajomości ze starszymi kobietami. Ale to pewnie dlatego, że bardzo szybko straciłam swoją mamę. Ciągnie mnie do nich. Ale to osobny temat.

      No i Wy zwróciliście mi uwagę na kilka rzeczy.

      Calmi uświadomiła mi, że znowu weszłam w swój schemat kobiety, która kocha za bardzo.
      A także powiedziała mi, że jego matka 70 letnia kobieta jest zdrowa i ma się świetnie a ja choruje...
      I to mi dało do myślenia.

      Mimbla potwierdziła moje obawy, że jestem dla nich surogatką i to, że jego matka w tym wieku nie usamodzielni się już emocjonalnie.

      A Aniela powiedziała, że oni mogą zabrać mi dziecko. Co mnie bardzo zaniepokoiło... Wręcz przeraziło.

      No i najważniejsze... Potwierdziliście, że nie przesadzam. Potrzebowałam tego. Bo jak słyszałam od niego, że chce go zawłaszczyć to zaczęłam wątpić w swoje odczucia...

      Także ja nie uważam, że wiem wszystko i że pozjadałam wszystkie rozumy. Nie jest tak. I bardzo Wam dziękuje za każdy wpis i za pomoc. Bo to jest pomoc.






      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 12:19:02               Odpowiedz

        Verona, Ty wyjesz do poduszki, a jakbys miala przyjaciela to bys miala sie komu wyplakac. W sumie jestes samotna, nie mylic, ze jestes sama.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 12:34:21               Odpowiedz

          Dobrze powiedziane, Anielaa...

          Verona, może spójrz na swojego "partnera" jak na osobę uzależnioną? Wiedzę, jak działają uzależnienia masz, a on z pewnego punktu widzenia jest "uzależniony od matki". Nie jest to idealna analogia, ale może też coś pokazać, co przy innym postrzeganiu umyka. Tak mi się te wasze zerwania i powroty luźno skojarzyły, bo trochę przypomina to uzależnionego co to kocha i się stara, bezsprzecznie posiada też zalety ino w kwestii uzależnienia twierdzi, że potrzebuje czasu i sam sobie poradzi, a póki co jest jak jest czyli wieczna jazda po bandzie.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 13:02:53               Odpowiedz

        W Twoim wieku wiedza psychologiczna była mi obca.
        Skoro jesteś wyposażona w te narzędzia może sobie lepiej poradzisz?
        Ale... Musisz zdobyć się na odwagę.Postaw sprawę jasno!
        Zaproś mamusie.Pewnie nie musisz zapraszać, bo i tak u was nieustannie jest.
        Zrób herbatkę z meliska, żeby jej nie zaszkodziła rozmowa, bo to będzie dla niej szok i zapytaj:
        Czy my w trójkę idziemy do ślubu?
        Czy mam w tym związku szansę na prawdziwe partnerstwo?
        Czy będę miała szansę być panią we własnym domu?

        Co na to mamusia i mamusin syn?
        Zdobądź się na tę rozmowę.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 12:29:40               Odpowiedz

      Mimbla ...

      Za dużo słów padło już na tym forum żebym mogła przejść nam nimi do porządku dziennego. Od tak.

      Otworzyły mi się oczy i na pewno coś zrobię z tym tematem.
      Przecież nie jestem ograniczona umysłowo, widzę co piszecie, i pojmuje to. Intelektualnie wszystko rozumiem, gorzej emocjonalnie, bo tak jak mówisz: mechanizmy obronne poszły w ruch.






    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 12:59:23               Odpowiedz

      Mimbla...

      nieeeee, nawet nie wypowiadaj słowa "uzależniony" na głos. Tylko nie to. Bo mi się włączy kolejny schemat :) zaraz chcę takiego człowieka ratować.

      Miałam w dzieciństwie wiele osób uzależnionych od alkoholu. W dorosłym życiu bardzo mi żal takich ludzi. Bardzo. Jak widzę na ulicy pijanego człowieka, a najgorzej jak się jeszcze zatacza, to jest mi go tak strasznie żal, zaraz bym go wzięła zaopiekowała się nim, uratowała itd.

      Mam takiego sąsiada. Kiedyś go widziałam jak szedł i się zataczał, i jeszcze był pobity, myślałam że serce mi pęknie. Rozryczałałam się na środku ulicy i jeszcze dwa dni byłam rozstrojona.

      Także żadnych uzależnionych nie mogę mieć w swoim otoczeniu ;)

      Ale porównanie mojego maminsynka do uzależnionego jest jak najbardziej właściwe. Tylko że nie chce o nim tak myśleć. Bo zaraz będę go tłumaczyć, że jest taki słaby, taki biedny, trzeba mu pomóc itd. Także to nie jest dobra droga.
      Wolę o nim myśleć, że jest inteligentny logicznie myślący, wie że jest mamisynkiem i jeśli czegoś z tym nie zrobi to mnie straci. Po prostu.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 13:19:53               Odpowiedz

        Oj, zdaje się że z tą analogią trafiłam. Budzi emocje.


        Verona, jest coś takiego jak uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby. I obawiam się, że Twój partner ma ten problem. Nie chcesz tak o nim myśleć - Twój wybór. Przynajmniej zdaje się zaczynasz wiedzieć, co jest grane i jaki schemat może Ci się uruchamiać.
        Jak to z uzależnionymi, straci i będzie cierpiał z tego powodu albo wręcz przeciwnie, znienawidzi Cię w ramach reakcji obronnej.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-19, 14:20:57               Odpowiedz

          Mimbla

          "Verona, jest coś takiego jak uzależnienie emocjonalne od drugiej osoby. I obawiam się, że Twój partner ma ten problem. Nie chcesz tak o nim myśleć - Twój wybór. "

          Verona jest w wieku, gdzie kobieta chcąca mieć dzieci, ze względów biologicznych, odczuwa już duże parcie na macierzyństwo.

          Myślę, że to jest jej priorytetem na dziś i głównym problemem.To zrozumiałe, że szukanie nowego odpowiedniego partnera zabiera czas, który z gumy nie jest,więc jest skłonna zrobić wiele, zaakceptować poważne wady obecnego partnera tym bardziej , że on na dziecko jest gotowy i w żaden sposób nie przeszkadza mu fakt , że sam jeszcze tym dzieckiem jest ;((( ma to i swoje zalety -może się z nim świetnie bawić i dogadywać ;)))
          Potencjalny ojciec ma też troche zalet ,a kandydatów w wieku średnim na macierzyństwo, jak na lekarstwo ;)))

          Verona

          Szarpiesz się, bo Ci nie wygodnie w tym trójkącie i to Cię wykańcza .

          Szkoda Twojego zdrowia.

          Konfrontacja jest jakimś rozwiązaniem ,ale bardzo ryzykownym.

          Może sposobem na Twoje szczęście, będzie zawarcie trochę co prawda "zgniłego",ale moze satysfakcjonującego kompromisu sama ze soba ?

          W pełni zaakceptowanie tej rzeczywistości, zaprzestanie walki z wiatrakami . Potraktowanie całej tej sytuacji tak , jakbyś była samotną, a raczej bardziej samodzielną matką ?
          Przecież i tak b często czujesz się przy nim samotna,prawda ?

          Bo tu równożędnym (a nawet WAZNIEJSZYM ) problemem jest Twoje uzależnienie od miłości . Może potraktuj to jako wyzwanie dla Ciebie, dla Was obojga .

          Może uda Ci się w pełni zaakceptować fakt, że nie zawsze możesz na niego liczyć, bo matka zawsze będzie jego priorytetem (no przynajmniej dopóki będzie żyła, ciekawe , że wszystkich "uśmierciłaś" tylko jej nie heheh ;)

          Nie goń go, nie kontroluj, nie zawłaszczaj , nie miej pretensji .

          On rozmawia czule wieczorem z matką ...ty nie słuchaj tego tylko znajdź sobie przyjaciela/ciółkę z którym w tym czasie pogadasz czule,pójdziesz na spacer, wyjedziesz na kilka dni do Spa.

          Niech on za Tobą zatęskni. Wymagaj ,ale inteligentnie -daj mu odczuć konsekwencje. On nie ma czasu dla Ciebie .Ty umiesz go sobie zorganizować i świetnie się bawić bez niego.

          Nie goń za tym " szczęściem" ,a raczej stań się dla niego trochę tym uciekającym króliczkiem,wyzwaniem .Może wtedy on Cię bardziej doceni,bardziej się postara?

          Pomóż mu (delikatnie;) uzmysłowić sobie, że matka wiecznie życ przecież nie będzie, a on swoim postępowaniem może Ciebie/Was stracić. Zaprzepaścić coś ważnego ...

          Ogarniesz się, uniezależnisz od niego .

          Twoje samopoczucie nie będzie ZALEŻNE od tego co on ,ale co TY z tym zrobisz ...

          ,a weźmiesz tyle ile maminsynek jest w stanie Ci dać.

          To nie powinno być takie trudne dla Ciebie ,masz już wiedzę , praktykę i wprawę.

          Musisz na nowo zaufać sobie i w siebie uwierzyć .To wszystko .Zyczę Ci powodzenia :)








      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 13:29:28               Odpowiedz

        "Jak widzę na ulicy pijanego człowieka, a najgorzej jak się jeszcze zatacza, to jest mi go tak strasznie żal, zaraz bym go wzięła zaopiekowała się nim, uratowała itd."

        Tez kiedys tak myslalam, ale nauczylo mnie zycie, ze jak dziad sie podniesie to Cie zdzieli ;))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Adamos325   Data: 2022-06-19, 14:04:44               Odpowiedz

          Eee tam Anielaa, nie zawsze tak jest... Generalizowanie i podciąganie wszystkich pod jeden poziom nigdy nie jest dobre. Ja też mam do czynienia często z osobami nadużywającymi alkoholu, którzy są wrażliwi i chcą mi pomagać... ;) Np. w Gdańsku ostatnio tak było, gdy nie działały windy na dworcu, a ja w podziemiu :) Wsparcia najszybciej udzieliły mi miejscowe pijaczki i stworzyły ochronę ;), choć nie zawsze tak jest, podróżni też pomagają, ale akurat tam było ich niewielu. Zaasekurowali mnie, podnieśli na duchu, opieprzyli miejscowe i miejskie władze ;) Ale byli wytrwali, stali tam do końca..., a zeszło się dość długo, chyba że 45 minut. Dopiero na koniec, gdy już byłem na wolności - przyznali się że trochę ich suszy i poprosili o małe wsparcie pieniężne ;) Cóż, biedni ludzie i nic nie ma za darmo... ;)))

          Ps. Ciekawą dyskusję stworzyła Verona1986 :) Według mnie wiesz Verona o co ci chodzi tylko za bardzo nie wiesz na razie jak to rozwiązać - ja też nie wiem... Z uczuciami nie jest łatwo ;) Ale odpowiedzi też są ciekawe, choć czasami trochę tendencyjne ;) - ale też warto ich poczytać, wyrobić sobie swoje zdanie - i umiesz się bronić, przedstawiać swoje racjonalne rację. Temat nie jest łatwy... - mężczyzna jest fajny, szkoda go - ale ma uzależnienia i trzeba go zresocjalizować :) Masz rację, spojrzenie innych może w tym pomóc..., my często obracany się we własnych nawykach i widzeniach. Ale też z drugiej strony, jako osoby asertywne, wolne i pewne siebie - sami też wybieramy co jest dla nas najlepsze. Trzymam za Ciebie kciuki, za dobry wybór i żeby Ci się udało!!! Tzn. też wiem że Ci się uda i podejmiesz dobry wybór, jesteś mądrą dziewczyną! I wiesz też że wszystkiego nie można mieć, że to jest trudne - ale żeby odnaleźć tę odrobinę szczęścia, uśmiechu, dobrego samopoczucia i stabilizacji... Tak, przed ostateczną decyzją popytaj jeszcze serca i mądrych ludzi....



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 14:37:45               Odpowiedz

            Eee tam Adamos ;) to tylko moje doswiadczenie. Od pijakow trzymam sie z daleka i nie ma ich juz w moim zyciu. Brawo Aniela!;))
            Co innego spotkac takie osoby przypadkiem i na krotko, a co innego zaczac pomagac kosztem siebie.
            Fajne miales przezycia w Gdansku. A bylo goraco?;))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Adamos325   Data: 2022-06-19, 15:19:59               Odpowiedz

            Ok Anielaa - przy takim podejściu zgadzam się z Tobą... ;)

            O Gdańsku nie mogę pisać w tym ciekawym wątku - bo mnie Mimbla zamoderuje ;) - zresztą sam też nie chcę tu wiać wiatrem Veronie, bo to jasny i poważny temat...

            Chyba muszę założyć swój własny wątek o swoich podróżach - bo trochę się ich jeszcze zbierze..., coś około 30 :) Jak zaczynam, to drążę aż w owocu zabraknie soku ;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 15:44:19               Odpowiedz

            Ok Adamos, rozumiem :) Moim wpisem o tym dziadzie ;) chcialam tylko zwrocic uwage, ze Verona uzala sie nad innymi tylko nie nad soba. Czulosc i milosc do siebie jest podstawa w zyciu.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 16:01:41               Odpowiedz

            Fatum mnie zapytała,po co tu jestem?Fajnie się Was czyta;)
            Wszystkie te problemy ze związkami mają źródło w dzieciństwie.Ktos stlamsil w dzieciństwie wiarę w nasze poczucie własnej wartości.
            I potem wszystkim ustępujemy.Nie walczymy o siebie, boimy sie, że jak się postawimy, to coś stracimy.

            Nie można stracić tego, co nie jest nasze.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Adamos325   Data: 2022-06-19, 16:50:10               Odpowiedz

            Masz rację Lustereczko - wszystko zaczyna się, zaczęło się w dzieciństwie, co dotyczy naszych braków i niepewności - trzeba iść na terapię... - i nabrać pewności siebie, mądrej też bez nadużyć i oczekiwań. Ale... z uczuciami łącząc i całym tym życiem w miłości - jest jeszcze trochę inaczej... Tu jeszcze zawsze mogą na wierzch wypełznąć nasze braki, tym bardziej jeśli nie mamy za dużych doświadczeń, a zazwyczaj nie mamy. I znów zaczynamy się obijać. Czy lepiej żyć w samotności, w innym bólu, czy lepiej znaleźć miłość i żyć znów w innej odmianie braków. Czasami można to zrównoważyć i chwała Bogu - ale też to nie za często się zdarza... Podobnie tu, u Verony, niby mężczyzna doskonały, czuły, wrażliwy - ale matka za bardzo go usidliła. Gdyby żył z ojcem, pewnie byłby inny - i miałby inne braki... Tak, podstawa to rozmowa, wyjaśnienia, co wymaga też wyjścia poza siebie - i zrozumienia drugiej strony... Można też na pewno pewne cele osiągnąć, przy mądrej rozmowie, czasami wymagającej, czasami czułej - ale też nie od razu Kraków zbudowano, jak niektórzy tu piszą i wiedzą... Przy zbyt ostrej szamotaninie, pomimo obustronnych szczerych chęci - domek może się rozpaść... :( Verona musi sama rozeznać co wybierać, co jest na jej siły i jak postępować. Ja ze swojej strony mogę zrozumieć bliskość tego mężczyzny z jego matką, tym bardziej jeśli był długo pod jej wpływem i jest wrażliwy - ale teraz, kiedy ma swoją dziewczynę, pieszczoty z nią to już zdecydowana przesada, stawianie dziewczyny pod pręgierzem - i stawanie się mamisynkiem... On sam musi wybrać gdzie jest granica - a Verona może mu w tym tylko mądrze pomóc, oczywiście jeśli jest reformowany i zależy mu na jej szczęściu. Zresztą, obydwojgu powinno zależeć na wzajemnym szczęściu, tylko czasami w drugiej osobie nie jesteśmy w stanie wszystko zrozumieć. Spotkania z teściową tak - i potem w przyszłości z wnuczkiem, Verona - ale też nie za częste - musisz im to mądrze i z uczuciem uświadomić, jeśli chcesz szczęśliwie spędzić życie ze swoim mężczyzną... On musi przestać już ssać tego cyca - a ona mu dawać, bo... teraz musi sam wychowywać swoje dziecko, które się urodzi :)



          • RE: Czy ja przesadzam? Adamos325..................

            Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 00:15:20               Odpowiedz

            Nie gadaj tyle,tylko załóż ten wątek.Anielaa coś dorzuci,mimbla1,inne osoby też pewnie dołączą się,bo to fajny temat. Podróże i nasze odczucia,itd. Pozdrawiam.P.S. i to będzie spokojny wątek Adasiu i czasem o to chodzi. Pa.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 13:18:05               Odpowiedz

      Fatum...

      Moja asertywność. Heh. Moja asertywność ujawnia się dopiero wtedy kiedy zaczyna mi się "ulewać".

      Czyli:

      Kiedy mam dość jak zawalam swoje obowiązki służbowe bo kolejną godzinę wysłuchuje problemów koleżanki. I tak kilka razy w tygodniu.

      Kiedy mnie proszą żebym za nich coś zrobiła a sami siedzą na plotkach przy kawie.

      Kiedy z językiem na brodzie lecę po pracy odebrać jego paczkę z paczkomatu, potem szybko zrobić obiad, zanieść mu obiad do pracy, pomagam mu w jego pracy, potem jedziemy załatwić jakąś jego sprawę i padając ze zmęczenia wracam wieczorem do domu a tam naczynia do pozmywania, pranie do prasowania etc.

      Wtedy mi się ulewa. Wtedy dopiero włącza mi się asertywność. I złość, bo czuję że moje granice są przekraczane. Ale przecież sama na to pozwalam.

      Bo w każdej relacji muszę "zasłużyć" na sympatię.
      Robię dla innych dużo, kosztem siebie.
      Dlatego jestem taką lubianą osobą :)
      Frajerka. Ot co.
      A frajerki się bardzo lubi i ciągnie się z nich ile się da ;)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 13:54:22               Odpowiedz

      Lustereczko.... Właśnie taki miałam plan :) Porozmawiać z jego matką.

      Raz jeden jej się przeciwstawił.

      Powiedziałam mu kiedyś, że sobie nie życzę żeby jego matka robiła mi jakieś wykłady i mówiła mi jak mam żyć, "powinnaś to, powinnaś tamto".
      No bez jaj. Czułam się jak uczniak jakiś.
      I mówię do niego, że ma to z nią załatwić albo się do niej pakować.

      Potem dzwoni do mnie i mówi: i co narobiłaś, rozmawiałem z mamą, obraziła się i rzuciła słuchawką.

      Ja na to: to na co czekasz, leć do niej pod spódnicę i pocieszaj.

      Skończyło się na tym, że matka już nie robi mi żadnych wykładów.
      Przestała. Czyli można.

      Wracając do meritum. Pogadam z nią.
      Na kolejne jej słowa, że powinnam już zajść w ciążę, odpowiem: z kim? Przecież on jeszcze sam potrzebuje matki. Chyba, że Pani mu urodzi dziecko.

      I wtedy albo będzie awantura i rozstanie, albo jakiś przełom. Stawiam na to pierwsze.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 14:13:24               Odpowiedz

        Verona, proszę postaraj się rozmawiać z tesciowa bez złośliwości.
        Ja jestem złośliwa tylko do Fatumka. Prosiłam ja ostatnio o rozum. Dyplomatycznie;););) obaczymy;)

        Najpierw jednak proba dyplomacji. Moze zajrzy? Wątpliwa to sprawa, skoro do tej pory ma z tym problemy
        Ale pamiętaj, walczysz o swoją przyszłość Ona musi przyjąć do wiadomości, że nie jesteś gapami karmiona.
        A mamusinsynek musi krótkie portki zdjąć.To nie oznacza usuwania matki.
        Chodzi o zdrowe proporcje.
        Pamiętaj, jak się zdecydujesz na związek z mamusinym i urodzisz dziecko to pod żadnym pozorem nie pozwól się dać odsunąć w narożnik. Będziesz matka.Dziecko będzie Twoje.Twoja radość, Twoja miłość, Twoje nieprzespane noce i walka z kupkami.

        I znowu...nie odsuwać babci ale pamiętaj, że Ty bedziesz matką.
        I masz ja o tym komunikować,jak przekroczy zdrowe granice,nie czekać aż się uleje.
        Masz mieć odwagę dorosłej, pewnej siebie( nie myl z arogancja)osoby!
        Zrób to kochana.Nie bój się.Masz do tego prawo!!



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-06-19, 14:27:59               Odpowiedz

        Ponieważ już dużo sensownego tu napisano, to uzupełnię tylko rzeczy z samczego punktu widzenia. :-)

        1) Wady i zalety. Mamusia prawdopodobnie będzie w waszym życiu, ale też zainteresowana dobrem syna może mieć jakieś zastosowanie. Proponuję wyszukać potencjalne plusy, o minusach już napisałaś.

        2) Komunikacja. Mężczyźni myślą inaczej niż kobiety. To fakt. Powiedzmy, że myślą o jednej rzeczy na raz, gdzie kobiety są wielozadaniowe. To stereotyp, ale nie wziął się z powietrza.
        Na faceta rzadko działa "domyśl się", czy subtelne (i mniej) sugestie. Jak wszystko jest dobrze w związku (a z jego perspektywy jest dobrze) to nie trzeba nic zmieniać. A jak kobieta coś tam sygnalizuje, to wydziwia, ma okres, albo jej przejdzie z czasem.

        Dlatego - żeby przekazać jakiś komunikat należy znaleźć spokojny moment, następnie skupić na sobie jego uwagę (bo może myśleć o czymś innym), następnie przekazać krótki (ważne) komunikat. Następnie poprosić, by powtórzył. Następnie zapytać, co i jak z tego zrozumiał. Wtedy jest szansa, że dotarło.

        Komunikat nie może być w stylu pozwalającym na obronną reakcję ego. Człowiek przekonany, że wszystko jest w porządku będzie bronił tego przekonania, zamiast się skupić na komunikacie. Dlatego nie może być to coś w stylu "bo ty coś tam", albo "bo twoja mama coś tam". Bezpieczny komunikat brzmi w stylu "Źle się czuję, jak coś tam". Jest szansa, że ktoś, komu jest nieobojętny Twój stan poczuje się w obowiązku coś poprawić.

        3) Z rzeczy praktycznych - mycia garów i obsługa pralki jest do opanowania przez faceta. "Ja gotuję, ty sprzątasz" to całkiem sensowny podział pracy. W weekendy odwrotnie, dla urozmaicenia. Jak się wejdzie w czyjąś skórę, to bardziej się docenia to, co ktoś robi.

        4) Metoda małych kroków - wychowywanie kogoś to rodzaj manipulacji, ale inaczej się wykończysz. Sztuką nie jest coś wymóc, lepiej tak pokierować sprawy, by się same układały po myśli. :-)



        • Czy ja przesadzam? mrrru....Ty nie robisz tego....

          Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 16:15:53               Odpowiedz

          Fajny wpis. Pochwalę się,że mój nie garnący się do kuchni mąż od miesiąca robi serniki na zimno. Jestem zauroczona i chooopem i sernikiem.A córka to podwójnie się cieszy.Pozdrawiam i też mówię,że ten wątek jest wyjątkowy. Po prostu wspaniały.Dla potomnych będzie jak znalazł! Hurra!-:)*^*



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-19, 14:31:52               Odpowiedz

        Verona
        "I mówię do niego, że ma to z nią załatwić albo się do niej pakować.

        Potem dzwoni do mnie i mówi: i co narobiłaś, rozmawiałem z mamą, obraziła się i rzuciła słuchawką.

        Ja na to: to na co czekasz, leć do niej pod spódnicę i pocieszaj.

        Skończyło się na tym, że matka już nie robi mi żadnych wykładów.
        Przestała. Czyli można."

        Heheh no można :))))))
        Dokładnie tak !

        Jesteś niezależna materialnie, więc możesz to wykorzystać.

        Jak zauważyłaś masz też inną przewagę - on z matką się nie prześpi i dziecka jej nie zrobi.

        Masz wiele atutów, a mam wrażenie ,że często czujesz się jak ubezwłasnowolniona(zależna od niego i jego matki)

        Musisz poczuć,że w Twoim życiu Ty jesteś najważniejsza. Jak będziesz szczęśliwa ,bez problemu uszczęśliwisz kogoś ,kto na to zasługuje.

        To w sumie bardzo proste jest :)))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 14:48:26               Odpowiedz




          "Musisz poczuć,że w Twoim życiu Ty jesteś najważniejsza. Jak będziesz szczęśliwa ,bez problemu uszczęśliwisz kogoś ,kto na to zasługuje.

          To w sumie bardzo proste jest :))) "


          I jak wiele rzeczy prostych czasem powinno zostać powiedziane wprost. Oraz - bywa przeraźliwie trudne w realizacji. Ale - warto ! :)

          Natomiast pozwolę sobie zauważyć kolejną rzecz też prostą a znaną - że nie jest sensowne wychowywanie dorosłego człowieka. Jako koncepcja do realizacji.
          Jedyną dorosła osoba, którą ma sens wychowywać czy kształtować jestem ja sam/ja sama. Skutkiem zmian we mnie mogą i zwykle są jakieś zmiany w osobach z mojego otoczenia, bo muszą się jakoś dostosować.
          Stąd zaś moja sugestia byś zastanowiła się nad tym swoim brakiem asertywności. Teoretycznie wiesz o co biega, ale praktyka stawiania granic leży i kwiczy żałośnie. I co, chcesz by partner nauczył się stawiać granice mamusi? Normalnie wiódł ślepy kulawego. Chcesz go uczyć czegoś, co sama znasz tylko z teorii?
          Zacznij od małego - na przykład: swoje paczki z paczkomatu pan odbiera sam. Co do zasady. Trudne? Sam sobie zabezpiecza posiłek, Ty nie chłopka, co ma obowiązek dwojaki na pole targać. Co do zasady. Nie że nigdy pod żadnym pozorem, ale niech to będą wyjątki, nie reguła. Wstać o 5 rano żeby mu zrobić śniadanie? No weź nie żartuj. No chyba ze jesteś skowronkiem i o tej 5 rano tak czy tak jesteś na nogach i energia Cię rozpiera. Popatrz na swoje życie codzienne, na swoje codzienne wybory. Tu masz pole do zmian własnych.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-19, 15:02:53               Odpowiedz

            Mimbla
            "Skutkiem zmian we mnie mogą i zwykle są jakieś zmiany w osobach z mojego otoczenia, bo muszą się jakoś dostosować. "

            To właśnie chciałam Veronie przekazać,tylko może nieco rozwlekle i obrazowo.

            I tak, chcąc być szczęśliwym, trzeba być asertywnym. To podstawa i elementarz dobrego życia :)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 15:06:21               Odpowiedz

            @Calmi
            Czyli wyszedł nam "wykład plus podsumowanie " :) ładna praca zespołowa :)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 15:15:14               Odpowiedz

            No, kocham Was mądrale:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-19, 15:42:26               Odpowiedz

            Lustereczko
            "No, kocham Was mądrale:)"

            heheh
            z wzajemnością :)))

            Każdy tu coś istotnego dołożył od siebie i chyba każdy coś wziął dla siebie ...

            Ty tez Lustereczko gapami karmiona nie jesteś i swoją mądrość życiową masz :
            "A mamusinsynek musi krótkie portki zdjąć.To nie oznacza usuwania matki.
            Chodzi o zdrowe proporcje."

            Fajnie, że możemy się uczyć od siebie i przypominać, co w życiu ważne i najważniejsze :)))

            I ja Ci dziękuję Verona, za ten ważny i ciekawy wątek :)))

            Miłego popołudnia.
            Wszystkim :)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 15:48:36               Odpowiedz

            A ja uwielbiam Wasze pisanie, macie takie lekkie pioro.
            Przy porownaniach to padam ze smiechu :))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-19, 15:12:44               Odpowiedz

            Mimbla
            "Zacznij od małego - na przykład: swoje paczki z paczkomatu pan odbiera sam. Co do zasady. Trudne? Sam sobie zabezpiecza posiłek, Ty nie chłopka, co ma obowiązek dwojaki na pole targać. Co do zasady."

            Ona chciała zastąpić mu matkę, dobrze to Aniela ujęła,że stała się dla niego mamką, a tu o usamodzielnienie emocjonalne i życiowe chodzi.

            I to zarówno jego jak i Verony.

            Co do zasady jesteśmy zgodne :Zmiany zawsze należy zaczynać od siebie :)))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 16:36:27               Odpowiedz

        Jeśli pragniesz dziecka, to na pytanie o termin zajścia w ciążę warto opowiadać,że chcesz dziecka,że mieć dziecko z kimś takim jak ukochany syn to super jest. W takim stylu gadaj z nią. Jeśli uda się Tobie przekonać mamę Twojego kochanego "mamisynka", to Ty będziesz Boginią. Mówię Ci,że z kochającą matką warto mówić o swoich uczuciach. Tylko je trzeba mieć. Do siebie,do dziecka,do ....(). Każdy reaguje na miłość. Każdy! Nawet tutaj reagujemy na dobre słowa.Tacy są ludzie. Wierzę w Ciebie verona1986 i trzymam kciuki.Pisz.Jesteśmy z Tobą. Jesteśmy też z Twoim ukochanym i z jego mamą też.Po prostu jesteśmy.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 16:27:43               Odpowiedz

      W końcu dostałam jakieś rady dające szansę temu związkowi.

      Calmi... to co napisałaś o godz 14:20 bardzo mnie poruszyło. Dało mi nadzieję. Dziękuje Ci. Zaakceptowanie tej sytuacji. Jako jedyna zaproponowałaś takie rozwiązanie.

      i jako jedyna chyba wychwyciłaś moje ukryte motywy, to co mnie też przy nim trzyma - czyli tykanie zegara biologicznego. To tutaj jest pies pogrzebany. Czuję presję, uciekający czas. Gdybym miała 20 lat, albo 45, to byłoby inaczej. A mi za wiele czasu już nie zostało.

      A ten tekst o uśmierceniu jego matki mnie rozbawił :) Bo wyobraź sobie, że ją też wymieniłam w tamtym wpisie, ale skasowałam bo bałam się posądzenia, że życzę jej śmierci. Choć przyznam, że mam taką myśl: jego matka wiecznie żyć nie będzie. I to mi daje jakąś nadzieję.
      Wstydzę się tej myśli. Wydaje mi się, że jest brudna. Do czego to doszło żebym czekała na czyjąś śmierć? :(

      Mrrru.... Dziękuje za praktyczne rady. Za męski punkt widzenia. Bardzo mi się spodobał Twój wpis.

      Kochani... wszystko fajnie pięknie. Tylko jest pewne ale....
      Coś sobie uświadomiłam.

      Nawet jeśli porozmawiam z jego matką.
      Nawet jeśli oni przyznają mi rację. Nawet jeśli obiecają zmianę swojego zachowania.
      Nawet jeśli zobaczę te zmiany w zachowaniu.

      To ..... To co mi to da?

      Ja w to nie wierzę.
      Ja nie wierzę w taką zmianę.
      Ja nie wierzę, że to będzie trwała zmiana.
      Nie wierzę, że można od tak, tylko za pomocą silnej woli, zmienić swoje wieloletnie nawyki/reakcje.
      Nawyki, które w nas wrosły, które są naszą częścią, które nas ukształtowały.
      Można przestać jeść słodycze, można zacząć więcej biegać.
      Ale takie wkorzenione głęboko w nas reakcje, zachowania... Tego się nie zmienia od tak.
      Czasem nawet z terapią się nie udaje.
      Sama widzę po sobie, jestem po terapii a dalej weszłam w stary schemat.

      Nie wiem czy ktoś zrozumie co chcę teraz przekazać...
      Ja wierzę w inne zmiany.
      W takie, które wynikają z "przebudzenia, z oświecenia".
      To są dla mnie trwałe zmiany.
      Czyli zmiany w wyniku pracy nad sobą, poprzez poznanie świata duchowości albo poprzez jakieś ważne/traumatyczne doświadczenie. Które nas "budzi".
      Wtedy dane zachowanie samo od nas "odpada".

      I nawet załóżmy, że dalej z nim będę. Oni zmienią swoje zachowanie. Ale potem przyjdzie dziecko i uaktywnią się na nowo.

      Będą spięcia o dziecko.
      A może nawet walka.
      Bo jego matka będzie miała swoją wizję na wychowanie.
      Będzie jej zawoził nasze dziecko a ja nie będę miała nic do powiedzenia.
      I co wtedy zrobię?
      A jak będę chciała odejść to on mi tego dziecka nie odda.

      A może być też inaczej.

      Może ja tego dziecka mu w ogóle nie urodzę, w końcu jestem już rozrodczo stara. To jaka czeka nas przyszłość?
      Przecież on ze mną nie będzie.
      Bo jego miłość do mnie nie polega na tym, że: kocham tę konkretną osobę i chce właśnie z nią być, dla niej samej.
      Jego miłość polega raczej na tym, że idealnie się wpisuje w jego obrazek: niegłupia, uległa, w wieku rozrodczym, matkuje mu.

      No i jeśli jeden z tych składowych odpadnie to on już nie będzie miał powodów żeby ze mną być.

      Drodzy, wszystkim Wam bardzo dziękuję.
      Poświęcacie czas dla jakiejś pokręconej babki, klikacie w tą klawiaturę, produkujecie się, dla kompletnie obcej osoby i nic z tego nie macie. Bo ja Wam nic nowego nie powiem czego sami już nie wiecie.

      Posmutniałam :(









      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 16:39:16               Odpowiedz

        Mylisz się.Dajesz.
        Te Twoje refleksje są dla wielu ludzi nie tyle odkrywcze, co utwierdazajace nas w przekonaniu, że nasze zycie moglo być inne ale i niekoniecznie.

        My nadal popełniamy błędy.I nie myśl, że to jest praca raz na zawsze.To kręcąca się sprężynka.Jestesmy też czasem zakręcone. Niepewne swojego wyboru.To zawsze ryzyko;)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 16:42:48               Odpowiedz

          Jeszcze jedno.

          Ale ryzyko, które warto popełniac.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-06-19, 17:20:37               Odpowiedz

        Verona,

        mądrość życiowa jest sumą popełnionych błędów. :-)

        Nic tu nie odkrywamy - mamy po prostu różne perspektywy. Pomyśl nad swoją - taką, żeby nie uwierała Ciebie i jednocześnie nie powodowała ofiar w otoczeniu. Jak sobie wyobrażasz związek, ile prywatności, ile wspólności, ile jego mamy itd. A potem zrób, żeby tak było. :-)

        Chcesz tego, żeby było jakoś, część jest istotna, część podlega kompromisowi, partner też jakieś tam swoje chcenia ma - trzeba to uzgodnić i albo świadomie na ten wspólny sukces pracować, albo się nie męczyć.

        Odpuszczanie swoich chceń nie zawsze się opłaca. Te urocze różnice, które tak was kręciły na początku związku po 20 latach małżeństwa policja nazywa motywem. :-)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 17:34:25               Odpowiedz

          "Te urocze różnice, które tak was kręciły na początku związku po 20 latach małżeństwa policja nazywa motywem. :-)"

          Cudne! Kupuję!


          Verona, my nie Armia Zbawienia żeby się poświęcać, nam te rozmowy na forum coś dają. :)
          Sorki, że ja tak "za wszystkich" ale nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek się przymuszał do pisania.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 19:10:41               Odpowiedz

        Mi też jest żal,tego dziecka. Ani razu nie wspomniałaś jak bardzo chcesz mieć to dzieciątko.To jest rzeczywiście smutne.Kobieta,która pragnie dziecka jest owładnięta tylko myślami o dziecku.U Ciebie tego nie ma.I dlatego jestem przekonana,żeby jednak lepiej już będzie nie rodzić niechcianego dziecka.Nie pisałaś też nic o swoich Rodzicach, rodzeństwie,Koleżankach,itd.Mój obraz Twojej osoby powoli jawi mi się jako z lekka negatywny.Sorki,ale tak.Wychodzi na to,że jesteś jednak egoistką i masz nieuczesane myśli. To jest duży problem.Znasz mechanizmy manipulacyjne i masz lekkie pióro. Powinnaś pisać kryminały!Serio.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Anielaa   Data: 2022-06-19, 19:36:46               Odpowiedz

          "On: Wiem o tym wszystkim. Ale od początku wiedziałaś jaki jestem. Ja się nie zmienię."

          Wlasnie, ze nie wiedzialas. Przeciez to Twoj pierwszy maminsynek. Wszystko dopiero wyszlo w praniu ;)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 17:59:07               Odpowiedz

      Jak często Wasze dzieci się z Wami kontaktują?


      On rano jak zwykle dzwonił do matki.

      i te ich rozmowy to nie są w jakichś ważnych sprawach, tylko zwykłe pytania : co robisz, jak się czujesz, co jadłaś, co oglądasz w telewizji.
      I tak trzy razy dziennie te same pytania. Rzygać mi się chce jak tego słucham.

      Potem po kilku dosłownie godzinach mówi, że znowu będzie dzwonił do mamy.

      Ja: Znowu? Nie możesz zadzwonić wieczorem?

      On: nie, chce teraz.

      Ja (spokojnie): przecież obiecałeś, że powoli będziesz zrywał pępowinę. Możesz ograniczyć codzienne telefony do niej. Najpierw z 3 do 2 dziennie. Potem 1 dziennie. Potem 1 co drugi dzień.

      On (z krzykiem) : cooo? Chyba oszalałaś. Chcesz mnie rozdzielić z mamą. Ja na to nie pozwolę. Nigdy.
      Ograniczenie kontaktu z mamą do jednego telefonu raz na dwa dni to dla mnie zerwanie kontaktu z nią.
      Chce do niej dzwonić nawet kilka razy dziennie i będę to robił. Znowu zaczynasz temat mamy, wszystko psujesz co jest między nami.

      Ja: przykro mi, że nie liczysz się z moimi uczuciami, z tym jakie bolesne jest dla mnie to, że nie jestem dla Ciebie najważniejsza.
      Chciałbyś żeby ktoś inny był dla mnie ważniejszy niż Ty? Jakbyś się z tym czuł? Mama zrobiła sobie z Ciebie partnera, uzależniła od siebie emocjonalnie, itp itd (i ogólnie powiedziałam co myślę. Dużo mówiłam. Ale spokojnie, bez krzyku, bo chciało mi się ryczeć, więc mówiłam raczej łamiącym się głosem. On słuchał).

      On: Wiem o tym wszystkim. Ale od początku wiedziałaś jaki jestem. Ja się nie zmienię.


      Cóż..........
      To czeka mnie dzisiaj trzeci prysznic. Bo nawet nie mam się jak wypłakać. Cały dzień dzisiaj nic nie zjadłam. Tak mnie ta cała sytuacja gryzie.

      Może rzeczywiście to ja wszystko psuje i niepotrzebnie się czepiam.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Adamos325   Data: 2022-06-19, 18:07:16               Odpowiedz

        Na pewno jest uzależniony od matki - i łatwo mu z tego uzależnienia wyjść nie będzie... Tak, przecież ma teraz Ciebie - to samo przez się powinno się stać że ograniczy kontakty. Ty powinnaś mu wystarczać. Masz rację, telefony do matki co drugi dzień. A jednak tak się nie dzieje... Co znaczy że często o niej myśli. Za często, może mu jej nawet brakuje? Potrzebuje widać że dwóch kobiet :)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Adamos325   Data: 2022-06-19, 18:20:02               Odpowiedz

          Tak, tu też potrzeba mądrej matki żeby nim pokierowała, zależy jaki ona ma na niego wpływ..., może z nią porozmawiaj na osobności, że ma teraz Ciebie - i nie powinien tak często o niej myśleć, bo ona ma się dobrze. To trochę wzajemna rywalizacja ;) Bo jeśli jest odwrotnie, jest pod wpływem jej uczuć, wzajemnie - to potem z dzieckiem też mogą być kłopoty..., że na pierwszym miejscu będzie brał pod uwagę jej zdanie, będzie z wnuczkiem codziennie biegał do babci i prosił o aprobatę. Tu można być następny problem - teraz już w trójkącie ;)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-06-19, 18:50:46               Odpowiedz

        Verona

        "Ale od początku wiedziałaś jaki jestem. Ja się nie zmienię."
        To pierwsze to być może, to drugie to bardzo prawdopodobne.

        Robisz wszystko po mojemu jak trzeba - ale jak widać opór materii jest duży.

        /taki trochę ironiczny motyw, ale nie mogę się powstrzymać/
        Proponuję odesłać do mamy, niech mu pierze, gotuje i sprząta. Do siebie zapraszaj, jak masz ochotę. Na kolację przy świecach na przykład. Albo na jakieś przyjemności. Licz, ile razy dziennie do Ciebie dzwoni - jak poniżej 3, to spokojnie szukaj dalej. Może też wpadać poodkurzać lub śmieci wynieść, w końcu jakoś o swoją kobietę powinien dbać. Śmietanka dla Ciebie :-)
        /tryb ironiczny off/

        Z drugiej strony - dzwoni do mamy - masz czas dla siebie.
        Gdzieś wyjedziesz - ktoś się nim zaopiekuje.
        Będziesz potrzebowała wsparcia - (z dzieckiem, z chorobą czy czymkolwiek) - wsparcie będzie pod ręką. itd.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-19, 19:00:27               Odpowiedz

        "Wiem o tym wszystkim. Ale od początku wiedziałaś jaki jestem. Ja się nie zmienię. "

        Verona, na tym stoisz w związku.
        Smutne to, ale masz jasną deklarację drugiej strony. Zmian na odcinku nie będzie.






      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 19:02:24               Odpowiedz

        Najbardziej podoba mi się to stwierdzenie:
        "Wiedzialas jaki jestem";(
        Kropka.To się nie zmieni.Musisz to zaakceptować.
        Może?Mogłabyś to zaakceptować?
        Co to jest?Tak się buduje partnerstwo?




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-20, 12:22:57               Odpowiedz

        heheh
        Mruczek jak sie okazuje, juz po roku jeden telefon za duzo moze stac sie motywem zbrodni ;)))

        To znany mi, swietny i mądry tekst .

        A moja b mądra babcia często mawiała, gdy bylismy zbyt roszczeniowi : "W doopie wam się przewraca " ;))))))

        Idzis doceniam te słowa i Veronie je dedykuję:

        "Może rzeczywiście to ja wszystko psuje i niepotrzebnie się czepiam. "

        Wg mnie "popsute" już wybrałaś (świadomie ,nieświadomie ,nie ważne),bo sama troche "popsuta" jesteś ale ...

        Tak . Moim zdaniem niepotrzebnie się "czepiasz ".

        Widzisz ,wiesz i nie wierzysz, że to zmienisz...

        Więc po co to robisz ?

        Jesteś niekonsekwentna i marnujesz energię, a to rodzi frustrację i smutek :(((

        Pomyśl,że z drugiej strony są i dużo gorsze teściowe, które bez ogrodek ;(chociaż czasem ogródkami ;) ingerują w małżeństwo. Miałam taką, to wiem ;)))))) Moja to nawet zaplanowała nasz rozwód za moimi plecami.Dzisiaj się z tego śmieję i tylko żałuję, że nie pozwoliłam jej wtedy na to :(((byłabym kilka ładnych lat do przodu ;)))

        I nawet mówiłą do mojego dziecka : Moje dziecko...

        Wtedy też wielokrotnie myślałam o jej śmierci heheh

        Ba, po kilku latach na forum teksty niektórych osób stają się motywem ;( fatum uważaj ;))))))

        I dobrze Vera , że się śmiałaś z mojego tekstu,bo to miało być śmieszne,a niektórzy nieszczęśliwcy ze względu na swoją percepcję pewnych subtelności nigdy nie wychwycą .

        Ale to nieistotne... wiesz,czego najbardziej mi żal ?

        Ze za dużo uwagi poświęcałam jej, mężowi i "ratowaniu" małżeństwa( czytaj użeraniu się z sytuacją na którą nie miałam większego wpływu) zamiast zająć się sobą,swoją pracą, swoimi pasjami, planami ,rozwojem,a kiedy mój mąż wreszcie "zrozumiał", czara goryczy już się we mnie przelała i nie miałam ochoty już z nim być.

        To nazywam walką z wiatrakami.

        Dzisiaj szkoda mi tylko tego zmarnowanego czasu, oraz mojej i Twojej energii :(((więc cieszę się drobiazgami np. kwiatami- tymi które dostaję i tą cudną łąką na ugorze,pełną bławatków ... a ona cóż ... już od dawna może wąchać kwiatki tylko od spodu ;)))))

        Życie...



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 21:39:48               Odpowiedz

          "Ba, po kilku latach na forum teksty niektórych osób stają się motywem ;( fatum uważaj ;))))))" Tak zrobię.-:)P.S. dziękuję za ostrzeżenie. Tobie też polecam uważność.-:)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 19:54:33               Odpowiedz

      Fatum... Jeszcze mi tego teraz brakuje żeby fanatycznie myśleć o dziecku. Nie, dzięki. Już to przerabiałam. Obsesyjne wręcz pragnienie posiadania dziecka.
      Na szczęście wyciszyłam to w sobie.

      A co tu pisać o rodzicach czy koleżankach? W niczym mi to nie pomoże.

      Masz negatywny obraz mojej osoby? Dobrze, miej. Niech będzie i tak.

      mrrru .... Dzięki za pokazanie plusów istnienia jego matki.
      I rzeczywiście jak czasem kupię składniki i poproszę ją żeby nam coś ugotowała na dwa dni to robi to z chęcią, a dla mnie jest to realna pomoc. A potem ja jak mam więcej czasu to coś ugotuję i jej zawozimy.


      Mimbla.... On w złości mówi, że się nie zmieni.

      Ale jak opadły emocje to zmienił narracje. Przyszedł, przytulił i powiedział, żebym tak nie naciskała, że będzie się starał itp.....
      Ile razy ja już to słyszałam...
      Nie działa to na mnie.


      Lustereczko, Adamos.... Mądrze prawicie.



      Muszę się z tym wszystkim przespać.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 20:56:34               Odpowiedz

        1.masz myśli,żeby udusić teściową. 2. naśmiewasz się z ludzi,którzy Ciebie czytają.3.nie pragniesz dziecka.4.bardzo pragnęłaś mojej wypowiedzi.5.manipulujesz i to jest widoczne.6.dużo wymagasz od innych.7.jesteś bardzo Inteligentna,ale w sposób negatywny wykorzystujesz daną Ci przez Stwórcę Inteligencję.8.gubisz się w szczegółach [już nie piszesz o całowaniu intymnym matki z synem, czemu?].9....itd. Po przespaniu też nie zmienię tego, co napisałam, bo to moja prawda i miałam ochotę się nią z Tobą podzielić.P.S. podtrzymuję,że coś sobie od Ciebie wzięłam i dziękuję Ci za to. Pozdrawiam.Powodzenia.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 21:17:21               Odpowiedz

      Fatum...

      Cieszę się, że podzieliłaś się ze mną swoją negatywną opinią na temat mojej osoby. Zapewne we wszystkim co napisałaś masz rację. W końcu jesteś dobrym obserwatorem.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 21:23:45               Odpowiedz

        Vera, a Ty prawdy o sobie nie znasz?
        Możesz mieć watpliwosci ale musisz ufać sobie.
        Tylko wówczas masz szansę sobie poradzić.Twoim celem nie może być dogadzanie wszystkim i przytakiwanie.






      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-19, 23:53:20               Odpowiedz

        Masz rację. Jestem.P.S. czy Ty serio nie kochasz siebie samej? Nic, a nic? To jak odbierasz miłość od ludzi,skoro nie wiesz czym jest ta miłość? A lubisz siebie samą? To,czemu siebie dręczysz?! Nienawidzisz siebie samej? A tak nie powinno być. Opisz jeden dzień Twój codzienny. Jeden,ale dokładnie.Sądzisz,że to jest głupie? Dlaczego tak myślisz? Podaj tytuł książki,którą czytasz? Też nie podasz? Hmmm.....,zatem powiedz mi, o co jeszcze mogę Ciebie zapytać? Pytania są potrzebne jak woda rybie. Masz inne zdanie? Jakie ono jest? Lubisz jeść karpia?



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-19, 21:43:02               Odpowiedz

      Lustereczko....

      Przecież Fatum mnie prowokuje. Chce żebym tu szalała i się broniła.

      A ja nie mam siły na słowne z nią przepychanki.

      i przecież mi się krzywda nie dzieje z tego powodu, że ona tak negatywnie o mnie myśli.

      Ja wiem swoje.

      I każdy z Was ma tu o mnie jakąś opinie.

      I to jest ok.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-19, 22:43:57               Odpowiedz

        No właśnie,te opinię nie sa prawda o Tobie.
        To nasze projekcje.Ty masz z tego kosza informacji wybrać coś, co dla Ciebie będzie najlepsze.
        Nikt tu z nas nie ma mnopolu na mądrość.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-20, 09:35:59               Odpowiedz

      Fatum...

      Oczywiście, że nie kocham samej siebie. Też mi odkrycie Ameryki!
      Gdybym kochała siebie to nie pozwalałabym siebie tak krzywdzić.


      Fatum odnośnie Twoich pytań...

      Ja mam problem z odpowiadaniem na takie pytania.

      Jak ktoś się mnie pyta: co u Ciebie, jak tam. Albo inne pytania, takie jak Twoje Fatum.

      Jezu, jak ja nie lubię, nienawidzę, nie cierpię TAKICH PYTAŃ. Nienawidzę mówić o sobie.

      Jak w pracy opowiadają jak im minął weekend, co robili itp. To ja nic nie opowiadam.

      Masakrycznie. Strasznie bardzo nie lubię tego robić.
      Czuję się wtedy bardzo bardzo niekomfortowo i dziwnie.

      Moje otoczenie już się nauczyło żeby o nic mnie nie pytać. Jak będę chciała czymś się podzielić to sama to zrobię.
      Ale żadnych pytań. Żadnych.
      Chyba, że jakieś merytoryczne lub filozoficzne.
      Ale żadnych o mnie.

      Dlatego moje rozmowy z ludźmi wyglądają mniej więcej tak, że oni przychodzą czy dzwonią i ciągle nawijają o sobie, nie pytając mnie o nic. Czasem coś wspomnę co u mnie, ale muszę sama tego chcieć.

      Najgorzej jest z nowymi osobami.
      A gdzie studiowałaś?
      A gdzie pracujesz?
      A masz rodzeństwo?

      i najgorsze pytanie ever, które mnie doprowadza do szewskiej pasji: co u Ciebie słychać?
      Odpowiadam wtedy grzecznie, że wszystko w porządku. Gotując się w środku.

      Chyba mam spaczone poczucie prywatności.
      Jak ktoś za dużo o mnie wie, nawet jakieś pierdoły nic nie znaczące, to wpadam w szał. Nic mnie tak nie wkurza w życiu jak to. Nie potrafię zrozumieć dlaczego taka jestem.

      Generalnie zauważyłam taką zależność, że im mniej ktoś się mnie o coś pyta, tym ja chętniej opowiadam o sobie.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 10:11:27               Odpowiedz

        Dziewczyno to chyba masz jednak problem. Zabawna jest ta odpowiedź. Przychodzą,mówią,słucham,odchodzą.Mam propozycję. Jak teraz przyjdą, to załóż korki do uszu,abyś nie musiała już na siłę słuchać ich narzekań.Przecież jak mówisz im nie zależy na żadnej informacji zwrotnej [ ja mówię,ale i Ty mówisz...],to można włączyć np.komórkę [dyskretnie!],a samej w tym czasie bujać w obłokach z zatkanymi uszami.Komedia.Rozmowy bez informacji zwrotnych. Niezłą masz fantazję. Ile lat ich tak wysłuchujesz i milczysz? Chyba,że jesteś terapeutą,to zmienia postać rzeczy. Są takie nurty! P.S. skoro tak lubisz mówić o sobie tylko sama,ale nie wolno Ciebie o nic pytać...Tak. Takiej metody jeszcze nie znam na tym Forum.-:) Pewnie jest genialna. Dziękuję,że traktujesz mnie poważnie.Lubię to.Do miłego.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-20, 12:12:48               Odpowiedz

        Czyli, verona, wolisz wybierać komu, kiedy i w jakim zakresie mówisz o swoich całkiem prywatnych sprawach. To się nazywa chronienie swojej prywatności. Trzymasz duży dystans,
        w tym zaś nic nagannego nie ma, choć są ludzie, których taka postawa irytuje.
        Słynne anglosaskie "How are you", na które Polacy potrafią odpowiedzieć obszernie, dokładnie i na temat popełniając potworny nietakt, bo prawidłowa kulturowo odpowiedź jest zdawkowym "Ok" w jakiejś wersji. Polacy (ogólnie, jako nacja) są porażająco wylewni.
        Takie pytania nader często przypominają przesłuchanie... imię, nazwisko, wiek, wykształcenie, sytuacja rodzinna... też nie znoszę takich pytań od nowo poznanych osób. Czy ja kurczę odbywam rozmowę kwalifikacyjną, żeby mnie obcy człowiek o wykształcenie wypytywał tak na dzień dobry?
        Co u Ciebie słychać jest wyjątkowo wkurzające. O ile zeznać na temat wykształcenia ostatecznie mogę bo to konkret, o tyle takie ogólniki to koszmar. Tyle że swoje w tym względzie podejście traktuję jako po prostu mało do naszych polskich realiów pasujące, za to w krajach gdzie jest trzymany większy dystans jest mi znacznie wygodniej niż wielu rodakom, bo mnie to wychodzi naturalnie.


        "Jak ktoś za dużo o mnie wie, nawet jakieś pierdoły nic nie znaczące, to wpadam w szał. Nic mnie tak nie wkurza w życiu jak to. Nie potrafię zrozumieć dlaczego taka jestem. "

        A nie pachnie Ci tu dzieciństwem aby? Chronieniem się, trzymaniem w tajemnicy sytuacji rodzinnej?

        U mnie to nie jest powodem trzymania dystansu, ale wiem że może być.









    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-20, 12:13:32               Odpowiedz

      Fatuś (mogę tak?) :)

      A czego Ty się po mnie spodziewałaś?
      Normalna na pewno nie jestem. Jeśli przyjąć, że za normę można określić większość.

      i przecież ja im daje informacje zwrotną.
      Rozmawiamy na tematy które oni poruszają.
      Zazwyczaj są to ich bolączki albo zakładowe plotki albo sprawozdanie z tego co wczoraj robili.
      Żeby to chociaż ciekawe jakieś było....
      Żebym ja chociaż z tej rozmowy coś wziąć dla siebie mogła.
      Czegoś się nauczyć. Ale nie.
      Zwykłe pitu pitu, i ja tego muszę do cholery słuchać.
      Do tego ja introwertyk, oni ekstrawertycy.
      Ich energia, ich ekspresja, głośny ton - rozsadzają mi czaszkę.
      Dlatego mam do tego taki stosunek jaki mam, bo odmówić im nie umiem i się potem męczę.

      No.

      i ja się do tych ich wynurzeń przecież odnoszę, nie milczę podczas rozmowy. Zazwyczaj poprzez potakiwanie głową, czasem coś wtracę, generalnie daje się im wygadać. Bo przecież po to przyszli :)

      A oni zawsze wracają, to chyba zadowoleni są ;)

      To ja im tu stworzyłam bezpieczne miejsce gdzie mogą o wszystkim powiedzieć i ode mnie to dalej nie wyjdzie, a Ty mnie Fatum rugasz jeszcze :)


      A tak poważnie.

      Jakoś inni tutaj na Forum potrafią mi po prostu.... towarzyszyć.
      I pomagają mi tu i teraz.
      I nie zadają miliona pytań wziętych z kapelusza nie związanych ze sprawą.
      A Ty mnie wciągasz w psychoanalizę pytając o moich rodziców czy rodzeństwo.
      Litości.
      Nie odpowiada mi takie coś.
      Fatum, nie odpowiadają mi Twoje metody ok?
      Mogą mi nie odpowiadać?
      Zniesiesz to?
      Szanuje Cię i doceniam że do mnie piszesz.
      Ale nie mam ochoty cofać się do korzeni.
      Przyjmij to.
      Przecież ja nie mam tyle czasu tutaj żeby grzebać w dzieciństwie, poza tym mam na nowo przeżywać różne rzeczy? Wystarczy że terapeuta mnie w to wciągnął.
      Ja potrzebuję tu i teraz pomocy, bo teraz nie śpię i teraz nie jem.

      Tak, teraz mnie zlinczujcie bo jestem zarozumiała, roszczeniowa, niewdzięczna, nie szanuje innych i brakuje mi pokory.

      A ja się po prostu bardzo źle czuję bo wszyscy przekraczają moje granice, wykorzystują mnie, a ja nie umiem się ochronić.

      Możecie mi i nawet nie odpisywać.
      Przecież nie rzucę się do rzeki.
      Dalej będę musiała żyć i rozwiązać swoje problemy.
      Z Wami czy bez.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-20, 12:58:49               Odpowiedz

        Verona

        "Ja potrzebuję tu i teraz pomocy, bo teraz nie śpię i teraz nie jem.

        Tak, teraz mnie zlinczujcie bo jestem zarozumiała, roszczeniowa, niewdzięczna, nie szanuje innych i brakuje mi pokory.

        A ja się po prostu bardzo źle czuję bo wszyscy przekraczają moje granice, wykorzystują mnie, a ja nie umiem się ochronić."


        A może tak kurs asertywności zamiast kontroli męża ?

        "Wolę o nim myśleć, że jest inteligentny logicznie myślący, wie że jest mamisynkiem i jeśli czegoś z tym nie zrobi to mnie straci. Po prostu. "

        Verka
        Moim zdaniem to jest właściwa droga.

        Wiara czyni cuda,a czasami czuba .Wszystko zalezy od tego w co wierzysz, prawda?

        Postaraj się odpuścić .
        Nie myśl za dużo nie rozkminiaj wszystkich negatywnych wariantów, bo i tak wszystkiego nie przewidzisz, a życie może Cię zaskoczyć i mieć swój plan ...

        Nie bój się własnego cienia. Myśl pozytywnie.Będzie zabierał dziecko do matki - SUPER ! Będziesz miała czas dla siebie, żeby odpocząć zregenerować siły, odespać, zadbać o siebie, skończyć kurs ;))), zająć się czymś przyjemnym, rozwijać swoje pasje etc.

        Nie daj sobie narzucić zasad wychowania. W razie czego masz koronny argument, powiesz,że nie chcesz,aby dziecko do czterdziestki mieszkało z matką, bo to jest nie zdrowe i krzywdzące dla niego...;)))
        i już zacznij czytać książki o wychowaniu dzieci, żebyś swojego tak nie skrzywdziła ;)

        A nade wszystko ...

        Zastanów się na spokojnie czego w życiu chcesz ? Jakie są Twoje priorytety ?

        Moim zdaniem "wariujesz" właśnie dlatego ,że żyjesz "pod kogoś", a nie pod siebie, gdy będziesz żyć w zgodzie ze sobą uszczęśliwisz i siebie i otoczenie.

        Zmagasz się z tzw konfliktem wewnętrznym - I chciałabym dziecka i boję się ,że je skrzywdzę :/

        Jeśli najbardziej na świecie pragniesz dziecka, to się na nie odważ .Są decyzje w życiu ,które musimy podjąć w określonym czasie, bo musztarda po obiedzie może okazać się bardzo gorzka.

        Reszta może zaczekać .

        Będziesz na pewno świadomą i mądrą mamą i nie dasz skrzywdzić swojego dziecka .

        Po za tym

        WSZYSCY pragniecie tego potomka - to może okazać się najszczęśliwszy człowiek na świecie :)))

        Moze być tak, że teściowa doczekawszy się ślubu i wnuka (spełniwszy swoje marzenia i w przekonaniu ,że synuś sam na świecie nie zostanie;) sama z siebie może kopnąć w kalendarz, bo uzna, że to czas najwyższy ;)))

        Może być też tak, że się jednak nie dogadasz z mężem i kiedyś się rozstaniecie ... no i cóż z tego ?
        Może dzieciak będzie miał kiedyś dwóch ojców i będzie też szczęśliwy ?

        Ja bym Wam zalecała psychoterapię rodzinną ,ale mnie Wloka znów op... up ...zjedzie ;)))))))

        Bo może być i tak, że dzięki niej wszyscy otrzeźwiejecie, czego Wam oczywiście życzę:)))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-20, 13:15:41               Odpowiedz

          PS:(To już koniec Mimbla i znikam ;)))


          Jest taka teoria współczesnych guru, że przyciągamy i spotykamy w życiu osoby, które mają nas czegoś nauczyć, zwrócić nam uwagę na nasze braki, błędy.Są naszym lustrem .

          Ty Vera masz problem z "kochaniem za bardzo" i dlatego przyciągnełaś takiego mężczyznę i jego matkę, żeby zobaczyć jak to z zewnątrz wygląda. Wg mnie to nie jest miłość tylko zależność (rodzaj ubezwłasnowolnienia)- kilka telefonów/pytań o tych samych pie.doletach.To jest wg mnie rodzaj niezdrowej kontroli,a nie żadna miłość.

          Zauważyłaś, że Ty podobnie kontrolujesz jego ?

          Pytałaś jak często kontaktujemy się z dziećmi .Różnie ,to zależy od potrzeb. Czasami telefon nawet raz na kilka miesięcy, ale długi i gorący -dwie, trzy godziny to mało ;))). Wtedy nie możemy się nagadać, a obydwie to lubimy.

          Jak moje dziecko nie dzwoni, to wiem ,że jest zajęte, żyje swoim życiem ,jest szczęśliwe i ma się dobrze .Cieszy mnie to,a nie smuci,dlatego,że wiem ,że nie ma kłopotów z którym sobie nie radzi.
          Ja też mam swoje życie i nie przeszkadza mi to, a o moich rozterkach opowiadam mojej najukochańszej zaufanej przyjaciółce, która cierpliwie to znosi,rozumie i zawsze mądrze puentuje :)***

          Gdyby córka dzwoniła do mnie trzy razy dziennie, to chyba bym szału dostała ;))) Jak się widzimy to jest święto, które celebrujemy, bo rzadko się to zdarza z uwagi, że mieszkamy b daleko i oczywiście... tęsknimy.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mimbla1   Data: 2022-06-20, 13:33:30               Odpowiedz

            Dlaczego znikasz? Fajnie piszesz, szkoda by było.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 14:21:07               Odpowiedz

            Zgadzam się, że Tulu dobrze pisze.
            Jeśli o mnie chodzi, to powinna zostać.
            Pozdrawiam.
            P.S.
            prawda jest taka,że faktycznie uczymy się wzajemnie od siebie.
            Niby truizm,a taki prawdziwy!
            Tulu!
            Zostań.
            Miłego poniedziałku dla Wszystkich piszących, czytających, odpowiadających i tych wahających się, czy pisać?
            Pisać!
            ...()...



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 15:32:35               Odpowiedz

            Zgadzam się że Calmi pięknie pisze. T
            Ale Verona też.
            Tylko się jeszcze boryka.Najgorsze te świadome wybory;);)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 16:40:00               Odpowiedz

            "" Wybór świadomy wymaga odpowiedniej wiedzy o tym, kogo, co, dlaczego i po co się wybiera. Potrzebna jest też wiedza o skutkach wyboru. Jeśli nie posiada się takiej wiedzy, to wybór jest przypadkowy, tak jak w przypadku gry losowej na "chybił-trafił"." P.S. pozdrawiam.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mimbla1   Data: 2022-06-20, 17:00:54               Odpowiedz

            Ale nieżyciowe... szczególnie wiedza o skutkach wyboru, które to skutki jak wiadomo jeszcze nie nastąpiły jest jak wiadomo dostępna, ale chyba tylko dla niewielkiej liczby prawdziwych jasnowidzów.
            Autorowi cytatu dedykuję znane powiedzonko "Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi".



          • RE: Czy ja przesadzam? mimbla1....)(....

            Autor: fatum   Data: 2022-06-21, 20:25:50               Odpowiedz

            Mimbla1 https://youtu.be/oA-dx0jcwIg Pozdrawiam. P.S. więcej wiary.-:)



          • RE: Czy ja przesadzam? mimbla1....)(....

            Autor: TresDiscret   Data: 2022-06-21, 20:34:58               Odpowiedz

            Fatum

            Jesteś fanką Tarantino? ;)



          • RE: Czy ja przesadzam? mimbla1....)(....

            Autor: fatum   Data: 2022-06-21, 21:35:34               Odpowiedz

            A czemu by nie?Mówi o Bogu. A to cenię bardzo! Reżyser też jest wierzący. Zatem...(). P.S. polubiłaś veronę1986? Śmiało pisz o uczuciach. Teraz tylko mówimy/piszemy tutaj o uczuciach do siebie.Taaakie mamy buuty.-:) Nowicjuszka= verona tak nami "zarządza",że aż miło czytać stare wygy w nowej odsłonie. Chyba zauważyłaś jak Twój mrrru wspina się na swoje wyżyny i nieźle mu to idzie? Verona to ciekawy przypadek socjologiczny moim zdaniem.A Ty coś możesz o niej powiedzieć? Czytasz ją? Za kogo ją uważasz? Kilka osób chętnie się dowie,czy Ty jesteś jej fanką?-:)(-:



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-20, 17:24:37               Odpowiedz

            Mimbla
            "Dlaczego znikasz? Fajnie piszesz, szkoda by było."

            Na Zanzibarze byłam z młodym, a szkoda umierać ;)))

            Chciałam fatum przyjemność zrobić,a ona z takim tekstem wyskoczyła,jak ten co się zorientował po trzech latach,że z Niemcem śpi ;)))))

            "Jeśli o mnie chodzi, to powinna zostać."

            Przestańcie dziewczyny z tym słodzeniem, bo jeszcze ZOSTANĘ psychoterapeutą ...
            takim jak ten :

            https://www.youtube.com/watch?v=XB2d3u1H-m8

            Jak znacie, to posłuchajcie ;)))

            Verona przemyśliwuje, to możemy się chyba nieco rozerwać,nie ?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 14:03:59               Odpowiedz

        ..... "Wystarczy że terapeuta mnie w to wciągnął."

        W bagno Ciebie wciągnął?
        A to zimny drań z niego.
        Ciekawe, co ten biedaczek zdążył od Ciebie wyciągnąć?
        Strzelam, bo lubię.
        1. wie,że nie kochasz siebie.
        2. wie, że lubisz cudze zwierzenia.
        3. wie, że nie lubisz teściowej.
        4. wie, że nie jesteś zainteresowana terapią.
        5. wie, że piszesz na Forum Psychologicznym, by później... zabłysnąć wiedzą swoją/cudzą.
        6. wie, że jesteś wrażliwa i bardzo, bardzo inteligentna.
        7. wie, jaki masz stosunek do posiadania dziecka.
        8. wie, że Ty siebie samą uważasz za niewyleczalną.
        9. wie, że będziesz chodziła od terapeuty do terapeuty.
        10. wie, że nikt Ci nie pomoże, aż Ty sama pozwolisz sobie samej pomóc.
        11. wie, że.......().
        P.S.
        Zabrakło mi już niestety naboi....
        Liczę na Twoją pomoc.
        Ok?
        Mój terapeuta to był taki...().-:)
        Kiedyś Ci opowiem o nim.
        Ok?
        Podkreślam!
        Kiedyś tam!!!



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-20, 18:05:36               Odpowiedz

      Fatum Fatum Fatum...

      Litości to Ty nie masz za grosz :)
      Wyciągasz jakieś zdanie z kontekstu wyrwane i dobudowujesz swoją ideologię do tego.

      Ale dobrze dobrze

      Ja lubię takie niemożliwe osoby :) Wszystko można o Tobie powiedzieć, ale na pewno nie to, że jesteś sztampowa :)

      i zabawnie mi się te Twoje punktowanie czytało, przyznaje :)

      Nawet się uśmiechnęłam przez moment i zachichotałam :)

      i jeszcze po każdym numerku postawiłaś kropkę a potem spacje, i to wszystko tak fajnie równiutko wygląda, postarałaś się dziewczyno! :)

      Widać, że Ci zależy :)

      także tego

      Dziękuje, że pomimo, że pomóc mi nie umiesz co sama już zauważyłaś, to chociaż mnie rozbawiasz :*

      To też dużo.


      PS. Fatuś, a kto to jest Tulu? Bo chyba się z lekka pogubiłam.



      Calmi....

      Rzeczywiście widzę tylko czarne scenariusze.
      A życie może mnie zaskoczyć, tak jak mówisz.

      i chyba coś w tym jest, że ja chcę go kontrolować. Muszę to przemyśleć.

      Przykro mi, że miałaś taką teściową a nie inną. Ale....

      Ale nie do końca przemawia do mnie argument, że inni mają gorsze teściowe i powinnam się cieszyć, że moja nie jest taka najgorsza.

      Czyli co...
      Jak mnie bardzo boli jedna noga, to to jest NIC, bo innych bolą dwie nogi?
      No sorry ale nie.
      Mam prawo do własnego bólu.
      Nawet jeśli rozpaczam nad złamanym paznokciem, to jest to mój ból i mam do niego prawo.

      i ten słynny tekst: ciesz się bo inni mają gorzej.
      No i co z tego?!
      Czy mój ból się od tego zmniejszy?
      Chyba, że mam ich traktować jako wzór bo oni mają gorzej a mimo to jakoś sobie radzą.
      To już bardziej.
      Ale też nie do końca.
      Bo oni nie są MNĄ.
      Mają inne zasoby i predyspozycje.
      Więc takie porównywanie do innych nie jest dobre.


      Mimbla....

      Oczywiście, że pachnie dzieciństwem.

      Myślę, że ja do tego stopnia mam zaburzony obraz własnej osoby, że uważam, że lepiej się nie odzywać bo jeszcze ktoś zobaczy jaka na prawdę jestem i że nic sobą nie reprezentuje i nic nie osiągnęłam. Po prostu nie jestem ciekawą osobą.

      Bo jak ktoś mnie pyta co dzisiaj robiłam to co mam powiedzieć?
      Że przeczytałam tylko kawałek książki?
      Nie powiem tego.
      Bo co to jest przeczytać kawałek książki?
      Powinnam całą a najlepiej dwie.
      A potem iść pobiegać a potem jeszcze na rower.

      Trudne są dla mnie też takie rozmowy na jakichś imieninach itp.
      A gdzie pracujesz?
      A jakie masz wykształcenie?
      A skąd pochodzisz?
      A na co zmarła Twoja mama? (To już jest przegięcie. Jak można w ogóle nowo poznaną osobę pytać o coś takiego).

      Takie pytania wiążą się też z czymś innym. Ze wstydem.

      Bo co mam powiedzieć?
      że skończyłam tylko jeden kierunek?
      Że pracuje jako personel średniego szczebla?
      Że pochodzę z małej miejscowości?
      i że moja mama była alkoholiczką?

      No litości. Przecież tego nie powiem. Bo co oni sobie o mnie pomyślą?

      Tylko, że ja wiem że być może oni nic złego sobie o mnie nie pomyślą.

      Bo to są moje własne myśli o sobie, i to ja to na nich projektuję.

      A potem po takich imieninach się okazuje, że teściowa mi mówi "a wiesz że ta Lucynka jest Tobą zachwycona, jesteś taka mądra, i taka gospodarna, i zaradna, i taka miła, ble ble ble".

      Gospodarna bo teściowej na imieniny zrobiłam takie wymyślne przekąski, babeczki i coś tam jeszcze.
      No i zrobiłam jej samodzielnie taki kosz prezentowy, latałam po sklepach szukałam jakichś specjalnych ekologicznych herbatek i innych cudów, i tak ładnie zapakowałam w folię i wstążeczki :)
      Wszystkim się ten kosz podobał tylko nie mi.
      Bałam się, że teściowa mnie wyśmieje za taki prezent.
      Moje jedzenie znikało ze stołu i każdy chwalił, a ja nie wierzyłam.

      i takich sytuacji jest wiele.
      Mam dużo potwierdzeń z otoczenia, że jestem inteligentna, że fajna itd. Widzę, że ludzie mnie lubią.

      Tylko co z tego?
      Chyba najważniejsze jest to co ja o sobie myślę.
      A ja o sobie nie myślę dobrze.
      Zawsze robię za mało, mogłabym więcej, mogłabym lepiej, na pewno ten prezent się komuś nie podoba itd.

      I myślę, że tej dziury, tej pustki, nikt i nic nie zapełni.
      Żadne komplementy, żadne pochwały.
      Tego się już nie da naprawić. Musiałabym się narodzić na nowo.

      Jest tylko jedna rzecz, jedna, z której jestem dumna. Tak szczerze i na prawdę dumna.

      Ale nie chce się chwalić i potem być o coś posądzona albo wyśmiana że jestem dumna z takiej małej rzeczy.
      (Nie powiem przez kogo).



      • Czy ja przesadzam? ależ skąd-:)(:- verona1986..

        Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 18:39:54               Odpowiedz

        Ok. Wiem,że mnie wkręcasz,ale wyrażam zgodę na taką pokręconą zabawę,umysłową. Nie da się ukryć,że i ja się bawię wyśmienicie, znakomicie. Lubię to. Uprzedzam,że nie gustuję w Kobietach jakby co.-:)P.S. Tulu= Calmi.O resztę pytaj już Calmi=Tulu=Tuluzka,inne jej nicki też znam.-:)Jednak Tulu sama może Ci o sobie opowiedzieć,bo umie ładnie pisać i rzeczowo.Skoro wiesz na czym mi zależy,to i Ty uchyl rąbka tajemnicy i podziel się tym, na czym Ci zależy? Jeśli o mnie chodzi to jestem dumna z tego,że jestem dobrą żoną i matką. Lubię też poznawać ciekawe Osobowości wszędzie, gdzie się to tylko da. Ty lubisz ludzi? Oryginalnych,czy takich przyziemnych? A może jednak piszesz książkę lub ekstra artykuł? Powiedz, proszę. Do jutra.Pa.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 19:15:11               Odpowiedz

        Verona

        "Bo to są moje własne myśli o sobie, i to ja to na nich projektuję."

        Lubisz czytać, to współcześnie coraz rzadsza cecha.
        Czytanie nie jest na wyścigi. Prawdopodobnie czytając nawet mały fragment przeczytałaś więcej niż rozmówca przez miesiąc. :-)

        To może polecę książkę: "Filozofia F**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha". John C Parkin

        Myślę, że powinna Ci spasować.

        Albo sobie "Dezyderaty" poszukaj też.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-20, 20:40:13               Odpowiedz

        Oj nazbieralo sie Tobie kompleksow. Dopoki nie stawisz im czola to nie znikna.
        Ale Ty wybralas czekanie na jakies wydarzenie, ktore sprawi, ze odejda wszystkie problemy jak reka odjal. Kazdy chcialby cudu :) Jakby biologiczny zegar nie tykal, to podejrzewam, ze inaczej bys sie zachowywala.
        Ty sie boisz, ze maminsynek Ciebie zostawi i godzisz sie mniej albo wiecej na takie usluzne zycie.
        To pewnie jest bardzo meczace takie zycie pod innych?
        Na poczatek to trzeba przestac sie przejmowac tym co inni pomysla. Szkoda zycia i czasu na pierdoly ;))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 21:35:04               Odpowiedz

          Żadna z niej nieświadoma sierotka.
          Ot zakochała się w facecie, który ma
          Wadę postawy.
          Ma mamusie na boku.

          Ale dziewczyna nie jest naiwna. Wciaga nas w dyskusje i nas punktuje.

          Właśnie jest świadoma mamusinka.
          Faceci maja moc wad.
          Dziewczyny wiążą się z facetami z dziećmi.
          Dziewczyny wychodzą za rozwodników.
          Dziewczyny wychodzą za facetów z różnymi problemami.

          Dziewczyny wychodzą za chłopców i podobno te najmądrzejsze robią z nich mężczyzn.

          Biedny ten mamusinek z tymi dwiema cwanymi babkami.

          Ona jest świadoma i robi sobie z naszej Fatum szutki.Fatum Ty się nie daj.Ona ewidentnie ciebie punktuje.

          Życie nas sprawdza.Nieprawdopodobne, że to napisałam:)
          Ja uważam, że Werona jest właśnie świadoma wirów tej rzeki. Nas podpytuje, bo chce kupić dobre kółko ratunkowe.I tyle.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 21:49:12               Odpowiedz

            Lustereczkopowiedz ona jest fajna. Chce mnie w sobie rozkochać.-:) Nie martw się o mnie. Miłość to miłość. Chwilowo tej miłości w niej nie ma,ale jak wątek dojdzie do tysiąca wpisów,to każdy każdego już będzie kochał.-:) Chcesz się założyć? P.S. cieszę się,że jeszcze ktoś chce czegoś ode mnie. Jak będę taka bardziej...no przed...,wiesz co chcę powiedzieć, to już nic nikomu nie pomogę,nie napiszę, nie zaśpiewam,inne. To dobrze,że verona nas potrzebuje.-:)Lubię to.





          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 21:59:25               Odpowiedz

            Aaaa, tylko tak nawijam.
            Ja widzę siebie sprzed lat.
            Teściowa wyszła za mnie za mąż bez mojej zgody;)
            No jajo! Komu bym dzisiaj na to pozwoliła?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-20, 22:35:09               Odpowiedz

            "Teściowa wyszła za mnie za mąż bez mojej zgody;)
            No jajo! Komu bym dzisiaj na to pozwoliła?"


            Teraz bys jej zaspiewala, tesciowo ty stary rowerze ;))

            Mam "szczescie" do tesciowych.
            Pierwszej nie poznalam, bo zmarla wczesniej. Obecna mieszka daleko. Nawet ja lubie..bo daleko :)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 10:38:12               Odpowiedz


        Verona
        "Przykro mi, że miałaś taką teściową a nie inną. Ale....

        Ale nie do końca przemawia do mnie argument, że inni mają gorsze teściowe i powinnam się cieszyć, że moja nie jest taka najgorsza. "

        Dzięki, ale mi nie jest przykro. Wiem,że ona miała mnie czegoś nauczyć i tyle (żaluję tylko,że zbyt dużo czasu mi to zajeło).

        Nie zrozumiałaś mnie chyba. Chciałam podkreślić, że fokusowanie się na rzeczach na który mamy znikomy wpływ, jest nieefektywne i frustrujące.

        "Mam prawo do własnego bólu.
        Nawet jeśli rozpaczam nad złamanym paznokciem, to jest to mój ból i mam do niego prawo. "

        Nikt Ci tu tego prawa nie odbiera. No i można nad złamanym paznokciem rozpaczać całe życie, tylko jaki to ma sens ?

        A zastanawiałaś się dlaczego na forum asertywność przychodzi Ci tak łatwo, a real leży i kwiczy ?

        Proszę forumowiczów o nie podpowiadanie ;)))



      • verona - zaległa odpowiedź :)

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-22, 20:39:05               Odpowiedz

        @verona
        Trochę potrwało, nim tego zaległego posta znalazłam :)

        Ocenianie siebie na poziomie ogólnym typu "jestem/nie jestem ciekawą osoba" zaiste prowadzi prostą drogą do ogłupienia.
        Czy ja jestem ciekawą osobą - zależy dla kogo. Na tym się kończy temat tak naprawdę. Na szczęście nie dla wszystkich - bo bym zwariowała. Na szczęście dla niektórych - bo inaczej pozostała by mi pustelnia. I spoko.

        Słowo "powinnam" dawno zniwelowałam do zera , nie ma "powinnam", ja chcę albo nie chcę. Jest wersja "chcę co do zasady, ale nie teraz" i parę innych wariantów, natomiast z "powinnam" pożegnałam się dawno i na dobre. W monologach z samą sobą z okresu terapii i jeszcze trochę po niej zdałam sobie sprawę, ze to "powinnam" mi wrednie wszczepiono. I dom rodzinny i tak zwany "świat", który uwielbia mówić komuś co powinien.

        Na pytania "imieninowe" w swoim czasie przygotowałam sobie odpowiedzi "kończące", zresztą nie znoszę takich imienino - podobnych spotkań, zatem bardzo rzadko bywam. Pytanie o matkę to już, sorki ale nietakt graniczący z chamstwem.

        Co oni sobie pomyślą - upiorne... a najciekawsze, że realistycznie to jak sama wiesz nie masz bladego pojęcia co (o ile w ogóle) ktoś sobie pomyśli na temat Twojego wykształcenia, miejsca pracy czy miejsca urodzenia. Poza tym zaś na logikę to ewentualnie ma prawo Ci zależeć na tym, co pomyśli ktoś dla Ciebie ważny, prawda? Nie dowolna osoba. No a jeśli ktoś pomyśli coś nie tak to znaczy , że burak i ćwok z niego i tyle.

        Moja terapeutka mawiała, że wcale ja o sobie tak głupio i źle nie myślę tylko mam na ramieniu wczepionego pazurami niewidzialnego upiora, co mi szepce do ucha takie myślenie. Jakoś ten obrazek do mnie przemówił - i co mnie takie myślenie naszło, "widziałam" tego upiora i mówiłam mu, iżby "wy....ł", znaczy spadał na drzewo albo i znacznie gorzej. Może i to w opisie głupio brzmi, ale mnie pomogło to, że uznałam iż pozbywam się takiego "ukonkretnionego" bytu. Tłumaczenie samej sobie szło mi kaprawo, za to mieszanie z błotem upiora zadziałało :)

        Jedna z rzeczy, z których do dziś jestem dumna jest to, że kupiłam sobie kotka - skarbonkę bo chciałam. Przełamując tym samym swój schemat "ja na końcu, wszyscy ważniejsi oraz po co ci coś, co nie jest niezbędne". Jeśli mi ktoś powie, ze to była mała rzecz cóż, dla mnie ogromna i nie komuś decydować, z czego mam być dumna. O!.

        Odrabiając zaległości w rozmowie to :

        1.Prasować nie znoszę. Umiem bardzo sprawnie, nie mam problemów z koszulami ani innymi takimi ale - męczy mnie i nie lubię. Zatem - wykonuję tylko w razie absolutnej konieczności. "Powinnam uprasować bluzkę na jutro" zastąpiłam "jeśli mi takie powinnam po głowie chodzi to prędzej chyba powinnam sobie kupić taką, co jej prasować nie trzeba". A dokładniej to nie powinnam kupić tylko CHCĘ MIEć bluzkę nie wymagającą prasowania. Tym jakże prostym sposobem swojej garderobie chyba obecnie nie posiadam rzeczy wymagających domowego prasowania. :)
        2. moje dziecko dzwoni jak ma potrzebę i odwrotnie, ja do niej też dzwonię jak mam potrzebę. Co nam wychodzi z bardzo zróżnicowaną częstotliwością.



        • RE: verona - zaległa odpowiedź :)

          Autor: fatum   Data: 2022-06-22, 22:52:34               Odpowiedz

          ""Przełamując tym samym swój schemat "ja na końcu, wszyscy ważniejsi oraz po co ci coś, co nie jest niezbędne". Jeśli mi ktoś powie, ze to była mała rzecz cóż, dla mnie ogromna i nie komuś decydować, z czego mam być dumna. O!."" P.S. tak sobie po tym Twoim wpisie mimbla1 przypomniałam bardzo smutny film,gdzie właśnie jeden z bohaterów musiał nosić "dziewczyńskie" trampki,bo dla niego nie wystarczało na ogół pieniędzy.Bardzo mi było żal tego utalentowanego chłopca. Film wyjątkowy.Zapamiętałam tą scenę,gdzie on musiał znosić upokorzenia od rówieśników ze szkoły,że ma "dziewczyńskie" trampki,jego siostry. Sióstr miał 5! Może nie do końca ten film ma coś mimbla1 wspólnego z Twoim opisem,ale tak mi się to skojarzyło i napisałam.Rodzice tego chłopca byli po prostu biednymi ludźmi, wychowywującymi gromadkę dzieci.Ich tez mi było żal.No,wystarczy.Jak zechcesz to podam Ci ew.tytuł tego filmu,wyciskacza łez. Mi kilka wycisnął. Dobra, kończę,bo moja fanka verona będzie się martwiła,że znów za dużo się udzielam w wątkach. Tak.Pisała o tym.Pozdrawiam.Podoba mi się Twój,taaaki inny wpis. Inny i ciepły taki moim zdaniem.Hej!P.S.2. verona nie czytaj...-:),chyba,że masz już przymus czytania.-:)*





    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-20, 22:01:56               Odpowiedz

      Ale się ze mnie nabijacie dziewczyny :)
      Gorzej, że mi się to podoba :)


      Mrru...
      A czym się tu szczycić, że czytam książki... To jest nic.

      Ale dziękuje za polecenie pozycji książkowych :)



      Anielaa ..... Oczywiście, że inaczej bym się zachowywała gdyby mi zegar nie tykał.



      Fatuś ...

      Ja tym razem krótko, bo napisałaś 'do jutra' i teraz na szybko to ja nic mądrego nie wymyślę :)

      Ale na Twoje pytanie czy lubię ludzi oryginalnych czy przyziemnych odpowiem moim ulubionym chyba cytatem:

      "Niechże będzie błogosławiona pogoda, albowiem jest ona wspólną sprawą ludzi, którzy nie mają sobie nic do powiedzenia"

      :) :) :)

      Wrócimy jeszcze do naszych tematów :* :* :*



      Drodzy, a ja mam jeszcze do Was takie pytanie z innej beczki: co to znaczy "granice dobrego smaku" w kontekście szóstego punktu regulaminu tego Forum?

      "Intelektualne prowokacje i uszczypliwości wobec innych Użytkowników nie mogą przekraczać granic dobrego smaku."

      Czyich granic?
      Moich czy rozmówcy?
      Możemy mieć gdzie indziej tę granicę postawioną przecież.
      Skąd mam wiedzieć gdzie się zaczyna granica mojego rozmówcy?


      I drugie pytanie. Czysto hipotetyczne. Zaznaczam jeszcze raz, że hipotetyczne ;)

      Jeśli bym przyznała, że nie przeczytałam wcześniej regulaminu to zostanę stąd wyrzucona?
      Serio pytam.





      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-20, 22:20:42               Odpowiedz

        "Skąd mam wiedzieć gdzie się zaczyna granica mojego rozmówcy?"

        Jak zostaniesz zbanowana, to się na pewno dowiesz ;)))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 22:25:55               Odpowiedz


          Nie przejmuj się Werona.Calmi jest czasem introwertyczna;);)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 22:22:27               Odpowiedz

        Nie zawsze trzeba przeczytać regulamin, żeby wiedzieć jak się zachować;);)

        My jesteśmy złośliwe, bo podobno tylko inteligentny może się poszczycić ta wada!););)

        Ty nie musisz się chyba już przejmować naszym fisiowaniem?;);)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 22:32:23               Odpowiedz

        Verona

        "A czym się tu szczycić, że czytam książki... To jest nic."

        Szczycić to może nie, ale to oznacza szerszą perspektywę. A to akurat wg mnie jest istotne. I to oznacza też najczęściej dobrą znajomość języka, co pozwala czytelnie przekazywać myśli. Czytanie to też dobry sposób na spędzanie wolnego czasu. I pozwala mieć wspólny kontekst z ludźmi, którzy też czytają to, co Ty. I jeszcze by się znalazło plusów.

        Ad rem:
        Ponieważ też mi się zdarzało w życiu dostać ultimatum od jednej osoby, której przeszkadzała moja znajomość z inną osobą, to trochę się próbuję wczuć w tego Twojego mężczyznę. No bo on całe życie ma z tą mamą jakąś relację, satysfakcjonującą obie strony, albo będącą przyzwyczajeniem, jak to tu nawet sugerują dziewczyny na miarę nałogu. Pomijając intensywność tej relacji, to właściwie "opieka" nad samotną mamą jest czymś dobrym. Z drugiej strony kocha Ciebie - i właściwie to jest w bardzo niekomfortowej sytuacji, bo Tobie ta jego relacja przeszkadza. Jak ograniczy kontakty z mamą, to ona będzie nieszczęśliwa i on pewnie też, jak nie ograniczy to ten sam problem będzie z Tobą. Tu nie ma "dobrego" wyjścia. W każdym razie nie zazdroszczę.

        Pytanie jest takie, czy nie da się jakoś tego pogodzić. U mnie się nie dało i nie lubię takiego stawiania sprawy przez kobiety.

        Sprawa ma dwa aspekty - emocjonalny i powiedzmy techniczny. Emocjonalny to taki, że w tej relacji nie czujesz się najważniejsza. Techniczny to taki, że ileś tam czasu poświęca on komuś innemu. Pytanie, czy można znaleźć jakiś kompromis?

        Do spróbowania - w chwili, w której prawdopodobnie zadzwonił by do mamy - pierwsza zaproponuj, żeby zadzwonił. Miej ewentualnie argumenty, dlaczego miałby. Nie daj się zbyć, że może później. Zobacz reakcję. Zobacz, jak Ty się wtedy poczujesz.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 22:48:33               Odpowiedz

          Mrrru sorki,że się do Ciebie teraz odezwałam [tak,pamiętam,że jesteś na mnie pogniewany i nie dałeś mi odpowiedzi,jak mam Ciebie udobruchać,itd.]. To,co proponujesz veronie jest dobrą metodą. Znam ją z filmu i nie tylko. Myślę,że oboje będą zaskoczeni tą nietypową sytuacją. Na filmie było pozytywnie.Psychologia też dobrze mówi o tej metodzie. Sorki,że się wcięłam. Najwyżej mimbla1 ...zadecyduje.-:) Pozdro.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 23:00:18               Odpowiedz

            fatum,

            wyluzuj. Twoje grzechy są odpuszczone w chwili, kiedy je popełniasz. Nie możesz mnie rozgniewać ani udobruchać (sorry). Mogę to zrobić tylko ja sam :-)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 23:01:44               Odpowiedz

            Oj tam kocie.
            Mnie to namawiałes do rozumu;););)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 23:08:56               Odpowiedz

            Bo, lustereczko, w życiu ważny jest akordeon. :-)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 23:23:30               Odpowiedz

            I wszystko gra;)

            Kocie,już pisałam. Wazne są proporcje.
            Przecież jak się za bardzo wygrzejesz na piecu, chcesz się przewietrzyć.

            Nie chciałam odsuwać teściowej z naszego życia. Chcialam tylko odrobiny wolności.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 23:27:17               Odpowiedz

            Pewnie Veronie właśnie o te proporcje chodzi.

            Mnie się tylko wydaje, że one czasami chcą 100%. To trochę dużo po mojemu.

            Chyba nikt nie lubi Cerberów.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 23:38:34               Odpowiedz

            Myślisz, że Chce 100%?
            Nie jest głupia. Nie można mieć wszystkiego;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 23:40:00               Odpowiedz

            Pytanie, ile jest gotowa oddać.

            Dobrej nocy.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 23:42:39               Odpowiedz

            Dobranoc Kocie;) Miłych snów;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 23:04:05               Odpowiedz

            Dzięki. Bardzo spokojnej nocy Ci życzę mrrru.Pozdro.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 23:13:47               Odpowiedz

          Mój mąż niekoniecznie garnął się do matki.W sumie chyba nawet uciekał od jej towarzystwa. Ona się garnęła do mnie, na jej warunkach.
          Jemu pasowało, że miałam Cerbera.








          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 23:20:18               Odpowiedz

            Małżeństwo to jest sprzedaż wiązana. Dostajesz partnera z pakietem przyzwyczajeń i relacji rodzinno-towarzyskich. Jak za młodu poznawałem jakąś dziewczynę, to przyglądałem się też jej matce, myśląc: Taka możesz być za ileś tam lat. Bo taki masz wzór bycia matką.

            To oczywiście nie jest do końca dobra metoda, ludzie czasami robią dokładnie odwrotnie niż ich rodzice - nie chcą popełnić ich błędów i popełniają swoje. Ale coś tam z tych wzorców zostaje.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-20, 23:32:10               Odpowiedz

            Nie chcąc popełniać błędów rodziców, popełniamy swoje.

            Też tak myślę. Dlateo niczego nie żałuje.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-06-20, 23:34:46               Odpowiedz

            Też nie żałuję.
            To się nie często spotyka.



      • RE: Czy ja przesadzam? Karel Čapek. Super jest!...

        Autor: fatum   Data: 2022-06-20, 22:34:49               Odpowiedz

        Zatem też Ci verona1986 odpowiem słowami tego samego Autora. "Każdy człowiek ma swoją słabą stronę,ale niczym nie urazisz go bardziej niż tym, że ją rozpoznasz". Karel Čapek. P.S. w tej chwili mamy już 138 wpisów. Napisałam do Ciebie,że chyba dojdziemy do tysiąca wpisów i każdy już każdego będzie kochał...[ przeczytasz dalej sama-:)]. Mam prośbę. Dopiero przy 999! wpisie możesz rozpoznać moją słabość. Ok? To moja prośba jest. Zgadzasz się?-:) Wcześniej nie rób tego.Proszę.Ufff!!! Idę smacznie chrapać.Dobrej nocy Tobie,sobie i Wszystkim,którzy tego chcą.Pa.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 00:18:24               Odpowiedz

        Ale się że mnie nabijacie...

        Co Ty? Nabijamy się z siebie;)
        Przeszliśmy przez drogi, na których nie było napisów "nie tędy idioto";)

        Dlatego,przestań nami manipulować;)




    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-21, 01:21:46               Odpowiedz

      Lustereczko... Jeśli ja wami manipuluje to mi się nie dawajcie :)
      Kto jak kto ale osoby, które zęby zjadły na udzielaniu się na tym forum chyba potrafią sobie poradzić z nowicjuszką :) :) :)




      Wiecie co?

      Ja to mam z Was najgorzej tutaj :)

      Wy z reguły odpisujecie tylko do mnie.
      A ja każdemu bym chciała tutaj odpisać i to więcej niż jedno zdanie ale nie wyrabiam czasowo :)

      i czuję w związku z tym pewien niedosyt.
      Bo tyle fajnych myśli tu rzucacie do których chciałabym się odnieść.
      No ale czas nie jest z gumy.
      Nie pomaga też fakt, że lubię pisać elaboraty :)






      Mrruuu... Teraz Tobie coś napisze bo za często Cię pomijam a Ty całkiem mądre rzeczy prawisz.

      i liczę na Twój samodzielny osąd co do tego czy ja Tobą aby czasem nie manipuluję :)

      A więc Mrruu...

      Dziękuje za męskie spojrzenie.

      Przecież ja nie chce go zawłaszczyć i mieć tylko dla siebie.
      Rozumiem, że oni są ze sobą związani. Zresztą rodzina jest ważna w życiu i dobrze, że on tę mamę sobie ma.
      I niech ma ją.
      Bo mamy ważne są.
      Ja swojej nie mam.


      Mi chodzi właśnie o te proporcje.
      I mamy już za sobą rozmowę na ten temat.
      Wypracowaliśmy pewien kompromis.
      Tak żeby i on nie musiał drastycznie zrywać z mamą kontaktów ale też żeby i mnie to wszystko tak nie dotykało.

      Ja go poprosiłam, żeby nie angażował mnie tak bardzo w ich relacje.

      Bo on często jak do niej dzwonił to na głośnomówiącym i ja musiałam w tych rozmowach uczestniczyć.

      Albo jak jechał do niej to mnie ciągle zabierał ze sobą.

      Albo mówił żebym zadzwoniła do jego mamy, bo ona chce sobie kupić buty i żebym zaproponowała że z nią pojadę bo ona się z tego ucieszy. Itp sytuacje.

      Ogólnie: zrób to czy tamto bo mama się ucieszy z tego, ona tak Cię lubi.

      I non stop to robił.

      Po prostu ciągle mnie zmuszał do kontaktów z nią.

      Ciągle musiałam koło niej skakać, albo chodzić na palcach, albo ją zadowalać.

      No bez jaj, ile można?!

      Raz mogę sprawić komuś przyjemność ale tak ciągle i ciągle?

      Poza tym było to dla mnie tym bardziej trudne, bo czuję do niej niechęć i żal, że go tak wychowała a ja muszę za to teraz płacić i żal że się często obraża a on ma wtedy poczucie winy.

      Wytłumaczyłam mu też, że jego mama to nie jest moja mama
      i że ja nie mam z nią więzi
      i że ja jej nie będę traktować jak swojej mamy bo to jest niemożliwe.
      A on by właśnie tego chciał.

      Dla lepszego zobrazowania powiedziałam mu, żeby sobie wyobraził jak ja go namawiam do kontaktu z moim rodzeństwem, żeby codziennie do nich dzwonił itp.
      I podziałało ;)


      Myślę, że spokojnie wystarczy, że ja tę jego mamę szanuje, zawsze jej pomogę, kocham jej syna, umiem się zająć domem, gotować.
      Czego chcieć więcej może teściowa od synowej?

      Mogę z nią rozmawiać raz w tygodniu i odwiedzać czasem.
      To wszystko.
      I to były moje warunki tych negocjacji.

      Przystał na to.

      A ja z kolei zgodziłam się na to, że on będzie mógł do niej dzwonić kiedy będzie chciał i nie będę wtedy robiła afer ani nie będę teatralnie wywracać oczami ani nie będę wtedy wzdychać ( hihi :)
      Dodał też od siebie, że będzie się starał ograniczać telefony do niej.

      Ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.

      Nie spodziewam się tutaj jakichś cudów, no ale dam mu szansę, żeby nie było.

      Co ważne, cała ta nasza rozmowa odbyła się w takiej intymnej dosyć atmosferze ( bez podtekstów) i zrozumiałam, że wtedy najwięcej do niego trafia.
      Bo jak się wkurzam i wywalam mu coś w złości to on się czuje atakowany i się broni.
      Więc muszę mu na spokojnie komunikować ważne dla mnie rzeczy.

      Mrruu, starałam się prowadzić tę naszą negocjacyjną rozmowę zgodnie z Twoimi radami, których mi udzieliłeś w sobotę, czyli pamiętając o męskiej naturze, ale nie wiem czy mi się to udało, w każdym razie starałam się ;)

      I jeszcze Ci powiem, że dzisiaj jak rozmawialiśmy przy obiedzie i cały rozemocjowany mi opowiadał o czymś bardzo ważnym co się wydarzyło w jego pracy, i ja się pytam: a co na to mama?

      A on na to, że jeszcze jej nie mówił o tym.

      Byłam zdziwiona ;)

      A potem wieczorem nie zadzwonił do niej :) :) :)

      Taak wiem, nie ma się czym jeszcze ekscytować.
      Ale to było miłe dla mnie.
      Po prostu.


      A wracając do książek, powiedz mi, czy potrafisz po stylu wypowiedzi Forumowiczów stwierdzić, który z nich czyta książki?

      Wymęczyłam Cię tym przydługawym wpisem co? ;)

      Sorki.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 01:49:19               Odpowiedz

        Kurcze jutro nie wstane.
        Oglądam świetny film o polskich gangsterach.

        Werona,może się Tobie uda lepiej niż nam.
        Wiem jednak, że takich spraw nie rozwiązuje się przy jednym obiedzie:(

        Pracuj.To ciężka praca. Wazne, żeby człowieka kochać. Miłość jest motorem wszelkich kompromisów.

        Dobranoc;)




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-06-21, 08:27:33               Odpowiedz

        Verona :-)

        Nie czuję się manipulowany. Zresztą, po szkole z fatum to jeżeli nawet ktoś coś, to nie zwrócę uwagi :))

        Nie czuję się też pomijany - wymieniamy się myślami i z założenia jesteś bardziej "biorcą", bo pierwsza zadałaś pytanie. Dalsze rozmowy doprecyzowuję temat, bo by widzieć sytuację dobrze, czasami musimy uzgodnić szczegóły.

        Na przykład na początku piszesz "Wielokrotnie były sytuacje kiedy zmienialiśmy nasze plany bo "mamie będzie przykro"." To Ty wiesz, na czym to zmienianie planów polega - i skoro "my" to wygląda na rzecz akceptowalną. Teraz piszesz "Po prostu ciągle mnie zmuszał do kontaktów z nią." To ma inny "ciężar gatunkowy". Zmuszanie kogokolwiek to już nie "my zmieniamy plany". Dookreśla kontekst relacji.

        "Przecież ja nie chce go zawłaszczyć i mieć tylko dla siebie." Chcesz :-) Może na rozum to nie, ale to jest na poziomie instynktu gatunkowego. Posiadanie potomstwa zwyczajnie wymaga tego, żeby to sobie zabezpieczyć. Dziecko pochłonie Cię w 110% i wtedy istotne jest, byś była priorytetem i miała wsparcie.

        "Dla lepszego zobrazowania powiedziałam mu, żeby sobie wyobraził ..." - genialne! Ja to nazywam odwróceniem perspektywy. Wyobraź sobie, że ktoś ci robi tak, jak ty mnie. I jak się z tym czujesz. Analogicznie - warto stosować do siebie. Czy chcę być tak traktowany tak, jak ja traktuję kogoś.

        "Bo jak się wkurzam i wywalam mu coś w złości to on się czuje atakowany i się broni. Więc muszę mu na spokojnie komunikować ważne dla mnie rzeczy." :-) No tak to działa. Co nie znaczy, że jak Cię emocje przycisną to nie należy ich pokazać.

        Po stylu wypowiedzi to niekoniecznie. Prędzej po treści, po bogactwie słownictwa, kontekstu. Jakoś nie zastanawiam się, co ktoś robi w życiu, jaki jest i czy coś czyta. Po prostu mi się z kimś dobrze rozmawia, a z kimś się mniej. Z Tobą rozmawia się dobrze. :-)

        Jeżeli nawet, to jest to ten przyjemny rodzaj "wymęczenia". :-)

        I mimo, że nie lubię ocen wystawianych nieznanym w końcu ludziom - to sobie pozwolę tutaj w stosunku do Ciebie, ale też w konkretnym celu.

        Piszesz, że tu niektórzy mają "lekkie pióro", ale tego, że Ty też masz nie zauważasz. Masz wysoki poziom asertywności w stosunku do np. fatum, ale z drugiej strony płaczesz po nocy, bo dajesz się zmuszać partnerowi, czy ludziom w pracy. W sensie życiowym wydajesz się być idealną partnerką - ale też robisz rzeczy "wbrew sobie", albo potem odchorowujesz. Do tego dołóż wykształcenie, inteligencję, samodzielność i to, że miałaś w życiu pod górę i dałaś radę. Pewnie masz też jakieś wady, ale na pierwszy rzut oka nie widać ;-) Asekurujesz się w pisaniu, zauważyłaś?

        Końcowa konkluzja - jesteś warta więcej, niż sama się taką postrzegasz. Albo Twoją jedyną wadą jest przesadna skromność :-)))

        Podejrzewam, że gdybyś przeczytała swoje wpisy w tym wątku z perspektywy trzeciej osoby, niezaangażowanej w temat emocjonalnie - to właściwie wszystkie odpowiedzi masz w swoich własnych postach. "My" tu tylko je wskazujemy i dodajemy swój kontekst.

        Też umiem długo, ale się ograniczam :-)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-06-21, 09:21:39               Odpowiedz

          Mrrru: "Też umiem długo,ale się ograniczam:-)". Mimo chodem z faceta wyjdzie to, co miał w kudłatych myślach. Verona się nie nabierze na takie "komplementy". P.S. a teraz serio. Jakoś nie zauważyłam,abyś tutaj się angażował tak, w taki sposób o który chodzi veronie. Jej chodzi o to,byśmy się tutaj: kochali, wspierali,edukowali wzajemnie,nie dokuczali sobie,itd. Przeczuwam o co veronie chodzi. To jest dobre, mądre, życzliwe i ....chyba niewykonalne.Ale taki "eksperyment" jest śmiały i mówi, że verona jest "przebiegła",ale...chce...dobrze.Co wyjdzie z jej "eksperymentu"? Jestem bardzo zaciekawiona i zadowolona,że verona pojawiła się tutaj na tym "znanym"-:)Forum.Mi verona imponuje,ale czym,to nie zdradzę dzisiaj. Absolutnie!-:) Lubię tego typu Umysły i czekam na więcej.Mrrru czujesz się zauważony i doceniony? Wiesz,kto tak do mnie pisał? Ty tak do mnie koteczku pisałeś i nie miałeś dobrych intencji.Przeżyłam to i dziś mogłam o tym fakcie napisać. Jakie to super jest uczucie.Kurczę...zapowiada się fajny dzień. I to dzięki wibracjom z tego Forum.No,w życiu bym nie pomyślała,że to napiszę. Dziękuję za możliwość Tobie mrrru i veronie,która "kieruje" cokolwiek to znaczy. P.S. czy lubię być "kierowaną"? Pytanie zostawiam otwarte. Mrrru lubisz być kierowany przez mądre Kobiety?-:)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 10:43:12               Odpowiedz

          "Też umiem długo, ale się ograniczam :-)"

          Koty to mają przechlapane ;)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 10:58:37               Odpowiedz

            Calmi,Koty to cwane bestyjki.
            Marcowanie mają cały rok,tylko się korygują:):):) że w marcu, marcuja:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 11:00:13               Odpowiedz

            Kary godne to k(o)rygowanie ;)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 11:04:27               Odpowiedz

            No i po żarciku!

            Krygują, krygują! Ale to też karygodne!
            I tak je słyszałam!Dzisiaj już niestety mieszkam w centrum, wyzej...i nie słyszę!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 11:11:30               Odpowiedz

            Ja tylko Fatum starałam sie ułatwić załapanie ;))))))

            "Dzisiaj już niestety mieszkam w centrum, wyzej...i nie słyszę!"

            Czego uszy nie słyszą, tego sercu nie żal ;)))
            Mimbla to tak w temacie ;))))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 11:13:27               Odpowiedz

            Ty to potrafisz mnie sprowadzić z piętra do parteru!:):)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 11:16:01               Odpowiedz

            Nie mów ,że leżysz na podłodze i kwiczysz ;)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 11:44:46               Odpowiedz

            Kwik,kwik.To taki śpiew godowy;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 11:01:21               Odpowiedz

            C.d.
            Nie żebym coś o tym wiedziała Napewno,Ale Mrauu.
            Ale...te koty w ogrodzie słyszalam cały rok.
            A co Tobie będziemy żałować. Psy ogrodnika;)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-21, 11:28:47               Odpowiedz

      Mrruu co Ty ze mną zrobiłeś tym postem?
      Poruszasz we mnie wrażliwe struny, potem ja mam zaszklone oczy, a zdążyłam już się trochę wyciszyć po ostatnich płaczących dniach.
      I teraz na nowo jestem rozstrojona.
      Jak możesz mi pisać, że ja mam lekkie pióro.
      Może i mam.
      Ale...

      Powiem Ci coś.
      Zanim się zalogowałam na tym Forum to często śledziłam różne wątki.

      Pamiętam wątek Prometeusa.
      Dialogi Calmi, Mimbli, Adamosa. Rozważania na temat Fatum.
      O tym czy ona hejtuje, czy trzeba ją wyciszyć itp.

      No i...
      Mimbla Adamos i Calmi...
      Te ich stonowane wypowiedzi
      takie wyważone
      takie spokojne (oprócz Calmii bo ją trochę nerwy ponosiły ;)

      i szalenie mądre
      i te wyszukane słownictwo
      i przerzucanie się argumentami

      Czytałam Mimble i myślałam "taak, ona ma rację".

      A potem Calmii jej odpowiedziała i znowu myślę " hmm ona też ma rację".

      To było bardzo ciekawe dla mnie doświadczenie.

      Czytałam jak zaczarowana.
      Takie coś to ja mogę czytać.
      To była sztuka.

      Ale obudziły się przez to moje kompleksy bo... bo ja też bym chciała taka być.

      Tylko, że ja nigdy taka nie będę.

      A nawet jeśli, to mogę się taka stać jedynie poprzez naśladowanie kogoś czy kopiowanie a nie o to w tym chodzi przecież.

      I nie wiem czy jestem fałszywie skromna (bo chyba tak zasugerowałeś albo ja to tak odebrałam).
      Chyba nie jestem fałszywie skromna.
      Bo zdaje sobie sprawę, że jestem całkiem niegłupia.
      Wiem o tym.
      Ale dla mnie to za mało.


      Ja zawsze miałam głód wiedzy.
      Z mojej rodziny tylko ja mam wyższe wykształcenie.
      Reszta mojej rodziny ma podstawowe.
      No i podczas jakichś libacji alkoholowych czy ogólnie w swoim czasie wolnym, ja siedziałam z książkami. Albo coś sobie rysowałam.

      A oni się ze mnie śmiali, że nie pasuje do naszej rodziny bo tylko siedzę w tych książkach zamiast się z nimi napić, albo chociaż nie napić ale zapalić, albo siedzieć z nimi po prostu.
      "Nie bądź taka mądra, po co Ci te książki, i tak nic w życiu nie osiągniesz".


      Zawsze imponowali mi inteligentni i oczytani faceci
      i ambitni
      Ludzie ogólnie.
      Ale mówię o facetach, bo każdy z moich partnerów musiał być inteligentny i oczytany.
      I tak było.
      Takich szukałam i takich miałam.
      Mam do dziś zresztą jednego.
      Czemu oni ze mną w ogóle byli?
      Nie wiem.
      To ja od nich więcej brałam.
      Chłonęłam jak gąbka.


      Człowiek albo TO ma albo TEGO nie ma.
      Ja TEGO nie mam.
      A bardzo mieć bym chciała.
      Mogę przeczytać setki książek a nigdy TEGO mieć nie będę.

      Tylko mi Mrruu nie mów, że powinnam więcej czytać bo coś czuję że tak zrobisz :)
      Czytam te książki i co z tego.
      Ja nie mam takiego polotu jak Mimbla czy Ty.
      Jak to się stało, że wy TACY jesteście hmm?

      Kobiety to zazwyczaj marzą o gromadce dzieci, domu z ogródkiem i księciu na białym koniu.
      A mi się zachciało mądrości.
      Do garów i dzieci rodzić, a nie marzyć o mądrości.
      Boże dlaczego ja nie mogę być normalna?
      Mrruu zrób coś :)


      Nigdy nie będę taka mądra jakbym chciała być.
      I to mnie bardzo bardzo boli :(



      A jak tak sobie szczerze rozmawiamy, to jeszcze Ci coś chciałam powiedzieć Mrruu

      kiedy mi dajesz do zrozumienia, że tutaj na Forum właściwie sama sobie pomagam a Wy mi tylko trochę pomagacie to przypomina mi się sytuacja z terapii.

      Jak terapeuta mi powiedział, że już jestem gotowa by opuścić terapie a ja się wzbraniałam.

      Bo tak jak i jego nie chciałam opuszczać, tak i Was nie chce.

      A Ty mnie tak subtelnie wyganiasz, że niby jestem już gotowa ruszyć w świat. Jak możesz?! :)

      Nie jestem gotowa. Okej? :) :) :)
      Nie jestem gotowa Mrruu. Słyszysz? :)
      Chce tu "se" jeszcze pobyć z Wami odrobinę.


      PS 1.
      Zbaczając z tematu i nawiązując jeszcze do wątku Prometeusa to co miałeś Mrruu na myśli pisząc tam, że jak masz przewagę finansową lub pozycji to jest łatwiej o asertywność?

      Czyli tylko ktoś bogaty i z pozycją może sobie pozwolić na asertywność a taki przeciętny i biedniejszy to powinien siedzieć cicho?

      Bo ja się kiedyś bardzo buntowałam (i chyba nadal jeszcze buntuje) wobec tego,
      że muszę być dla kogoś miła,
      że muszę żyć według reguł które ktoś kiedyś wymyślił
      savoir vivre
      mówić dzień dobry i do widzenia,
      robić coś "bo tak wypada"
      bo takie są reguły w społeczeństwie.
      A ja chciałam (i chce) robić to na co mam ochotę! Chce robić co mi się podoba.
      I usłyszałam od kogoś, że na taką WOLNOŚĆ mogą sobie pozwolić tylko ludzie bogaci.

      Co o tym myślisz?


      PS 2.
      i nie, nie podlizuje się w tym całym poście do Mimbli ani do nikogo.
      Chociaż Mimbli to nawet powinnam bo wczoraj napisałam post do niej skierowany a ona nie odpowiedziała co mnie trochę zasmuciło bo byłam ciekawa co ma do powiedzenia.
      No ale cóż.
      Jest jak jest.
      Dobrze, że chociaż Ty jeszcze trwasz.
      Ale jak chcesz odejść to też dobrze.



      PS 3.
      Asertywność na forum vs asertywność w realu.

      Do Fatum czy innych Forumowiczów mogę być asertywna bo na Fatum sympatię nie muszę "zasłużyć", tak jak na sympatię ludzi w realu.
      Ba, ja tej jej sympatii nawet nie muszę mieć.
      Taka różnica.




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 11:57:42               Odpowiedz

        Nie marudzisz troszeczkę?;)
        Mrru to stary mrauuu, a Ty byś chciała tak raz, dwa, trzy?
        Na to się pracuje latami. Ale masz potencjał, tylko ten perfekcjonizm. Nieustanne niezadowolenie z siebie.
        No nie kochasz Ty się dziewuszko;(
        Życie ci umyka.Zyj, pracuj, rozwijaj się Wszystko przyjdzie z czasem, bez napinki.
        Nie jest źle,,;)
        Według mnie;)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Adamos325   Data: 2022-06-21, 18:29:07               Odpowiedz

          Na to się pracuje latami. Ale masz potencjał, tylko ten perfekcjonizm. Nieustanne niezadowolenie z siebie.
          No nie kochasz Ty się dziewuszko;(

          Lustereczkopowiedz - z tym perfekcjonizmem to też u nas jest normalne! ;) Ja też tak mam, miałem - choć teraz jak obserwuję świat, ludzi, to odpuszczam trochę... - nie mam już takich wyrzutów sumienia ;), jestem zadowolony z tego co osiągnąłem - choć może przyglądając się głębiej, są braki, niedostatki... A niech tam sobie odrobinkę będą, ważniejsze jest moje dobre samopoczucie i radość ;) Nie wiem skąd to się bierze, pewnie jako osoby wrażliwe - chcieliśmy kiedyś udowodnić rodzicom swoją wartość, żeby nas docenili, nie krytykowali i że też zasługujemy na ich bezinteresowną miłość, że jesteśmy wartościowi, potem można tez dla siebie? I tak to nam weszli w krew, za paznokcie - że całe życie to robimy, nawet gdy tych najbliższych i rodziców już nie ma... :( Ja też cały czas gdzieś dokądś dążę, do tego perfekcjonizmu, którego nikt nie zauważy i nie doceni - ale też nauczyłem się czerpać radość z tego co mam i co osiągnąłem!! Bez perfekcjonizmu... - ale trochę poszukiwania, czasu i zmiany myślenia mi to zajęło ;) Mój brat jest przeciwnością - on żadnego perfekcjonizmu nie potrzebuje! :) Jest tylko sobą. Teraz też tak myślę, że czas szybko mija - perfekcjonizm może mi tylko zabrać, a nic mi nie da... Ale jak, piszę, jestem też zadowolony ze swoich osiągnięć - i jak odpocznę, znów o tym perfekcjonizmie myślę!! ;))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Adamos325   Data: 2022-06-21, 18:44:35               Odpowiedz

            Ps. W końcu prawdziwa miłość dawana jest za darmo, bez żadnych naszych zasług, rodzice też kochają dziecko na początku i powinni potem też... - i Bóg dał nam też, daje swoją Miłość za darmo... - bez zasług. Nam się tylko wydaje że my dajemy Bogu coś, ale co my możemy dać? Ktoś powiedział kiedyś - dziękujcie, za wszystko dziękujcie... :) A będziecie mieć pełnię i radość



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Adamos325   Data: 2022-06-21, 19:24:22               Odpowiedz

            I jeszcze muszę tu na chwilę przywołać Calmi vel Tyłu, co mi kiedyś Fatum uświadomiła, ja nie miałem czasu :))) - że właśnie o to jej chodziło, przy tej teściowej, porównaniach - żeby nie zawsze dążyć do tego perfekcjonizmu, tylko w wolności cieszyć się z tego co mam, oczywiście też nie porzucając pragnień, bo pragnienia są naszym motorem i pasją... Ale... bez morderstw przy okazji ;) Bo... po jakimś czasie możemy też tego szczerze żałować - lub czuć spełnienie. Zawsze, w każdej chwili życia, idąc mamy wybór - pójdziemy drogą w lewo czy w prawo... - i pojawią się tego konsekwencje, które możemy jeszcze oczywiście korygować



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-21, 12:23:12               Odpowiedz

        @verona

        miła verono, ja po prostu, po ludzku i najzwyczajniej wczoraj nie miałam czasu by coś napisać, ja żyję w realu i to (takie moje życie) mocno skomplikowanym :)
        W moim braku odpowiedzi nie ma nic osobistego, się postaram Ci odpowiedzieć jak zyskam moce przerobowe żeby na forum pisać, a nie tylko czytać celem sprawdzenia czy aby pożaru gasić nie trzeba.
        Za to - skoro już wyszarpałam te 10 minut na przyjemność - dodam, że z przesadna skromnością co to Ci ją mrrru zasugerował się w pełni zgadzam. Co nie dziwne, my się z mrrru zgadzamy na forum jakoś podejrzanie często :):):)

        Masz dobre pióro, doskonale się z Tobą rozmawia i mam nadzieję, ze na forum zostaniesz, tak ogólnie. Jeśli nas opuścisz to z własnego wyboru albo wskutek czynników zewnętrznych, na przykład likwidacji forum - tfu! odpukać.

        A stan "wszyscy są mądrzejsi ode mnie na forum" (emocjonalny, nie racjonalny) pamiętam sprzed lat wielu, jak zaczynałam pisać w necie. A zaczynałam od zamkniętej grupy wsparcia, tylko tam miałam odwagę cokolwiek napisać - jak widzisz ze mną było chyba gorzej pod tym względem. Domyśliła byś się czytając moje teksty teraz tego, jaka byłam kiedyś tam ? Bez względu na to, co by miało oznaczać słowo TAKA - zapewniam Cię, że stan "na teraz" radykalnie odbiega od stanu z "kiedyś" odnośnie mimbli. Z czego wniosek, że chyba nie całkiem jest tak, że TO się ma albo nie ma :) ewentualność druga - masz TO, ale jeszcze nie używasz swobodnie i w sposób naturalny.
        Poza tym zaś, im dłużej żyję tym mniej się czuję mądra, tym częściej zamiast "wiem" pojawia mi się "nie wiem"...:)


        Tyle na teraz, więcej czasu dla forum mam nadzieję i plany mieć jutro wieczorem.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-21, 14:04:43               Odpowiedz

        Verona1986,gdybyś była facetem,to uwierz mi,że ....(). Serio. Masz to "coś", co podnieca i Kobiety i mężczyzn. Ty to wiesz i spryciaro to umiejętnie wykorzystujesz. Natomiast ja jestem osobą sensytywną i to odbieram, nawet,gdy nie chcę! P.S. pochwała od mimbli1 to ....jak...Nagroda Nobla. Szanuj ją. Nie prędko się może powtórzyć.Serio.-:)P.S.2. verona dasz się lubić i dzięki temu Forum jest Twoje.-:) Jeszcze Ci zdradzę sekret.Otóż ja uznaję tylko takie komplementy,które są zgodne z tym,co i ja myślę o sobie. Tylko wtedy cenię sobie dany komplement. Mąż mój ma "przechlapane". Poza tym mąż nie jest jeszcze mistrzem flirtu.-:)Ty verona masz takie "zadatki" na flirciarę. I dobrze. Również sobie cenię flirt "psychologiczny".-:)Buziaki.Mój terapeuta był przystojny i też nieźle "flirtował". Mile go wspominam.Ech!().



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-06-21, 14:14:59               Odpowiedz

        Verona,

        Znowu się podpiszę pod Mimblą - ja, jak się ośmieliłem gdzieś coś napisać, to też długo wcześniej czytałem i myślałem "O, jacy oni są wielcy, jak się świetnie ze sobą znają i wszystko rozumieją, gdzie mi tam do nich". I też się asekurowałem, że ja to dziwny jestem :-). Potem się przyzwyczajasz. Potem możesz się uzależnić. Trochę endorfinek Ci teraz popłynęło w krwioobieg, a to uzależnia. :-)

        Nie ma ale. Chodzi o to, żeby mieć realną ocenę siebie. I nie budować na tym poczucia swojej wartości. Dezyderaty Ci się nie chciało poszukać, to masz tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=fGwlVYc8SgE

        Mogą być dwie przeciwne racje i obie być dobre. Dialog ze "Skrzypka na dachu": https://www.youtube.com/watch?v=_oSK6l24buk

        "Tylko, że ja nigdy taka nie będę." - A z tym Twoim mężczyzną to co teraz robisz? Chcesz być "normalna", to rozwal kilka talerzy, z czego ostatni mu na głowie, jak jeszcze raz o mamusi wspomni. :-)

        Jedyne, co Ci ewentualnie stoi na przeszkodzie, to powyższe przekonanie.

        "Fałszywie skromna" to taka podpucha. Nie doceniasz się. Czyli masz zaniżone poczucie własnej wartości. Może nie bardzo i nie zawsze i nie w każdym aspekcie, ale trochę tak.

        Faceci lubią być doceniani i czuć się "lepsi". Dlatego mądre kobiety mają pod górkę, bo potencjalnych kandydatów jest jakby mniej. ;-)

        To, co piszesz to stereotypy. Kobiety by chciały to czy tamto. To wiadomo z literatury tworzonej przez facetów. ;-) Prawdę mówiąc, to nie jest ważne co inne kobiety by chciały. Ważne, czego chcesz _TY_. Na przykład, żeby tu "być", nie musisz mieć zaraz życiowego problemu. Mnie tu nie ma. Czytam co piszą inni, jak coś mi się wymyśli to piszę. Ty też możesz.

        "Nigdy nie będę taka mądra jakbym chciała być.
        I to mnie bardzo bardzo boli :( " Zawyżone wymagania? Ja Einsteina nie przegonię, ale jakoś mi nie zależy. Poza tym: Nigdy nie mów nigdy :-)

        Ad PS1. Mimbla wyjaśniła, a Calmi prosiła, żeby nie - ale łatwiej jest szefowi być asertywnym w stosunku do pracownika, niż odwrotnie. Reguły są po to, żebyśmy się wzajemnie nie pozabijali. Bo nasza wolność kończy się tam, gdzie się zaczyna wolność drugiego. I na tym styku nie powinno dochodzić do niepotrzebnych spięć. Teoretycznie wystarczy "nie czynić drugiemu, co tobie niemiłe", ja staram się "nie czynić drugiemu, co jemu nie miłe". To zresztą duży temat na oddzielne rozważania.

        Ad PS2 "Ale jak chcesz odejść to też dobrze. " - Asekuracja. :-)

        Ad PS3 Na nic w życiu nie musisz zasłużyć. Wszystko Ci się od życia należy. Vide Dezyderata. OTOH Pokorne ciele dwie matki ssie. Vide Twój chłop. ;-)

        Jedyną przeszkodą na bycie tym, kim chcesz, jest Twoje przekonanie, że nie możesz być kim chcesz. Serio serio.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Adamos325   Data: 2022-06-21, 17:41:26               Odpowiedz

        Jak terapeuta mi powiedział, że już jestem gotowa by opuścić terapie a ja się wzbraniałam.

        Verona, nie przejmuj się tym, widocznie tak to jest. Ja też jak chodziłem na terapię, prawie dwa lata - i nagle psycholog, terapeuta mówi że to już nasze ostatnie spotkanie... Ja się lekko zdziwiłem i zaniepokoiłem - że przecież tej terapii to ja będę potrzebował przez prawie całe życie, tylko może z mniejszą częstotliwością, nie tak często. Ale na pewno wtedy myślałem że by mi się przydała! :) Od tego czasu minęło już 7 lat - i o dziwo, radzę sobie bardzo dobrze i się rozwijam, w ci wtedy nie wierzyłem... Wtedy chętnie zamieniłbym swoje życie na kogoś innego - a teraz już nie jest to takie oczywiste..., za dużo osiągnąłem ;) Widocznie psycholog, terapeuta wie lepiej kiedy jesteśmy już przygotowani i dalej jeśli będziemy chcieli, pracowali, sami sobie poradzimy... On wierzy bardziej w nas, niż my w siebie! ;) Oczywiście, tylko trzeba chcieć. A Ty widzę że chcesz - i terapeuta też to wiedział! Teraz tylko wiary w siebie i docenienia siebie, tego co osiągnęłaś...

        Czyli tylko ktoś bogaty i z pozycją może sobie pozwolić na asertywność a taki przeciętny i biedniejszy to powinien siedzieć cicho?

        Z tym bogactwem to też tak nie jest, to tylko poczucie naszej zaniżonej wartości - też tak kiedyś myślałem..., a teraz w wolności wiodę prym i jeszcze innych uczę ;)) Oczywiście, też bez przesady i zarozumialstwa - bo... takie ciągoty i słabości po osiągnięciu czegoś też mogą się w nas pojawić ;) Po porostu trzeba zawsze być sobą i czasami trochę też rozumieć innych - wtedy wszystko samo się ułoży... :) "Wolność, kocham i rozumiem..." ;) Potrzeba też trochę odwagi - ale Ty to wiesz! - tylko nie doceniasz siebie... ;)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-21, 12:04:36               Odpowiedz

      Dziewczyny a Wy mnie wkurzyłyście wczoraj wieczorem i już z Wami nie gadam narazie :)

      Zaśmiecacie mój wątek

      Potem ja muszę się naprzewijać tych postów żeby każdemu odpisać

      Przewijam przewijam

      A tu

      Jakieś chichoty
      Zaloty
      Kocie to
      Kocie tamto

      Co to ma być?

      Litości.

      Trochę powagi :)

      buźka papatki

      Ja Was też :)


      PS. Wiem, że Was zazdro zżera, że Mrruu do mnie pisze ale Wy już miałyście swoje 5 minut. Teraz moja kolej. :) :) :)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-21, 12:28:15               Odpowiedz

        Cieszę się,że rozszyfrujesz tego samczyka.Dobra robota.Kto kocha tego samca? Wymieniam: 1= mimbla1,2= TresDiscret,3= ja,4= Tuluzka=decontraction,5= Adamos325,6= 124she,7= Anielaa,8= vloka,9=verona1986



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: mimbla1   Data: 2022-06-21, 12:47:56               Odpowiedz

          "Bo ja się kiedyś bardzo buntowałam (i chyba nadal jeszcze buntuje) wobec tego,
          że muszę być dla kogoś miła,
          że muszę żyć według reguł które ktoś kiedyś wymyślił
          savoir vivre
          mówić dzień dobry i do widzenia,
          robić coś "bo tak wypada"
          bo takie są reguły w społeczeństwie.
          A ja chciałam (i chce) robić to na co mam ochotę! Chce robić co mi się podoba.
          I usłyszałam od kogoś, że na taką WOLNOŚĆ mogą sobie pozwolić tylko ludzie bogaci."

          Nie, niezależnym finansowo bywa łatwiej, bo właśnie nie są zależni finansowo. Bywa co wcale nie oznacza zawsze jest. Dziecko nie może sobie pozwolić na asertywne zachowania względem dysfunkcyjnych rodziców - bo jest totalnie zależne od nich. Posłuszeństwo jest warunkiem przetrwania. Oraz - nie ma przykładu do naśladowania, zachowań asertywnych człowiek się musi nauczyć, nikt się z tym nie rodzi.

          I robić co masz ochotę możesz, skarbie. Jako dorosła masz wybór oraz siłę na sprostanie konsekwencjom.
          Nie ma "muszę" jest "mogę i wybieram".




          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 13:00:34               Odpowiedz

            "Dziecko nie może sobie pozwolić na asertywne zachowania względem dysfunkcyjnych rodziców - bo jest totalnie zależne od nich. Posłuszeństwo jest warunkiem przetrwania. Oraz - nie ma przykładu do naśladowania, zachowań asertywnych człowiek się musi nauczyć, nikt się z tym nie rodzi.

            I robić co masz ochotę możesz, skarbie. Jako dorosła masz wybór oraz siłę na sprostanie konsekwencjom.
            Nie ma "muszę" jest "mogę i wybieram". "


            Mimbla, a prosiłam o nie podpowiadanie Veronie ;)))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 12:37:25               Odpowiedz


        Nie możesz się kotem podzielić?Też coś! Pogłaskać nie można?;)




        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 12:55:31               Odpowiedz

          Verona
          "PS. Wiem, że Was zazdro zżera, że Mrruu do mnie pisze ale Wy już miałyście swoje 5 minut. Teraz moja kolej. :) :) :) "

          Uderz w stół ,a nożyce...

          A ile myśmy się naprzewijały Twoich elaboratów heheh

          Popatrz jak wyłazi Twój problem :

          Mój wątek(facet;) i won każdemu(teściowej;) kto nie w temacie pisze ;))))

          Asertywność nie polega na zawsze wyważonym ,zawsze correct i poprawności politycznej w każdej sytuacji.Nie jestem i nigdy nie chciałam być politykiem .Właśnie dlatego ,że nie lubię owijania w bawełnę kiedy to nie jest konieczne i oczywistych kłamstw.

          Wolę być sobą, zamiast udawania kogoś kim nie jestem. Niezbyt też lubię, gdy ktoś udaje owieczkę,a wilka ma pod skórką. Czasami bycie agresywnym też jest asertywne i to jest ok ;)

          A kocurek właśnie został zagłaskany na śmierć ;)))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-21, 12:55:41               Odpowiedz

      Dziewczyny dziewczyny !!!

      A wiecie co się stało?

      Mimbla mnie pochwaliła.
      Tak.
      Ta Mimbla.
      Dokładnie ta.

      Boże :) :) :) :)

      Żebyście widziały moją minę jak czytałam jej post :)

      Bo Mimble uważam za takie forumowe "guru".
      Nawet bardziej niż Fatum. (Sorki Fatuś).


      A tak już całkiem serio, to dziękuje Ci mimblo, że pomimo swoich prywatnych obowiązków jednak coś napisałaś.
      I zwłaszcza za to co napisałaś.
      Dziękuje jeszcze raz.
      Szczerze.

      PS. Jak zapewnić internetowego rozmówcę, że wyrażam coś szczerze? Hmm.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-21, 13:21:53               Odpowiedz

      Calmi...

      Jak ktoś tutaj płacze i nic o sobie nie wie to jest owieczką.

      Ale jak już nabrał sił i pokaże, że jednak taki słaby i biedny nie jest to już wilkiem go nazywają, co to tylko owieczkę udawał.

      Wiedziałaś o tym?


      Przecież każdy jest i owieczką i wilkiem trochę.
      W zależności od okoliczności.

      Ja wiem, że wolimy owieczki, którym możemy pomóc bo wtedy się czujemy tak super super.



      Już nic powiedzieć nie można :) :) :)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-21, 13:40:55               Odpowiedz

        Verona , a kto głaskania nie lubi ,zwłaszcza jak jest szczere i z serca płynie ?
        (ja nie lubię tylko obłudnego głaskania w imię swoich ukrytych celów, zwłaszcza ze szkodą dla innych i nie Ciebie na myśli miałam )

        "Już nic powiedzieć nie można :) :) :)"

        Jak widać można ;)))

        "Przecież każdy jest i owieczką i wilkiem trochę.
        W zależności od okoliczności. "

        Wiem ;)))

        Mi chodzi właśnie o bycie sobą, nie udawanie lepszego niż się jest w rzeczywistości, żeby zasłużyć na dobre traktowanie przez innych,ale bez przesadyzmu, nie mam też na myśli tolerowania patologii i nadmiernie wybujałego ego ;)))

        A Mruuczek to taki nasz forumowy pieszczoch, no i znosi to dzielnie .Umrze z roszkoszy, ale dalej będzie karku i zadka do głasków nadstawiał ;)))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-21, 14:51:05               Odpowiedz

      Kochani...

      Przyznam, że czasem tu sobie trochę dworuje, trochę podśmiechuje czy się wygłupiam :)

      Ale to przez Was bo sami tak robicie.


      Tylko, że Wy możecie bo już się znacie a ja jestem "nowa" i zaraz podejrzewana o Bóg wie co.


      Idę się wyciszyć bo musi mi się ta cała wiedza, którą tu zdobyłam (a raczej dostałam na tacy) ułożyć w głowie.

      Także tego.

      Do później.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 15:46:33               Odpowiedz

        Taaaaak???!;)
        A jak my fisiujemy nieco, to fora z dwora!



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-21, 15:50:05               Odpowiedz

        Wszystko co robisz to nie przez nas, przez nich, tylko przez siebie.
        Bierz to na klatę.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 14:30:13               Odpowiedz

        Fatum i Werona jesteście do siebie piekielnie podobne.

        Werona,komplement to?Jak dumasz?



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-22, 15:43:39               Odpowiedz

      Lustereczko...

      To czy był to komplement wiesz Tylko Ty.

      Ja mogę jedynie powiedzieć jak to odebrałam.
      A odebrałam jako komplement:)


      Fatum jest po prostu dość ekscentryczna.
      Nie każdemu musi się to podobać. Ale mnie się podoba.

      i też nie wiemy czy to jest rzeczywiście jej cecha charakteru czy maska stworzona na potrzeby tego Forum, żeby pomagać ludziom w taki prowokacyjny sposób, w który tylko ona wierzy.

      Mi kiedyś terapeuta coś takiego prowokacyjnego powiedział, coś w stylu Fatum.
      Ja się zaczęłam bronić.
      A on do mnie: widzisz, jednak potrafisz.
      I też mi zadawał pytania od czapy :)

      Także Fatum wie co robi.
      Ona głupia nie jest.
      I myślę, że należy się jej szacunek, choćby za to, że tyle lat, TYLE LAT, jest na tym forum.
      Dzień po dniu konsekwentnie tu przychodzi i chyba w każdym wątku się udzielała.

      Przecież nie wszystkim i nie zawsze pisze niemiłe rzeczy.
      Często pisze bardzo mądre i wartościowe rzeczy.

      Ale nawet jeśli pisze niemiłe, to też jest to pewna lekcja dla odbiorcy tego komunikatu.
      Bo wcale nie musimy tego komunikatu przyjmować.
      Uważam, że sami jesteśmy odpowiedzialni za to jak się czujemy.
      Jeśli ktoś mi COŚ powiedział, a ja się poczułam tak i tak, to jest to moja odpowiedzialność a nie tamtej osoby.


      "Jeżeli coś dotyka cię, znaczy: dotyczy cię.
      Jeżeliby nie dotyczyło cię - nie dotykałoby cię, nie zrażało, nie obrażało, nie drażniło, nie kuło, nie raniło.
      Jeżeli bronisz się, znaczy: czujesz się atakowany.
      Jeżeli czujesz się atakowany, znaczy: jesteś celnie trafiony.
      Miej to na uwadze."
      Edward Stachura


      W każdym razie ja ubolewam, że nie mam takich ciekawych osobowości jak Fatum w swoim otoczeniu.

      Fatuś buziaczki :*



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 16:10:42               Odpowiedz

        Napisałam, że jesteś podobna do Fatum.Ruszylo Ciebie a dlaczego?

        Tak długo znasz Fatum?
        Skąd wiesz, że jest od początku forum?



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-06-22, 16:26:32               Odpowiedz

          "Jeżeli coś dotyka cię, znaczy: dotyczy cię.
          Jeżeliby nie dotyczyło cię - nie dotykałoby cię, nie zrażało, nie obrażało, nie drażniło, nie kuło, nie raniło.
          Jeżeli bronisz się, znaczy: czujesz się atakowany.
          Jeżeli czujesz się atakowany, znaczy: jesteś celnie trafiony.
          Miej to na uwadze."
          Edward Stachura P.S. kurczę jakie te słowa są rzetelne, prawdziwe i trafiające w mój "czerep".-:) Pozdrawiam.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-22, 16:17:08               Odpowiedz

        Ja też bardzo ubolewam,że znam za mało takich Osobowości jak Ty verona1986. Serio. Ale i tak się cieszę,że po tylu latach taaakie miłe słowa o sobie czytam i w dodatku się nieco z nimi identyfikuję,bo mają coś tam w sobie pozytywnego i tyle. Wiesz verona w Realnym świecie, to my obie ze sobą byśmy rywalizowały dosłownie o wszystko. Dlatego Bóg wiedział to i nie postawił nas na swoich drogach.-:) Jednakże możesz Go o to poprosić i się spotkamy,jakby co.-:) Polecam rozwagę w kierowaniu swoich prośb do Stwórcy,bo On Jest tak Dobry,że wysłuchuje nas i...(). Kiedyś bardzo prosiłam nierozważnie o coś...i...dostałam to. Tylko,proszę nie pytaj już mnie o nic w tej sprawie.Ok? Dzięki za dziś.Papatki.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-22, 16:57:02               Odpowiedz

      Lustereczko... nie wiem od kiedy Fatum jest na tym forum ale jak czytałam inne wątki to ciągle się tam przewijała.
      Otwierasz lodówkę a tam Fatum :)


      Ruszyło mnie, oczywiście, że ruszyło, bo Fatum to moja idolka a Ty mi mówisz, że ja jestem do niej podobna.
      To co miało mnie nie ruszyć :)


      i myślę, że te "złe" cechy Fatum to jest jednak maska.
      Bo człowiek, który jest blisko Boga nie może być zły.
      A w każdym razie nie powinien.


      Lustereczko a Ty nie jesteś aby zazdrosna, że ja tak chwalę Fatum a Ciebie nie?
      Coś za mocno się tej mojej i Fatum relacji przyglądasz :)


      Ciebie też lubię.
      O ile można lubić wirtualną osobę.
      Kiedy już nikt nie odzywa się w wątku to Ty coś piszesz i ciągniesz ten wózek :)
      To dużo jest.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 17:19:27               Odpowiedz

        Za każdym razem to musi być zazdrość, nie?
        Co ty?
        Lubisz skupiać na sobie uwagę?
        Fatum mi coś obiecała i ja też jej obiecałam, więc staram się dotrzymać słowa.
        Ale swoje spostrzeżenia mam;)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-22, 17:00:12               Odpowiedz

      Fatuś... albo byśmy zawojowały świat i pociągnęły za sobą tłumy :)

      A odnośnie wiersza Stachury to znałaś go wcześniej?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-22, 18:03:31               Odpowiedz

        Nie wiedziałam,że są to wiersze Stachury. Jeszcze nie sprawdzałam.-:)
        Natomiast ogólnie to znam temat. Psychologia to mój konik.Nie mam zapędów ratowania świata. Wystarczy,że jedną osobę uratuję i to będzie dobrze. To wystarczy. Mam na myśli siebie samą.-;)Jak każdy tak uczyni,to świat nie zejdzie na psy! Tak? Czekam na odpowiedź Twoją w innym wątku.Dasz radę jeszcze dziś?-:) P.S. biegasz po wątkach sprawnie jakby co. A wodę pijesz? Jest gorąco. Uważaj na siebie.Ok? Jesteś światu potrzebna,pamiętasz?Super jest.




    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-22, 17:28:48               Odpowiedz

      "Lubisz skupiać na sobie uwagę?"

      Tak. Lubię.



      Wrócę jeszcze do Fatum.

      Tyle krytyki, tyle osób Ci mówi, że źle robisz a ona dalej z uporem maniaka taka jest.
      Nie słuchasz nikogo i robisz swoje.
      Zobaczcie jak ona musi mocno WIERZYĆ w to co robi.

      Fatum musi być bardzo mocno w sobie osadzona i bardzo sobie ufać.

      Jezu kończę już o niej pisać bo to fanatyczne się wręcz robi :) :) :)

      (Lustereczko po co zaczynałaś :* )


      Dobra

      Muszę iść prasować.

      Jak ja nienawidzę prasować. Strasznie.

      Już wolałabym umyć okna.

      Pościel to jeszcze jak Cię mogę, bo to ładny prostokąt jest i nie ma żadnych nierówności.

      Ale koszule?!

      Najgorzej rękawy!

      To jest dramat do wyprasowania.

      Z jednej strony prasuje, odwracam a tam zagięcie.

      Ma sak ra :)

      Jak ktoś mi mówi, że lubi prasować to się mocno zastanawiam czy on zdrowy jest :)

      A Wy lubicie prasować?

      Papatki :)




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-22, 17:58:02               Odpowiedz

        "A Wy lubicie prasować?"

        Nienawidze :)
        Ale mam meza to mialam komu wcisnac ;))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 18:27:31               Odpowiedz

          Aniela,jak mamy swoje zdanie, to musi być skierowane przeciwko komuś!?

          Ty masz swój światopogląd, ja mam. Nie można się pięknie różnic?





          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-22, 18:42:41               Odpowiedz

            Niektorzy zyja na zasadzie, ze inni moga miec wlasne zdanie dopoki sie zgadza z ich zdaniem ;)) Ale zaplatalam.

            Lustereczko oczywiscie, ze nie. Ale sa ludzie, ktorzy czuja sie nie wiadomo czemu atakowani i dopowiadaja sobie niestworzone rzeczy.

            Przeciez jakbysmy sie nie roznili to bylibysmy robotami ;)

            PS. Widze, ze forum Ci sie spodobalo. Fajnie, jak nas wiecej to weselej :)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 18:56:34               Odpowiedz

            No nie wiem czy pozwolą się nam troszkę rozweselić?
            To chyba nie jest tu mile widziane?
            Trochę tu za poważnie.
            Poczucie humoru świadczy o jako takim zdrowiu psychicznym.
            Nie każdy łapie dowcip i też to rozumiem.

            Ty łapiesz;););)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-22, 19:21:20               Odpowiedz

            Gdy kota nie ma, myszy harcuja ;))

            Verona moze tupac nozkami ;) ale taki jest niepisany regulamin forum :))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 19:26:41               Odpowiedz

            Anielka, a co my jej teściowe?:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-22, 19:40:49               Odpowiedz

            Przy nas moze tupac, to znaczy, ze dobre tesciowe :)
            Nie wiem czy masz dzieci, ale ja jestem swietna tesciowa.
            Nie wtracam sie, ale ja to egoistka ;)) Mam swiety spokoj.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 19:45:00               Odpowiedz

            Jestem teściowa.Kocham swojego zięcia, bo on kocha moją córkę z wzajemnością!

            I swoją synowa kocham, bo mojego ukochanego synka probuje kochać, jak on na to zasługuje;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-22, 19:56:23               Odpowiedz

            Mi zieciu mowi po imieniu, co tutaj jest normalka.
            To sprawia, ze dystans jest mniejszy.
            Nie ma tak, ze ja starsza to madrzejsza ;))
            Po prostu szanujemy sie.
            A co najwazniejsze, jest zakochany jak wariat w mojej corce,
            a ona w nim :) Moja cora ma do prac domowych dwie lewe raczki, ma to po mamie hehe



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 20:09:28               Odpowiedz

            Anielka, no nie musimy być we wszystkim doskonale;)
            To tylko Werona jeszcze myśli,
            że musi;);)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-22, 20:22:34               Odpowiedz

            Pobedzie troche z nami to sie odmusi ;))
            Podejrzewam, ze dziewczyna ma plan ;) Chce miec dziecko, to jeszcze jakis czas zacisnie zeby, a potem zobaczy.




          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-22, 20:30:22               Odpowiedz

            Niech się stara, dopóki nie jest stara:)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-22, 18:25:05               Odpowiedz

        Sądzisz,że trudno jest ufać sobie? Nie jest trudno. Jednak w połączeniu z Duchem Św. A najlepiej z całą Trójcą Św. Ale na te tematy tu się nie pisze. Jestem na kanałach Katolickich i tam sobie piszę o Bogu,Duchu Św.,itd.I mi to w zupełności wystarczy.P.S. mam rzeczy,które nie prasuję. Unikam prasowania od dawna.Chcę być zdrowa, a nie przepracowana. Nie lubię się przepracowywać.-:)Verona1986 jesteś socjologiem?Pytam poważnie.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-23, 02:44:16               Odpowiedz

      Mimbla...

      Doceniam, że tego zaległego posta chciało Ci się w ogóle szukać :*
      i że w ogóle pamiętałaś żeby mi odpowiedzieć.


      Mimbla Ty masz dorosłe dziecko???
      Myślałam, że jesteś w podobnym do mnie wieku :)

      Też nie lubię imienin, urodzin i innych takich imprez.
      Męczy mnie takie siedzenie przy stole, rozmowy o niczym i te przepytywanie.
      Mój facet też nie lubi więc jesteśmy w tym razem :)


      A odnośnie prasowania, to z jakiego materiału muszą być ubrania żeby nie trzeba było ich prasować?
      Serio pytam dziewczyny bo nie wiem.


      A tak zmieniając temat...
      Aniela napisała, że jej zięć mówi do niej na 'Ty'. (Nie oceniam tego)
      Tak tylko wywołało to we mnie pewne przemyślenia.
      Nie wyobrażam sobie mówić do dużo starszej ode mnie osoby po imieniu.
      Nie przeszłoby mi to przez gardło.
      Mimo, że niektórzy starsi mi to proponują
      ja jakoś nie umiem.


      Ale bardziej zastanawia mnie odwrotna sytuacja.

      W pracy, osoby starsze ode mnie o 25 lat, które są wyżej ode mnie w hierarchii, mówią do mnie na 'Pani', choć proponowałam, żeby mówili na 'Ty'.
      Nie dlatego żeby się z nimi spoufalać czy skracać dystans, po prostu mi głupio kiedy starsza osoba mówi do mnie na Pani.

      Co ciekawe do innych osób w moim wieku i z podobną hierarchią potrafią mówić na 'Ty'.
      A do mnie nie.
      Dlaczego?
      Co o tym myślicie?


      Fatum ...
      Nie, nie jestem socjologiem.
      Zawodowo nie jestem związana z psychologią.

      A co, chcesz wiedzieć czym się zajmuje?
      Chciałam to napisać ale jest we mnie lęk, że ktoś mnie rozpozna.
      Ktoś z moich znajomych czy rodziny.
      Bo już tyle szczegółów tu o sobie podałam :( :( :(
      A Wy macie w sobie taki lęk?
      Jak sobie z nim radzicie?


      PS. A co się dzieje z Mrruu i Calmii bo tak ich nie słychać ostatnio?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 10:09:27               Odpowiedz

        Verona1986, a zdarzyło się Tobie kiedyś cofnąć mówienie na Ty? Ja conajmniej dwa razy w życiu tak chciałam zrobić,ale wiadomo,że tak się nie robi.Introwertycy to w ogóle nie lubią przechodzenia na Ty. A ekstrawertycy nie mają z tym problemu.Mam kilka osób dużo starszych ode mnie i jesteśmy na Ty. Odwrotnie też mam.-:) Ludzie są różni.Czasem ktoś instynktownie wie,że nie warto się z kimś tak spoufalać.No,ma taką intuicję lub wie coś... o danej osobie z innych zródeł i woli nie ryzykować. Mnóstwo jest czynników za tą formą na Ty,ale Rozum też jest istotny.Nasze samopoczucie też.-:) P.S. z Tobą verona mogę być na Ty.Pozdro. A Calmi i mrrru opalają się razem,to weź Ty im nie przeszkadzaj.-:) Oooo....słyszę,że mówią o Tobie.Ściszyli głosy...,sami Ci doniosą na siebie? No, nie wiem...., możliwe. Mrrru to introwertyk,a Calmi= Tuluzka ekstrawertyczka.Warto na nich czekać.-:)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-23, 10:52:16               Odpowiedz

          Ja bardzo lubię być z ludzmi na "ty".
          Jednak w sytuacjach szef-podwladny, nie z każdym.

          Są osoby,które uważają, że na tym coś zyskają.To błędne założenie w tym przypadku.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 13:39:52               Odpowiedz

            ""Są osoby,które uważają, że na tym coś zyskają.To błędne założenie w tym przypadku."" Dodaj,że Twoim zdaniem. Moje jest inne.Zatem mów lustreczeczko za siebie. Nie wrzucaj wszystkiego i wszystkich do jednego worka. P.S. ciekawe,czemu verona już do Ciebie nie pisze?! Mam swoje podejrzenia,ale się jeszcze nie zdradzę. Co nie znaczy,że tego nie napiszę.Napiszę.Kwestia czasu.-:) Verona1986 jest tego warta! Ożywiła to Forum,że inne Fora zaczną tu zaglądać. Mam na myśli ludzi, uściślając sprawę.-:) Oby,to byli mężczyźni.Ech!-:) Czary,mary...mężczyźni wspaniali...przybywajcie...!Hej!





          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-23, 14:10:52               Odpowiedz

            Jasne, że moim zdaniem.
            Ty wypowiadasz się za siebie i za innych;):)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 14:19:44               Odpowiedz

            Zaznaczam,że moim zdaniem. Nie bądź przykra,ok?-:)Daj na luzik. Włącz dystansik i zahamuj zazdrość. Ona niszczy najbardziej!Serio.To,że ja inaczej piszę niż Ty,to nic wielkiego,dopóki panujesz nad zazdrością. Ona Ci tekstu fajnego nie napisze.Zazdrość zżera dobre myśli! Zostawia te trujące! Serio.Pa.I jestem na spacerze wśród pięknych drzew. Wszystkie są piękne! Wszystkie.Poczuj ten zapach.Śmiało.Wąchaj!-:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-23, 14:25:03               Odpowiedz

            Fatum, kto najczęściej o zazdrości pisze?

            O co mam być zazdrosna?
            No może o uwagę Calmi, to tak!:);)
            No może o uwagę Anieli:):)

            Lubię dojrzałe i mądre osoby.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-23, 12:25:37               Odpowiedz

        @verona

        HA! czyli nadal zachowałam młodość ducha w stopniu wystarczającym, żeby na forum nie od razu dało się wyłapać żem już nie pierwszej młodości :) Bardzo się cieszę z tej Twojej pomyłki, verona :) Tak, dziecko mam jak najbardziej dorosłe.
        Co do ciuchów ja po prostu pytałam, czy "to" wymaga prasowania. Poza tym są różni ludzie, poznałam takich co prasują t-shirty i dżinsy.


        Z przechodzeniem "na ty" to się za mojego życia poprzestawiało niesamowicie i mam wrażenie, że teraz żadnych reguł klarownych brak. Co z pewnego punktu widzenia utrudnia społeczne funkcjonowanie, pomieszanie z poplątaniem. Przeniesienie anglosaskiego "you" na grunt polski dało w efekcie zamęt. Bo jednak w naszej kulturze "ty" jest inaczej ustawione niż "you" w anglosaskiej, u nas od zawsze oznaczało bardzo duży stopień bliskości relacji. U nich nie. My mieliśmy formy pośrednie liczne a wygodne - oni nie.
        Na konkrecie to czy z zięciem "na ty" czy inaczej wydaje się być kwestią indywidualną, do uzgodnienia w danej rodzinie. Zauważ miła verono, że zdarzają się wielce szczęśliwe małżeństwa ze sporą różnicą wieku, w których na przykład zięcia od teściów nie dzieli wyraźna i jednoznaczna pokoleniowa różnica, nie zawsze małżeństwo tworzą równolatkowie.

        Z tego co piszesz o swoim podejściu to trochę wygląda tak, jakbyś się ogólnie "czuła dziewczynką". Do osoby zauważalnie starszej w realu za nic "na ty", w pracy niewygodnie bo Ci mówią szefowie "na pani".
        Możliwe, że w pracy całą sobą pokazujesz, że jesteś osobą trzymającą dystans?










    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-23, 12:25:48               Odpowiedz

      Fatum...

      Oczywiście nie można wszystkich ekstrawertyków wrzucać do jednego worka.

      Ale ja mam takie spostrzeżenia na temat ekstrawertyków (których znam) że są to ludzie, którzy nie
      mają żadnych głębszych przemyśleń na temat siebie i świata, bo i niby kiedy mają coś przemyśliwać skoro ciągle coś mówią? :)

      A jak już muszą siedzieć cicho, to się wiją i wiercą, nie mogą wytrzymać ;)
      ta ich energia jest nieprawdopodobna ! :)

      Ich umysł nigdy nie jest wyciszony bo oni milczeć przecież nie potrafią! :)
      Ani się zatrzymać na chwilę
      Ani się zadumać jakoś zbytnio


      A jak powiedział Ignacy Krasicki:
      "Milczenie, sprawco myśli!"

      Także tego

      Nie spodziewam się po ekstrawertykach tego, czego ja w życiu szukam.


      PS. A już szkolenie online z ekstrawertykiem to w ogóle dramat!

      Siedzimy przy monitorze i słuchamy prowadzącego, a ekstrawertyk co chwilę musi się odezwać, no musi bo nie wytrzyma, coś tam wtrącić swojego, oszaleć można :) :) :)

      Zobacz co to musi ze mną robić, że raz się odważyłam osobie prawie dwa razy starszej ode mnie zwrócić uwagę żeby nie przeszkadzała innym :) :) :)


      A ja generalnie do ludzi dużo starszych mam szacunek, z racji tego że są starsi.
      Przeżyli tyle lat.
      TYLE LAT
      jak można w ogóle przeżyć TYLE LAT?!
      i dali radę
      i wytrzymali
      i tyle trudności pokonali
      budzi to mój szacunek
      Bo ja przeżyłam dopiero 35 i już czasami nie wyrabiam z tym życiem
      Więc przeżyć TYLE lat to jest COŚ!

      Dlatego ja nie powiem na Ty do takiej osoby.
      Nie przejdzie mi to przez usta.



      PS 2

      A jak widzę, że jakaś starsza osoba proponuje dużo młodszej od siebie przejście na Ty, to jakoś mi się to kojarzy z niezgodą tej osoby na upływ czasu.


      PS 3

      A wiesz czego sobie teraz słucham Fatuś?

      Dmitrij Szostakowicz - Waltz No 2.

      Lubisz taką muzykę Fatuś?


      PS 4.

      Mimbla a co Ty o tym wszystkim myślisz?
      W końcu też jesteś intro, jak ja.
      Jestem ciekawa Twojej opinii :)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-23, 13:21:38               Odpowiedz

        @verona

        A ja kompletnie nie mam szacunku dla ludzi z tego tytułu, że są starsi :) nigdy odkąd pamiętam nie był dla mnie wiek powodem do szacunku.
        Żeby było jasne - na wejściu mam jakąś dozę szacunku z urzędu dla każdej jednostki ludzkiej napotkanej na drodze życia mego. Programowo. Natomiast potem natychmiast następuje indywidualizacja. Ani wiek, ani pozycja społeczna nic tu nie maja do roboty. Pula podstawowa ulega zwiększeniu albo zmniejszeniu.
        Niby czemu mam szanować kogoś starszego z racji wieku? A może dożył tego wieku będąc bydlęciem amoralnym a szkodliwym? A może jest mimo wieku głupi jak but i/albo antypatyczny?


        Intro- i ekstra- nie wiem na ile mają tu coś do rzeczy.
        Ja "ładuję akumulatory" w spokoju i relacje w większych grupach mnie męczą, przebodźcowanie następuje. Ale z konkretnym ekstrawertykiem mogę się wspaniale dopasować w jakiejś sferze życia ku obustronnemu zadowoleniu. Miałam wspólnika typowego ekstrawertyka, i działało znakomicie, ekspansywny był i gadał niesamowicie, ale gadał z sensem oraz ciekawie, nie było to "gadać żeby gadać" i co ważne znał umiar - zatem pogadał, poszedł dalej gadać w inne miejsce (ku pożytkowi spółki!) , a ja się spokojnie skupiałam na pracy cichej i niezbędnej.

        Takie gadanie podczas szkolenia zaś to chyba nie kwestia ekstra - czy intro- tylko zwyczajnego dobrego wychowania.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 13:22:13               Odpowiedz

        Tak.Tak.Tak.Prawda o tych "gagatkach" ekstrawertykach. Ale ja uwielbiam te "gadające" głowy.-:) Owszem umiem poprosić o spokój, ciszę, przełożenie spotkania na inny termin, wyłączenie telewizora,itd. Gdy jestem niespokojna, to sama uciekam przed sobą.-;) Serio.P.S. co do muzyki poważnej to lubię i nie lubię. Zależy od nastroju,a nie,że tak wypada. Za to Koncert Noworoczny z Wiednia słucham z przyjemnością i mam zawsze nagrany,bo słucham 2razy.Lubię to.Pozdro. Miłego dnia. Napisz coś o swojej Mamie.Proszę.Nie naciskam,ale lekko tylko.-:)*



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-23, 18:35:00               Odpowiedz

          "Gdy jestem niespokojna, to sama uciekam przed sobą.-;) Serio."

          Ciekawe dokąd fatum ? hehehe
          Ty to musisz mieć przechlapane ...
          i dlaczego mnie to nie dziwi ;)))

          za to szalenie mnie to ubawiło .
          Noooo nie mogę ;)))))))))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-23, 14:17:11               Odpowiedz

        Jak mozna przeżyć tyle lat?

        Ty tak serio?Czy uważasz,ze to'dobry" żart był?






    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-23, 13:27:42               Odpowiedz

      Mimbla...

      Z tym co napisałaś, że czuję się dziewczynką
      Coś jest na rzeczy
      Bo jak np jestem chora i mój równolatek powie do mnie: kuruj sie.
      To nic to we mnie nie porusza
      Ale jak już starsza osoba powie do mnie:
      "Dziecko kochane kuruj się"
      To już odpływam
      Zwrot 'dziecko kochane' bardzo dobrze mi robi
      Matki.
      Mi brakuje matki.
      Po prostu.
      Czasem żałuję, że nie ma tak że można adoptować dorosłego człowieka
      Że przyjdą do mnie jacyś ludzie
      i powiedzą: od dzisiaj będziemy Twoimi rodzicami
      :(


      A wracając do mówienia na Ty.

      Mam w swoim otoczeniu taką starszą o 30 lat ode mnie Panią, razem pracujemy.
      Przychodzi do mnie często pogadać sobie,
      a ona jest baaaardzo oczytana więc ja te nasze rozmowy bardzo lubię.
      Ja jej czasem pomogę w jakichś elektroniczno internetowych rzeczach, jakąś aplikacje zainstalować czy coś zeskanować.
      Spotykamy się też czasem po pracy pograć w karty.
      Składamy sobie życzenia urodzinowe
      Więc dystansu między nami nie ma.
      A ona mówi do mnie na Pani!
      No litości!
      Czemu ona tak robi?
      Pytam się jej o to, a ona do mnie:
      "Za dużo by Pani chciała wiedzieć".
      I weź gadaj z taką.

      Także nie wiem co jest ze mną nie tak, że ludzie niby są ze mną blisko a mówią do mnie na Pani :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 13:58:01               Odpowiedz

        Zacznij do niej mówić od jutra na Ty! Nie myśl!, tylko zacznij jej mówić po Imieniu.I napisz co się wydarzyło?-:) P.S. pewnie masz na czole widoczny napis: brakuje mi matki. W takim przypadku to ja bym wiała od Ciebie.Serio. Mam córkę i jedna mi wystarczy. Nie chcę,by była zazdrosna o jakąś tam....veronę.-:) Takie dziewczyny jak Ty,to mogą człowieka zjeść z kośćmi. Ty mi na taką wyglądasz. Brrrr....-:)*^:( Ratunku! Verona mi zagraża. Idę na spacer. Hej!




        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-23, 19:15:45               Odpowiedz

          fatum
          "Zacznij do niej mówić od jutra na Ty! Nie myśl!, tylko zacznij jej mówić po Imieniu"

          Oczywiście jeśli chcesz wyjść na osobę obcesową i nieokrzesaną, to słuchaj rozkazów fatum ;)))

          Gwoli scisłosci i savoir vivre, tylko osoba starsza moze zaproponowac młodszej przejscie na Ty .Nigdy na odwrót, bo to duży nietakt, a zwłaszcza w relacji służbowej,a tym bardziej przy różnicy stanowisk jak szef -podwladny .

          Zgadzam się z Mimblą , że nowe zwyczaje namotały, ale to samo dzieje się, gdy ktoś tych zasad zwyczajnie nie zna lub nie używa. Moim zdaniem one ułatwiają życie ,zresztą jak sama nazwa wskazuje ;)))

          Wielokrotnie sama znalazłam się w dość dziwacznej sytuacji np. gdy obcy facet proponował mi przejście na Ty:( Albo kiedyś spotkałam dobrego znajomego(mniej więcej w moim wieku) z jego matką .Witamy się ,więc ja podaję mu rękę , nastepuje uścisk. Potem on przedstawia mi matkę. Ona jednakże do mnie ręki nie wyciąga, to i ja tego nie robię . W efekcie nie przywitałyśmy się, co wyszło nomen omen bardzo niezręcznie.

          Ja lubię prasować. Na szczęście ;))) A prasowaniu nie podlegaja wszelkie poliestry, poliamidy, lycry,lureksy,tiule itp sztuczne materiały.Taki materiał zazwyczaj "widać" i "czuć w ręce".Jest on często rozciągliwy,ale niekoniecznie,za to mocno sie elektryzuje i nie przepuszcza powietrza, tak jak naturalne . Dlatego ja wolę prasować i
          raczej nie wychodzę w pomiętym podkoszulku .No chyba ,ze spodnie,spódnica z lnu, wtedy może być niedoprasowana, a nawet pomięta ;)))

          Nie przepadam za to, za myciem okien, bo mam dużo i duże:( i nie mam męża, który to ongiś za mnie robił ;(ale najbardziej nie lubie mycia lodówki, dlatego polecam no frosty, jest trochę lepiej :)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-23, 19:23:19               Odpowiedz

            PS
            Do rękawów jest specjalna malutka deska ,którą ustawia się na dużej, ale rzadko z niej korzystam.

            Ja chyba mogę być przyrodnią mamą ;)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 21:12:26               Odpowiedz

            Calmi weź się opanuj! Nie trzymaj się moich spódnic! Masz swoje,wieczne spodnie,czarne!Pisz od siebie i nie zaczynaj każdego wątku od fatum. Litości! Więcej samodzielności w pisaniu,mówieniu itd. Ok? To miłego pisania,bez ciągłego "fatumania",bo serio bólu głowy można dostać od tej fatum.-:)P.S. a tak serio,to fajnie jest być sobą! Calmi!,spróbuj tego narzędzia psychologicznego.Ok?*



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-23, 14:20:49               Odpowiedz

      Mimbla ....

      Przebodźcowanie.
      Dziękuje, że o tym wspomniałaś.

      Myślałam, że tylko ja tak mam i że coś jest ze mną nie tak

      Bo często słyszałam: dziwna jesteś że musisz się wyciszyć po jakimś większym spotkaniu towarzyskim


      A ja to robię siedząc w zupełnej ciszy, bez żadnej muzyki.
      A najlepiej po ciemku (co jest trudne latem)
      po ciemku żebym była jak najbliżej SIEBIE
      i żeby nie rozpraszały mnie żadne obrazy

      Ludzie mówią, że siedzenie samemu, po ciemku, w zupełnej ciszy i nie robienie niczego poza siedzeniem, nie jest normalne.

      A czy ja kiedykolwiek normalna byłam? :)

      A Wy jak sądzicie, jest to normalne czy powinnam się udać do specjalisty?


      Mimbla, odnośnie szacunku do starszych


      Mi jest żal ludzi, którzy w życiu zrobili coś bardzo bardzo złego i ponoszą za to jakąś cenę
      Co oni muszą czuć, wiedząc że zrobili komuś wielką krzywdę?
      Co oni muszą czuć?!
      Ja sobie tego wyobrażać nie chce
      To straszne musi być
      Myślę, że trzeba im współczuć



      Fatum

      Nie opowiem Ci o mojej mamie
      Zaraz rozłożysz ją na czynniki pierwsze, dodasz dwa do dwóch i powiesz (Ty albo ktokolwiek inny) że mając takie dzieciństwo nie będę nigdy "normalna" i dla mnie to już nie ma ratunku

      A ja bardzo tego usłyszeć nie chce

      Poza tym chcę czcić pamięć o niej.
      Była moją matką
      Zrobiła co zrobiła
      Ale mnie urodziła
      Choć nie musiała

      Dzięki terapii wybaczyłam moim rodzicom
      Wiem, że byli dla mnie takimi rodzicami jakimi POTRAFILI być
      Oni nie potrafili inaczej
      i to nie jest ich wina


      Także na ten moment mówię NIE.

      Fatum czyli nie zostaniesz moją chociaż Forumową mamką? :(
      Jesteś bez serca :*


      PS. Ja wiem, że Ty wiesz, dlaczego ja nie piszę już do lustereczka :*



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-23, 21:44:02               Odpowiedz

        @verona

        Latem z ciemnością bywa kłopot, ja mam łatwiej, bo na mnie kojąco działa także przyroda. Taka bez dużej liczby ludzi rzecz jasna, najlepiej w ogóle bez ludzi w zasięgu wzroku.
        A tak ogólnie absolutnie nie jesteś w tym zmęczeniu przebodźcowaniem nienormalna, nic a nic. Pokaż mi odważnego, który by mi powiedział, że jestem nienormalna bo potrzebuję czasem posiedzieć sama w ciszy i bez ludzi... :):):)
        Ludzie zaś różne głupoty mówią, kto by się tym serio przejmował :) nie warto.

        Jeśli ktoś ponosi przykre konsekwencje swoich złych uczynków to ludzka rzecz litość. Ale to nie ma nic wspólnego z szanowaniem starszych za to, że są starsi. Poza tym czy litowanie się nad kimś automatycznie oznacza wzrost szacunku do tego kogoś? A jeśli ponosi konsekwencje przykre ale idzie w zaparte i wszystkich czyni odpowiedzialnymi tylko nie siebie ?

        Na marginesie - bywają ludzie starzy a głupi, dlaczego mam ich szanować jakoś bardziej niż głupich równolatków? Mogę formy jakieś społeczne czy towarzyskie adekwatne do wieku zachować, bo tak mi może być wygodniej, ale wtedy to nie szczery szacunek tylko forma.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: mimbla1   Data: 2022-06-24, 17:00:02               Odpowiedz

          Załóżcie sobie osobny wątek to kłócenia się, jeśli już musicie koniecznie :)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-23, 15:12:29               Odpowiedz

      Fatum...


      Ja bym nie chciała pisać co tak na prawdę myślę o ostatnich wpisach lustereczka i Anieli ;)

      Ale dla Ciebie Fatuś mogę się przemóc :)

      Wiesz, że ja dla Ciebie wszystko :*

      Chcesz Fatuś żebym napisała lustreczku co tak na prawdę o jej wpisach myślę?

      Wiem, że tęskno Ci do jakiejś małej draki :)

      Lubisz takie akcje :)

      Za spokojnie tutaj ostatnio co nie? :)

      Nudzisz się, wiem to :)

      To co mam napisać?

      Ale pożar Ty gasisz :)







      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-23, 15:22:54               Odpowiedz

        Alez verona, jezeli o mnie chodzi to mozesz smialo napisac co myslisz o moich wpisach :) Mi tam wsio ryba ;))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-23, 17:16:34               Odpowiedz

          O awanturki się zachciało!
          Tylko jakby adwersarzy brak;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 19:33:38               Odpowiedz

            ...."Życie da ci tylko takie doświadczenia, jakie najbardziej pomogą w rozwoju twojej świadomości". P.S. zatem wszelkie...zażalenia to składaj... do Życia... składaj lust.powiedz.Ok?-:)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 18:41:11               Odpowiedz

        Verona,ja umiem gasić pożary.-:) P.S. dla Ciebie jeszcze i to.Wiem,że skumasz.-:)

        ""Staje się już dziś modne, że umęczony hałasem człowiek, szuka ciszy w miejscach, gdzie jej nie brakuje, a więc w zaciszu wielu klasztorów, które oferują wypoczynek w ciszy i kontemplację, gdzie naprawdę można spotkać Boga. Warto więc podkreślić, że cisza pomaga wzrostowi poziomu duchowego i religijnego. Doceńmy ją.""

        Zofia Bury



      • RE: Czy ja przesadzam? He,he,he....()....)).

        Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 18:55:48               Odpowiedz

        Verona, Ty serio wiesz dlaczego nie chcę być Twoją "mamką" nawet Forumową? To mnie zaskoczyłaś.P.S. tak, nie bluszczowatych postaci,pod żadną postacią. Człowiek po 35roku życia niechaj będzie jak człowiek po 35roku życia.-:) Teraz verona napisze,czego nie ma jeszcze taki człowiek po 35rż. ,???. Ciepłego wieczoru.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-23, 19:21:59               Odpowiedz


      .


      Tyle mam do powiedzenia.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-23, 20:05:10               Odpowiedz

        """widzisz marzenia marzeniami
        dobrze gdy są a źle gdy nie ma
        dobrze gdy chcą pozostać z nami
        a źle gdy toczy je gangrena

        tych co od rana są nie w sosie
        i bez powodu leją łzami
        mam już powyżej dziurek w nosie
        trudno je nazwać marzeniami

        ale gdy zdarzy się uparte
        co w rzeczy samej zmienia postać
        jedno marzenie tyle warte
        że mogłoby Oskara dostać

        albo wyjęte z dna komody
        kuse jak rękaw od koszuli
        marzenie które wyszło z mody


        tak bardzo pragnę cię przytulić""".



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-24, 19:41:13               Odpowiedz

      Cześć dziewczyny.

      Chcecie jeszcze ze mną gadać?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-24, 20:25:44               Odpowiedz

        Ależ bardzo chcę. Mówię za siebie.Dziewczyno Ty tutaj odkrywasz mimochodem takie rzeczy,że to jest niewiarygodne,ale to jest prawda.Moje pytanie brzmi,czy masz Rodzeństwo? A powiedziałaś tej Pani po imieniu z miną niewiniątka,czy łobuza?-:)O co byś chciała zapytać? Dziewczyno jesteś tutaj potrzebna. Moim zdaniem.Miłego piątku,soboty,niedzieli,a potem się zobaczy.-:)Zaproś mrrru.-:) Sam się do Ciebie nie odezwie,bo nie!-:) Wloka też ma ochotę Ciebie zmieniać,ale brakuje mu dzisiaj chyba tzw. Ikry? Adamos325 to jeszcze śpi.-:)I więcej....nie pamiętam.Sorki.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-24, 22:11:29               Odpowiedz

      Fatuś...

      Dziękuje Ci, że odpisałaś.

      I dziękuję za miłe słowa.

      Nawet nie wiesz ile one dla mnie znaczą w tej dokładnie chwili. Uwierz.

      Ktoś mi dzisiaj zrobił krzywdę wiesz :(

      Czuję się strasznie :(



      Przepraszam dziewczyny jeśli byłam powodem jakichś waszych kłótni tutaj.

      Nie chciałam tego.

      Pozdrawiam Was.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-24, 22:24:09               Odpowiedz

        Absolutnie nie byłaś żadnym powodem kłótni, no coś Ty. I nie masz za co przepraszać.
        Co jakiś czas na forum niestety pojawiają się wzajemne 'anse" między mniej więcej stałymi użytkowniczkami, całkiem bez związku z Tobą. Tym razem trafiło w Twój wątek i tyle.


        Poza tym przykro mi, że ktoś Ci sprawił przykrość, skrzywdził. :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 10:55:17               Odpowiedz

        Verona to napisz mi o tej krzywdzie,bo skąd mam wiedzieć,czy to jest krzywda ogromna,gigantyczna,nieco podkolorowana,inna? Pisz.Coś tam skrobnę,gdy problem będzie prawdopodobny w moim odczuciu. Pozdro.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 11:47:34               Odpowiedz

          @Lustereczkopowiedz

          Co ma wspólnego odróżnianie dobra od zła na poziomie ogólnym z poruszonym tematem?
          Pytanie nie jest retoryczne.
          Co rozumiesz przez obronienie się w takiej sytuacji?

          @fatum


          Jest opisana sytuacja, co do której nie masz wiedzy. Jeśli wydaje Ci się nieprawdopodobna - nie pisz. Po prostu. Bo możesz się mylić i skrzywdzić. Masz potrzebę zaistnienia i napisania czegoś - załóż jakiś nowy wątek.

          Na kwestiach agresji seksualnej znasz się jak przysłowiowa kura na pieprzu - to wiem, nie od dziś się znamy na forum, nie pierwszy raz się ten temat pojawia.

          Publiczne zarzucanie komuś iż pisze nieprawdę ogólnie jest nie ok. Z powodu wyżej wskazanego - nie wiesz, wydaje Ci się. Może Ci się źle wydawać i wtedy krzywdzisz.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-24, 22:38:36               Odpowiedz

      Mimbla....

      Powiedz mi proszę.

      Jak Ty uważasz.

      Czy jest jakaś zasada, ile razy trzeba powiedzieć komuś NIE żeby to było potem uznane lub nieuznane za krzywdę?



      Jak powiem 3 razy NIE a ktoś nie przestaje to to potem krzywdą nie jest bo powinnam powiedzieć 4 razy, albo 5 albo 6?
      Bo wtedy może by przestał?
      Więc nie było żadnej krzywdy i sama jestem sobie winna bo za mało razy powiedziałam NIE, albo za cicho albo za mało stanowczo?
      Jak Ty to widzisz?



      i najważniejsze, skąd mam mieć pewność czy to co się wydarzyło jest krzywdą?
      na ile można wierzyć reakcjom własnego ciała?
      Skąd mam wiedzieć że nie przesadzam?

      Po prostu chodzi mi o to, kiedy krzywda jest krzywdą? :(

      Przepraszam że piszę chaotycznie

      :( :( :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-24, 22:42:49               Odpowiedz

        1000 razy możesz się opierać, a natręt będzie czynił swoje, bo wierzy, że musi;)
        Nie uznaje innych punktów widzenia.
        Toxa racja mojsza.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-24, 22:52:07               Odpowiedz

        Na pewno żadnej reguły nie znam co do ilości. Reszta mocno zależy od kalibru, sytuacji, osób...no trudno mi mieć zdanie jakieś jednoznaczne.
        Ale na pewno żadne tam "powinnam", żadne "sama sobie jestem winna" - na milę zalatuje niedobrym myśleniem. Za cicho? Za mało stanowczo? Bzdury. No chyba ze mówiłaś do osoby głuchej, ale jakoś nie sądzę.
        Zasadniczo jedno "nie" powinno wystarczyć, mimbla jest w stanie czasem swoje "nie"powtórzyć, ale co najwyżej raz.
        Rekcjom własnego ciała wierzyć należy, akurat reakcji ciała nie da się zakłamać.

        Kiedy krzywda jest krzywdą to za ogólnie. Od pewnego momentu wchodzi kodeks karny i wtedy jest jasne, jest paragraf. Do tego momentu ocena jest mocno subiektywna, bo różni jesteśmy i różnie podchodzimy do tego samego czasem.
        Ja Cię nie chcę wypytywać na forum, ale kurczę, niefajnie brzmi to, co piszesz. :(



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-24, 22:59:24               Odpowiedz

      Mimbla ...

      Czyli jeśli czuję, że stała mi się krzywda, ale nie podchodzi to pod paragraf żaden, to w zasadzie można uznać że krzywdy nie ma?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-24, 23:04:02               Odpowiedz

        Absolutnie i zdecydowanie NIE, nie można i nie należy tak uznawać.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-24, 23:19:51               Odpowiedz

      Mimbla

      Czyli jeśli ktoś mnie popchnie ale nie uderzy to to krzywda nie jest?

      Albo (nie wiem czy można tu pisać takie rzeczy, najwyżej usuń i przepraszam z góry) jeśli ktoś na mnie leży i chce uprawiać ze mną seks a ja mówię NIE (kilkanaście razy) a ten ktoś nie słucha i myśli że się tylko droczę i mnie rozbiera i nie schodzi ze mnie chociaż mówię żeby zszedł i go spycham z siebie ale jest silniejszy, i to wszystko trwa i trwa, ale ostatecznie do samego stosunku nie dochodzi bo w końcu odpuszcza, to jest to krzywda czy nie?


      Pytam hipotetycznie oczywiście...



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-24, 23:39:52               Odpowiedz

        Krzywda? Z tym seksem to już jest krzywda oczywista ale też i paragraf!!! nie hipotetycznie tylko prawnie, taka sytuacja podpada pod kodeks karny.

        Na wiele sposobów nie łamiąc prawa można wyrządzić komuś krzywdę, najprostszy przykład to zdrada - pod paragraf nie podpada, a krzywdą bywa bardzo często. Wykonanie pozamałżeńskiego dziecka - jak wyżej, karalne nie jest.
        Podłożyć komuś świnię też można nie łamiąc prawa.



      • RE: Czy ja przesadzam? scenariusz piszesz?....

        Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 10:45:03               Odpowiedz

        Verona Ty piszesz scenariusz do filmu? Jak dopuściłaś do momentu,że facet już robiera Ciebie,to Ty mu raczej moim zdaniem robisz krzywdę.Moim zdaniem.Przed seksem chyba wiesz,czy tego seksu chcesz,czy nie chcesz? Jest taki przedmiot: seksuologia i tam sobie poczytaj,co się dzieje facetowi,kiedy Ty się rozmyślasz,itd.? Verona...))).



        • RE: Czy ja przesadzam? scenariusz piszesz?....

          Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 11:04:39               Odpowiedz

          ...."Seksuolog Marty Klein mówi, że brak chęci na seks nie jest zaburzeniem. Jego zdaniem, w przypadku osób seksualnych, brak ochoty na seks oznacza, że nie zostały spełnione warunki, których spełnienia osoba potrzebuje, by chęć na seks się pojawiła. Jakie to warunki?". Verona?....().



          • RE: Czy ja przesadzam? scenariusz piszesz?....

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 13:07:09               Odpowiedz

            fatum
            "Seksuolog Marty Klein mówi, że brak chęci na seks nie jest zaburzeniem."

            Co to za seksuolog ,który nie wie ,że "brak chęci na seks" może być spowodowany wykorzystaniem w dzieciństwie i jest to oczywiste zaburzenie ?

            Podejrzewam ,że słowa wyrwałaś z szerszego kontekstu i stąd wyszła piramidalna bzdura :(((



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 11:55:29               Odpowiedz

        Verona
        "...jeśli ktoś na mnie leży i chce uprawiać ze mną seks a ja mówię NIE..."


        Jeśli ktoś dobrowolnie leży z kimś w łóżku to zakładam, że jest na to zgoda (na leżenie oczywiście;).

        Zakładam też (oczywiście "hipotetycznie) że to potencjalny partner seksualny jest.

        I tu się nie do końca z Mimblą zgodzę,że ton, siła głosu oraz ilość "nie" nie ma znaczenia .

        Hipotetycznie oczywiście może i powinno tak być,no ale praktyka mówi co innego.

        Jeśli np taka sytuacja już miała wcześniej miejsce i początkowo niechętna partnerka w trakcie "gry wstępnej" (jeśli można to tak nazwać,ale dla kogoś i ściągnięcie skarpet może nią być;)) nabrała jednak ochoty na zbliżenie ,to taki partner, może nie wiedzieć, czy ciche "nie" jest tylko grą ,zabawą (osobiście znam ciekawsze;))), czy to jest rzeczywista odmowa .

        Zdrugiej strony jeśli partner po długim stawianiu oporu przez partnerke, jednak odpuszcza, znaczyło by to, że w końcu dotarło do niego, że ona stosunku nie chce.

        Jak ogólnie wiadomo w seksie granice wyznaczają partnerzy. I tak jak dla jednych nawet b mocne zadawanie bólu będzie normą i będzie przyjemne, tak dla drugich każda pozycja nie "misjonarska" będzie zboczeniem ,bo to kwestia konwencji, umowy między nimi.

        Trzeba się w tej kwestii zwyczajnie dogadać.

        Czasem partnerzy potrafią to nawet bez słów wyczuć, ale często trzeba "te sprawy";) zwyczajnie obgadać i to przy obiedzie, a nie w łóżku.
        Tu partnerka powinna wyraźnie zaznaczyć , że jeśli mówi nawet cicho "nie", to żadne leżenie na niej , rozbieranie, dobieranie się do niej etc NIE WCHODZI W GRĘ i ...


        .


        No właśnie w interncie potrafisz ;)))

        "Hipotetycznie" zakładam, że Ty Vera masz duzy problem ze stawianiem granic.Bardzo się boisz, że partnera tym urazisz i że on w zwz z tym odwróci się od Ciebie, a nawet zerwie znajomość.

        Wg mnie to absurd i nie tędy droga,no ale...

        Cały czas dyskusja kręci się wokół jednego .
        Zauważyłaś ?



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 12:12:36               Odpowiedz

          @Calmi

          cały czas temat stawiania granic jest ta topie.

          Calmi, w skład związku przemocowego wchodzi osoba nie będąca w stanie stawiać granic oraz osoba, która to wykorzystuje. Świadomie albo i nie.
          Innymi słowy na poziomie ogólnym osoba nie będąca w stanie stawiać granic ma ogromne szanse na bycie ofiarą przemocy w związku. Nie zawsze takiej "pije i bije", bardzo często psychicznej i nie stosowanej przez sprawcę z premedytacją, sprawca często "czuje się ofiarą".
          Po prostu statystycznie tworzy się chory układ bo są obciążenia na wejściu. Czasem układ, w którym od strony teoretycznej i z zewnątrz patrząc oboje są i sprawcami i ofiarami, naprzemiennie. I są to układy przerażająco trwałe.



          Co do "nie" pisałam hipotetycznie oraz ogólnie, bo tak być powinno. Mimbla to mimbla, mimbla komunikuje jednoznacznie, zdecydowanie i wprost co do zasady.I wie, że nie wszyscy tak mają. Sama musiała się tego nauczyć i pamięta, jaka była kiedyś. Ze stawianiem granic miała problem.
          Dlatego napisałam, że w najlżejszej wersji jest to problem tragicznej komunikacji w związku.




          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 12:22:41               Odpowiedz

            Mimbla
            "cały czas temat stawiania granic jest ta topie. "


            No właśnie, pisze do nas Verona i ona jest odpowiedzialna za stawianie tych granic. Przeszła terapię i teoretycznie powinna już umieć,ale dobrze wiemy ,że to nie takie proste jest w praktyce.

            Każdy sądzi wg siebie. Dlatego ja tu dopatrzyłam się innej wersji. Po prostu.
            Facet faktycznie może nie zdawać sobie sprawy z tego ,że krzywdzi,ale to teoria .Ja tego nie wiem.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 12:32:33               Odpowiedz


            @Calmi

            Wersji możliwych jest zawsze ileś tam, nie ma "wiem", jest "możliwe że". :)
            Co możemy metodą "ceterum censeo" to zachęcać veronę do kursu asertywności ewentualnie wznowienia terapii pod kątem stawiania granic w bliskich relacjach. W dalekich sobie najwyraźniej radzi, stopień trzymania dystansu do obcych jest zindywidualizowany i z tym verona nie ma problemu za bardzo albo i wcale. Za to w bliskich relacjach stawianie granic wydaje się być totalnie chaotyczne, albo brak albo mur.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 12:42:21               Odpowiedz

            Mimbla
            "Za to w bliskich relacjach stawianie granic wydaje się być totalnie chaotyczne, albo brak albo mur. "

            Oczywiście zgadzam się ze w bardzo dalekich jak net sobie radzi. Praktyka moim zdaniem leży totalnie.To widać choćby po układach z koleżankami ,gdzie Verona służy jako skrzyżowanie konfesjonału z gabinetem psychoterapeutycznym,z tą różnicą ,że ona za darmo to robi i jakby wbrew swojej woli.

            To wszystko jest zrozumiałe i uwarunkowane wychowaniem ,a właściwie można powiedzieć jego brakiem w rodzinie pochodzenia Verki.

            Jej partner jest zapewne bardziej roszczeniowy z uwagi na swoje wychowanie i wzorce ,ale o tym już pisałam wcześniej więc nie będę się powtarzać.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-25, 13:55:10               Odpowiedz

            Mimbla1.
            Ja zrozumiałam, że facet kontynuowal sex.
            Opieram się na wpisie Werony.
            "Kilkanaście razy"?

            Powiedz mi Mimbla1 ile to mogło trwać?
            Ja mam skojarzenie ze swojego rodzaju gwałtem.
            I stąd moje pytanie czy nie umie Werona odróżnić sexsu od wykorzystania!?
            Dobra od zła.
            Bo ja nigdy nie pozwolę zrobić z siebie gumowej lali.Sex musi być dla mnie przyjemnością(dobrem) a nie wykorzystaniem(złem).






    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 00:00:41               Odpowiedz

      Mimbla...

      Dziękuje Ci, że tu dzisiaj byłaś.
      i dziękuję że mi odpisałaś.
      Bardzo.

      Dobrej nocy.

      Ja jeszcze trochę posiedzę. Mam nad czym myśleć.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 00:05:26               Odpowiedz

        Trzymaj się. Nie daj się. Nie załamuj. Please. I napisz, bo się będę martwiła co z Tobą.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 00:11:05               Odpowiedz

      Nie martw się :*

      Poradzę sobie.

      Jakoś.

      Odezwę się.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 00:16:59               Odpowiedz

        No wierzę, że dasz radę - ale zawszeć niepokój jest.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-25, 08:46:28               Odpowiedz



          Nie umiesz odróżnić dobra od zła?

          Nie umialabys się obronić przed takim nadużyciem Ciebie?
          Hipotetyczne pytanie.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 11:46:52               Odpowiedz



      - nie wymyślaj, przecież nic nie zrobiłem, nie chciałaś i ja
      to uszanowałem.

      - Ty NA PRAWDĘ uważasz że nic się nie stało?

      - mogłaś mi wyraźnie i stanowczo wyartykułować, że nie masz ochoty. Myślałem że masz. Mogłaś mnie zrzucić z siebie.

      - zachęcałam Cię jakoś? Odwzajemniałam pieszczoty?

      - no właśnie zachęcałaś leżałaś w krótkiej koszulce i tak zalotnie się śmiałaś

      - a jak się na mnie położyłeś to co zrobiłam?

      - ojj Ty zawsze najpierw się opierasz i droczysz a potem ulegasz





      Śmiałam się bo mnie kur... rozbawiał.

      Muszę zapamiętać, żeby już nigdy więcej zalotnie się nie śmiać...

      Zrzucić z siebie... jak on waży 30 kg więcej ode mnie...


      Uszanował.
      Ku...a mać.
      On to uszanował!
      Co za wspaniałomyślność.
      Przecież ostatecznie zszedł ze mnie
      Więc o co mi chodzi?

      Przecież NIC się nie stało........
      Nic
      Zupełnie nic :(


      Na koniec zażądał przeprosin że go posądzam o takie rzeczy, nie mając ku temu ŻADNYCH podstaw.


      Wyszedł do pracy, powiedział że mam się zastanowić nad swoim zachowaniem i porozmawiamy na spokojnie jak wróci.


      Powinnam go przeprosić dziewczyny?

      Mimbla, Fatum, Calmii, Lustereczko... Jak uważacie?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 11:57:05               Odpowiedz

        Przepraszać to na pewno nie.

        Masz się zastanowić nad swoim zachowaniem i porozmawiamy jak wrócę - nie wiem czy wiesz, ale to typowy tekst sprawców przemocy podporządkowujących sobie ofiarę. Oczywiście można go odczytać inaczej, uspokój się proszę bo ze zdenerwowaną osobą nie da się rozmawiać, temat ważny, do pracy iść muszę.
        Tym niemniej w połączeniu z żądaniem przeprosin... sorki, ale to wygląda fatalnie, cała ta sytuacja.

        W najlżejszym kalibrze wskazuje na tragiczną komunikację w związku, dokładniej brak skutecznej komunikacji.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-25, 11:57:51               Odpowiedz

        "Powinnam go przeprosić dziewczyny?"

        Mowilas kilkanascie razy NIE, ciekawe, ktorego NIE nie zrozumial. Za przemoc wobec Ciebie masz przepraszac?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 12:13:46               Odpowiedz

        Teraz czytam dopiero (pisałyśmy równocześnie;):


        "- mogłaś mi wyraźnie i stanowczo wyartykułować, że nie masz ochoty. Myślałem że masz. Mogłaś mnie zrzucić z siebie...


        - ojj Ty zawsze najpierw się opierasz i droczysz a potem ulegasz"


        Vera odpowiedz sobie szczerze na pytanie: Czy to prawda?
        Czy taka sytuacja miała miejsce(może nie zawsze ,ale choćby raz) ?

        "Wyszedł do pracy, powiedział że mam się zastanowić nad swoim zachowaniem i porozmawiamy na spokojnie jak wróci."

        No i słusznie zastanów się na spokojnie , masz czas:)



      • RE: Czy ja przesadzam? ale wątek się rozrasta.....

        Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 12:50:17               Odpowiedz

        Jeśli mam szczerze powiedzieć, to Ty teraz pokochaj się sama ze sobą,bo jesteś taka rozdygotana i napięta. Jak on wróci do Ciebie,to Ty sama go rozbierz,nie gadaj nic i tylko patrz na jego reakcje samcze. Kobieto! Chcę Ci powiedzieć,że za dużo myślisz,a za mało dostarczasz sobie rozkoszy.Piszesz,gadasz,a weź Ty się verona do roboty seksualnej. Niezaspokojone potrzeby...są przyczyną wielu chorób. Chyba nie chcesz,abym Ci powiedziała,że z lekka podejrzewam Ciebie o oziębłość? Chyba tego nie chcesz usłyszeć ode mnie? Wiesz znam deczko seksuologię na swoje potrzeby i mogę się tą wiedzą z Tobą podzielić. Zawsze taka nauka seksuologiczna lepsza jest moim zdaniem niż rozmowy pod budką z piwem.-:). P.S. daj mi adres do tego Twojego wybranka,to sobie z nim pogadam i będzie ok.Żartuję,jakby co.Verona...()?



        • RE: Czy ja przesadzam? ale wątek się rozrasta.....

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 12:58:45               Odpowiedz

          fatum
          "Wiesz znam deczko seksuologię na swoje potrzeby i mogę się tą wiedzą z Tobą podzielić."

          "Deczko" to tu kluczowe słowo;)))

          Czym innym jest sytuacja, gdy żona męża już nie kręci,a czym innym oziębłość spowodowana traumą z dzieciństwa .



          • RE: Czy ja przesadzam? ale wątek się rozrasta.....

            Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 13:40:43               Odpowiedz

            Mimbla1 skasowała mój wpis,gdzie ostatecznie napisałam Tobie Calmi,że nie będę z Tobą pisała. Prosiłam tam,abyś uszanowała moją prośbę. To jest aktualne.Sorki,ale nie będę do Ciebie/dla Ciebie pisała.Bye.P.S. może tego wpisu mimbla1 nie skasuje,to będę go wklejała za każdym razem,jeśli będziesz natrętna i nie szanująca prośby mojej! Bye.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 12:42:03               Odpowiedz

      Dziewczyny, z całym szacunkiem dla Was ale nie.

      Nie nie i jeszcze raz NIE.

      Wiem co zrobił.
      Byłam tam.
      Wiem co czułam.


      Ja się wyrywałam a on się śmiał albo mruczał.
      Myślał, że to zabawa.


      Mi do śmiechu nie było.


      Nigdy w taki sposób się nie bawiliśmy.


      i ja nie mówiłam NIE słodkim ponętnym zachęcającym głosem, tylko ostro.
      Mówiłam żeby przestał.


      To, że był podniecony nie zwalnia go z myślenia do cholery.


      Jeszcze mi dzisiaj powiedział, że mam zaburzony obraz sytuacji przez swoje dzieciństwo.
      Bo kiedyś ktoś dotykał mnie w sposób w jaki nie powinno się dotykać dziecka.


      Jak w ogóle mógł poruszać tak bolesną kwestie dla mnie i używać tego jako argument?!


      Ja mu się z tego zwierzyłam kiedyś a on to w kłótni wyciąga jako argument przeciwko mnie?!

      Przegiął.

      Jeśli uważa, że go przeproszę za cokolwiek to jest śmieszny.

      i ja nie zostawię tej sytuacji bez echa.
      Niech tylko wróci z pracy.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 12:49:10               Odpowiedz

        "Przegiął.

        Jeśli uważa, że go przeproszę za cokolwiek to jest śmieszny.

        i ja nie zostawię tej sytuacji bez echa.
        Niech tylko wróci z pracy. "


        Vera moim zdaniem(abstrahując od sytuacji łóżkowej) on sobie pozwala, bo Ty jesteś nie pewna siebie.

        To wychodzi w każdej sytuacji, tutaj choćby w pytaniu :

        "Czy powinnam go przeprosić?"

        No przecież gdybyś faktycznie nie miała wątpliwości, to byś nie pytała.

        Dlatego moim zdaniem całkiem adekwatne i uzasadnione były pytania Lustereczka.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 13:52:22               Odpowiedz

        Verona
        "Jeszcze mi dzisiaj powiedział, że mam zaburzony obraz sytuacji przez swoje dzieciństwo.
        Bo kiedyś ktoś dotykał mnie w sposób w jaki nie powinno się dotykać dziecka. "

        "i ja nie zostawię tej sytuacji bez echa.
        Niech tylko wróci z pracy."


        Ochłoń,zastanów się i na spokojnie działaj.

        Jeśli według Ciebie jest to przemoc w czystej postaci, a wykorzystanie poufnych informacji w celu manipulacji jest po prostu podłe i ma na celu umniejszenie jego odpowiedzialności...

        Jeśli takich sytuacji sobie nie życzysz, nie zgadzasz się na nie, a jego interpretacja sytuacji i zachowanie jest karygodne (dokładnie jak Mimbla pisała -podlega pod paragraf)...

        Jeśli on tego nie dostrzega (bagatelizuje i manipuluje) , to poważnie zastanowiłabym się ,czy trwanie w takim związku ma sens.

        Wysłałabym mu sms o podobnej treści i poradziła przemyśleć sprawę na spokojnie (będziesz miała pewność,że emocje Cie nie poniosą,nie zaczniesz np krzyczeć, a on będzie miał czas na przemyślenie sprawy, zamiast bezmyślnie Cię atakować)




    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 13:00:29               Odpowiedz

      Calmii...

      Jak zacząłyście go bronić to tym bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że przepraszać nie powinnam.
      Bo do tego się od początku skłaniałam.



      i nie róbcie ze mnie oziębłej ok?!
      Nigdy na nic nie narzekał.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 13:13:53               Odpowiedz

        Verona cyba źle mnie zrozumiałaś :(

        Mi chodziło o to, że w sytuacji przemocowej "brak chęci" jest adekwatny, a nie spowodowany oziębłością. W sensie, że ona zawsze niechętna mężowi i powinna go "rozpalać jak z pracy wróci",bo to normą jest.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 13:22:25               Odpowiedz

        Verona
        "Jak zacząłyście go bronić "

        Ja go nie broniłam . Nie wiem jak było. Miałaś duże wątpliwości i mówiłaś początkowo ,że to było ciche 'nie" nie zaś stanowcze,więc stąd wysnułam hipotetyczną wersję wydarzeń.

        Jeśli taka sytuacja nigdy nie miała miejsca ,to znaczy ,że on kłamie i manipuluje, a to wg mnie jest pzremocą i emocjonalną i fizyczną.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 13:59:21               Odpowiedz

      Calmii...

      Ja już go spakowałam...
      A Ty mi mówisz, że mam ochłonąć?
      Jak ochłonę to on przyjdzie i dojdzie jeszcze do tego, że rzeczywiście go przeproszę...


      Ja nie mogę ochłonąć Calmii. Rozumiesz mnie?


      Chce zachować resztki chociaż szacunku do samej siebie.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 14:09:00               Odpowiedz

        Zrobisz jak uważasz.

        Ja to rozumiem. Obawiam się tylko ,że jak ochłoniesz, to i tak mu wybaczysz.

        Z drugiej strony taki radykalny krok z Twojej strony moze ma głęboki sens, bo każe mu się zastanowić poważnie nad jego postępowaniem i pokaże mu, że tym razem mu się nie upiecze ,a Tobie już się ewidentnie ulało.

        No ile można znosić upokorzenia ?



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 14:19:10               Odpowiedz

          PS
          Walizki wystawiłabym za drzwi tuz przed jego powrotem i dołączyła list wyjaśniający Twój punkt widzenia, żeby nie miał wątpliwości dlaczego tak postąpiłaś.

          Oczywiście masz prawo, nie mieć ochoty w tej sytuacji z nim teraz rozmawiać.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 14:25:51               Odpowiedz

        @verona
        to co opisałaś to jest przemoc seksualna podpadająca pod paragraf. Innymi słowy pan jest sprawcą przemocy seksualnej i psychicznej przy okazji.
        Pierwsze najważniejsze dla ofiary to zapewnić sobie bezpieczeństwo. Jesteś uniesiona słusznym gniewem i ten gniew daje Ci siłę.
        Spakowałaś go - to dobrze. Miej jeszcze siłę, żeby go faktycznie wyprowadzić z mieszkania. Bez dyskusji, bez wątpliwości. Za to trzymam kciuki.

        Ochłonąć możesz potem.

        Pamiętaj - nie wyrzucasz schorowanego, bezradnego kaleki pod most na mróz i poniewierkę tylko wywalasz dorosłego, pełnosprawnego faceta ze swojego mieszkania. Nie za niewinność tylko za przemoc seksualną. Masz do tego pełne prawo zarówno moralnie jak i prawnie. To jest Twoje ciało i psyche oraz Twoje mieszkanie. Masz prawo do obrony. Ba, masz obowiązek się bronić!

        Wiesz, tekst "nie sądziłem, że to "nie" jest naprawdę, myślałem że ona się droczy" to jest klasyczna wymówka sprawców. Książkowa.

        I spróbuj nie przejmować się wpisami fatum, nie mam możliwości ich na bieżąco kasować bo brak mi mocy przerobowych.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 14:44:25               Odpowiedz

          Mimbla
          "Pamiętaj - nie wyrzucasz schorowanego, bezradnego kaleki pod most na mróz i poniewierkę tylko wywalasz dorosłego, pełnosprawnego faceta ze swojego mieszkania. Nie za niewinność tylko za przemoc seksualną. Masz do tego pełne prawo zarówno moralnie jak i prawnie. To jest Twoje ciało i psyche oraz Twoje mieszkanie. Masz prawo do obrony. Ba, masz obowiązek się bronić! "

          Żeby nie było wątpliwości w pełani się z tym zgadzam.

          "Ochłonąć możesz potem."

          Oczywiście,że tak,ale ja pisałam to w kontekście Twoich stałych wątpliwości Verona ,żeby to była Twoja przemyślana decyzja i żeby nie było takiej sytuacji,że zanim on wróci a pracy Ty zdążysz się już rozmyślić ,bo wizja zostania samej jest dla Ciebie bardziej przerazająca .



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 15:23:55               Odpowiedz

          Mimbla1,oby i Ciebie tak osądzono jak Ty mnie osądzasz.Ważne,że jeszcze niektóre moje wątki zostawiasz. Mądrzy ludzie kopiują sobie moje myśli,przemyślenia,itd. Tak,że nie martwię się,aż tak,że moje wpisy kasujesz. Twoje,kiedyś też będą kasowane.Kwestia czasu.P.S. na opinię swoją mimblo1 pracujemy non stop! Widzę tutaj,że żadna z Was nie znając chooopa verony już go osądziła. Ludzie! Takie sądy,to są tak sprawiedliwe,że aż są nieeeesprawiedliwe!Hej!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 16:16:14               Odpowiedz

            fatum
            "Widzę tutaj,że żadna z Was nie znając chooopa verony już go osądziła. Ludzie! Takie sądy,to są tak sprawiedliwe,że aż są nieeeesprawiedliwe!Hej!"

            To, że Ty byś chciała, żeby twój chooop nawet przemocą cie brał,byle brał, to nie znaczy, że kazdy tak ma .

            I nie masz monopolu na osądzanie, co jest, a co nie jest dla kogoś sprawiedliwe, bo sędzią Sądu Najwyższego nie jesteś.Po za tym oni,przy wydawaniu wyroków nie krzyczą. Hej ;)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 16:46:23               Odpowiedz

            @fatum, czy Ty jesteś w stanie odróżnić osądzenie człowieka od oceny jego postępowania w jakiejś konkretnej sytuacji?
            Bo wiesz, to jest zasadnicza różnica. Jako chrześcijanka powinnaś mieć wiedzę taką, że można osądzić grzech nie sądząc grzesznika. Ocenić postępowanie nie oceniając całego człowieka. Oceniać postępowanie wolno i należy, choćby i w ramach upominania bliźniego, jak najbardziej jest to zalecane by nie popaść w grzech cudzy.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 17:55:38               Odpowiedz

            Mimbla1 jakoś głupio brzmi w Twoich ustach pouczanie mnie w sprawie mojej wiary. Bardzo głupio brzmi.Twój wpis do mnie jest wyjątkowo śmieszny.Jednak nie będę Ci już niczego tłumaczyła,bo dla mnie nie jesteś wiarygodna. Po prostu. Jak musisz już kasować moje wpisy,to sobie kasuj. Będę pisała nadal identycznie,bo nie łamię Regulaminu Forum. A do twarzy Ci wchodzić nie zamierzam. Inni to zrobią z fałszywą skromnością.P.S. "Za największego wroga ludzie uznają tego,kto mówi im prawdę". Platon.Filozof grecki.(427-347 p.n.e.).



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-25, 18:27:14               Odpowiedz

            Fatum, cała Ty.Najpierw bez uzasadnienia kogoś pod niebiosa wznosisz a potem wbijasz w ziemię jak robaka.

            W przypadku wykorzystywania Wery jestem za Wera. Czy to mąż, czy kochanek nie może jej używać jak przedmiotu.
            Miłość? A co to kurna za miłość!!!Wypaczona!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 22:41:51               Odpowiedz

            Lustereczkopowiedz i Calmi. Dociera do Was,że nie piszę z Wami.Nie! Piszę! Z Wami! Nie! Piszę! Z Wami! P.S. Nie! Piszę! Z Wami!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 18:28:51               Odpowiedz

            fatum
            "Za największego wroga ludzie uznają tego,kto mówi im prawdę". Platon.Filozof grecki.(427-347 p.n.e.).


            Zgoda,jednakże pod warunkiem, że człowiek umie odróżnić prawdę od " tyż prowdy i goo.no prowdy "Hej ;( ks. Józef Tischner) W przeciwnym wypadku wychodzi nie tylko na wroga lecz także na idiotę lub w najlepszym wypadku ignoranta. Hej ;))))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 14:22:22               Odpowiedz

      Calmii...


      "Obawiam się tylko ,że jak ochłoniesz, to i tak mu wybaczysz"

      Czyli generalnie nie ma dla mnie dobrego wyjścia...



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 14:29:35               Odpowiedz


        "Obawiam się tylko ,że jak ochłoniesz, to i tak mu wybaczysz"

        Czyli generalnie nie ma dla mnie dobrego wyjścia... "


        No nie.

        Jak przemyśli, zrozumie swój błąd, przeprosi(tu oczekiwałabym spektakularnych przprosin;)i jeśli wierzysz,że on będzie umiał się zmienić, to wtedy możesz wybaczyć.

        Ja postawiłabym jeszcze warunek terapii "rodzinnej",bo to zweryfikuje jak bardzo mu zależy i czy rozumie swoje niedostatki w kontekście budowania związku satysfakcjonującego obydwie strony.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 14:54:04               Odpowiedz

      Calmii

      Oczywiście, że jest przerażająca.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 14:58:18               Odpowiedz

        Verona
        "Oczywiście, że jest przerażająca."

        Rozumiem to, jednakże ten strach nie powinien być furtką i przyzwoleniem na przemoc w związku.

        Jesteś przecież tego świadoma i nie chcesz takiego życia, prawda ?



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 15:02:24               Odpowiedz

          Chcąc być szanowaną , musisz nauczyć sie konsekwentnie szanować siebie.

          W pełni na to zasługujesz...


          i



          .


          :)))

          Dasz radę.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 15:43:01               Odpowiedz

      Fatum ...

      Więc Ty możesz osądzić mnie.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 18:14:24               Odpowiedz

        Verona1986. Twoje akcje w moich oczach spadły do zera.Dlatego życzę Twojemu już byłemu,aby znalazł to Forum,przeczytał Twoją "miłość" do niego i do jego Mamy i postąpił jak należy postąpić. P.S. nie wiem tylko, czy zdążysz mój wpis przeczytać,ale wierzę,że tak będzie. Nie oczekuję odpowiedzi, bo ją znam i nie tylko tą. Inne też znam.Verona,kto mieczem wojuje,ten....(). Tyle ode mnie.Amen.




    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 16:32:12               Odpowiedz


      Skąd Wy bierzecie takie cięte riposty? :)

      Calmii, Ty to sobie nie dasz w kasze dmuchać;)

      Podziwiam. Serio.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 16:46:16               Odpowiedz

        Ty nie podziwiaj Verka tylko przykład bierz, zwłaszcza jak ktoś chce Ci jakieś niedorzeczności na siłę wciskać ;)))

        Co ostatecznie postanowiłaś ? Wiesz już ?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 16:50:53               Odpowiedz

        Verona
        "Skąd Wy bierzecie takie cięte riposty? :)"

        A Ty?

        Np to z tą "." było genialne. Kupuję ;)))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Anielaa   Data: 2022-06-25, 16:54:12               Odpowiedz

          Calmi wylecisz znowu ;)))

          Fatum z racji swojego wyznania uwaza, ze kobieta powinna byc posluszna mezczyznie co czesto przewija sie w jej postach.
          Troche to dziwne w dzisiejszych czasach.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 17:03:28               Odpowiedz

            "Calmi wylecisz znowu ;))) "

            A to niby czemu ?
            Odpowiadam zgodnie z wątkiem i nie wierzę,jak niektórzy w jej
            nadprzyrodzone moce;)))

            Po za tym jak polecę to na własne życzenie i mi to nie zaszkodzi,bo też realne życie mam i wyrzuty, że za dużo się tu udzielam :)))

            fatum z wylotką będzie miała duużo gorzej,bo ona bez forum nie potrafi już zyć :(((



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-25, 17:08:05               Odpowiedz

            Lepiej nie wylatuj, bo mi bedzie brakowalo smiechoterapii ;))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 17:09:28               Odpowiedz

            Aniela
            "Fatum z racji swojego wyznania uwaza, ze kobieta powinna byc posluszna mezczyznie co czesto przewija sie w jej postach.
            Troche to dziwne w dzisiejszych czasach."

            Jeśli kobieta jest zależna emocjonalnie i finansowo od mężczyzny, to musi być posłuszna, bo inaczej "nie umi".



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 16:53:38               Odpowiedz

      Calmii...

      To chyba trzeba mieć taki charakter że nie dasz sobie w kaszę dmuchać. Ja z pewnością takiego nie mam ;)

      Co postanowiłam?

      No rzeczy spakowane i czekam na niego. Łatwo nie będzie :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 17:02:52               Odpowiedz

        @verona

        wyrażę zdanie odrębne w kwestii dmuchania w kaszę - Ty, kotku, masz jak najbardziej "taki" charakter i to na forum widać. Ino nie jesteś w stanie w realu swoim potencjałem dobrze i skutecznie gospodarować. Tego zaś jak najbardziej można się nauczyć.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 17:05:32               Odpowiedz

          Mimbla
          "Ty, kotku, masz jak najbardziej "taki" charakter..."

          o pazurkach nie wspominając ;)))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 17:21:57               Odpowiedz

        Vera
        "No rzeczy spakowane i czekam na niego. Łatwo nie będzie :( "

        Trzymam kciuki za konsekwencję Twoich wyborów, myśl pozytywnie i nie daj się zmanipulować.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 16:59:23               Odpowiedz


      Calmii...


      " Np to z tą "." było genialne. Kupuję ;))) "


      Heh, myślałam że nikt tego nie zauważył;)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 21:03:02               Odpowiedz

      Mimbla...

      'Kotku' to niemal to samo co 'dziecko kochane' :*

      Dziękuje Ci za każdy wpis.
      B a r d z o




      Calmii, Lustereczko, Aniela...

      Dziewczyny Wam też dziękuje.
      Wcale nie mniej niż innym.




      Fatum...

      Moje akcje w Twoich oczach spadły do zera?
      A cóż ja Ci takiego uczyniłam hmm?

      No ale dobrze.
      Spadły to spadły.
      Co ja mogę.

      Byłam sobą.
      Za to przepraszać nie będę...


      i Tobie Fatum też dziękuje za każdy wpis.
      Masz prawo do własnego zdania.
      Trzymaj się ciepło.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-25, 21:25:41               Odpowiedz

        verona, tak jakos smutno mi sie zrobilo. Musi Ci byc ciezko.
        Pewnie nici z postanowien, ale to przeciez nic zlego.
        Moze to jeszcze nie ten czas?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 21:31:01               Odpowiedz

        Verka Kotku ;)))

        Weź napisz jak Ci poszło, bo już mnie palec od odświeżania boli:(((podejrzewam ,że nie tylko mnie;)))

        Dziobiemy w te klawiaturki jak te ptaki od Hitchcocka, bojąc się czy z życiem uszłaś, a Ty w mistrzynię suspensu się bawisz ?

        Noo weź ...



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-25, 22:27:44               Odpowiedz

        Verona1986 proszę,powiedz mi na zakończenie tego dramatu,który sama wykreowałaś na swoje potrzeby,czy za 4tygodnie założysz nowy wątek?,czy przybędziesz do tego wątku? Serio.Chcę to wiedzieć. P.S. też Ci dziękuję,że potwierdziłaś moje przypuszczenia,a to zawsze jest miłe i ekscytujące dla myślącej pozytywnie osoby.Tak. Jestem radosną, pozytywną osobą. I cieszę się, że żyję cokolwiek to znaczy.Uściski dla Teściowej.Szczere.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 21:47:12               Odpowiedz

      Nie wiem czy jest o czym opowiadać.


      Przyszedł (zaznaczę że z kwiatami)

      - jestem głodny, nie ma obiadu????

      - jak sobie ugotujesz to będzie

      - widzę, że dalej jesteś na mnie zła

      - owszem


      No i zaczęliśmy rozmawiać.

      On:
      Ja jak jestem na Ciebie zły to wygaduje rzeczy których potem żałuję, a Ty tak nie robisz.
      Nigdy nawet w dużej złości nie powiedziałaś mi nic co by mnie bardzo dotknęło.
      Potrafisz się opanować.
      A ja nie potrafię.
      Muszę nad sobą pracować.

      Wiem że Cię zraniłem.
      Przecież nie chciałem Cię skrzywdzić wiesz o tym dobrze.
      Źle odczytałem Twoje sygnały.
      Przecież takie sytuacje się wcześniej nie zdarzały, sama przyznaj.

      Daj mi szansę.
      Taka sytuacja się więcej nie powtórzy. Obiecuje.
      Nie przekreślaj tego co już zbudowaliśmy.


      itp itd


      Kazałam mu zabrać swoje rzeczy i opuścić moje mieszkanie

      Powiedział, że popełniam błąd.

      Nie chciał wyjść.
      Długo nie chciał.
      Prosił tłumaczył przekonywał
      Patrzył na mnie jak zbity pies.
      Ale byłam nieugięta.


      Zabrał rzeczy.
      Powiedział, że to jeszcze nie koniec i wyszedł.

      A ja sobie teraz siedzę sama.
      Po cichu i po ciemku.


      Tyle.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-25, 22:12:23               Odpowiedz

        verona masz bardzo silna osobowosc. Podziwiam.
        Chociaz w tej chwili jest ci wszystko jedno.
        Rozstanie jest jak zaloba.
        Teraz Ty rozdajesz karty. Jak bedzie chcial wrocic to na Twoich warunkach i bez "my" tym razem.
        Bardzo mi przykro, ze cierpisz :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-25, 22:21:56               Odpowiedz

        Verona,
        jestem z Ciebie dumna. Po prostu i zwyczajnie.

        Teraz najprawdopodobniej jesteś w szoku.
        Ale jesteś bezpieczna, ja Cię wirtualnie przytulam, jeśli tego akurat potrzebujesz.

        Dałaś radę i będzie dobrze. Może nie doskonale od jutra, ale ogólnie będzie.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 22:29:47               Odpowiedz

        "Powiedział, że to jeszcze nie koniec i wyszedł."

        No oczywiście ,że to nie koniec...

        bynajmniej świata.


        "A ja sobie teraz siedzę sama.
        Po cichu i po ciemku."

        Przynajmniej nikt Ci nie przeszkadza.Masz czas na przemyślenia i mozesz być z siebie dumna:)))

        Spokojnie.
        Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jeśli jemu faktycznie zależy i chce się zmienić, to nic go nie powstrzyma, a już na pewno nie to ,że zaczniesz wreszcie szanować swoje granice.

        Trzymaj się tam .Dobranoc:)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 22:23:06               Odpowiedz


      A co z moją krzywdą?
      Te łzy, te moje cierpienie
      Przecież to nie było potrzebne!
      i teraz wystarczy powiedzieć 'przepraszam' i już?
      i po sprawie?
      A co z moją krzywdą?
      Która się przecież wydarzyła.


      "Ale często tak jest, że ból, cały ten ból, był daremny,
      że cierpieliśmy jak potępieńcy i że było to daremne,
      nie było sprawiedliwe ani niesprawiedliwe,
      nie było ładne ani brzydkie,
      było tylko d a r e m n e ,
      wszystko, co możesz wtedy powiedzieć, brzmi: to był daremny ból.
      Można oszaleć, jak się nad tym zastanowić (...)

      "City", Alessandro Baricco



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-25, 22:34:22               Odpowiedz

        Wszystko co Ciebie chroni nie może być daremne.
        To poczucie, że umiesz o siebie zadbać powinno być niezwykle satysfakcjonujace.

        I jeszcze nie raz będziesz musiała dokonać wyboru.Ty czy ktoś?

        Uważaj, żeby mamusia go nie przyprowadziła:(:(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-25, 22:36:54               Odpowiedz

        "wszystko, co możesz wtedy powiedzieć, brzmi: to był daremny ból.
        Można oszaleć, jak się nad tym zastanowić (...)"

        "City", Alessandro Baricco

        Ale jak daremny ???

        Może był potrzebny właśnie po to, żebyś mogła nauczyć się stawać za sobą i siebie szanować .

        To mało ?

        To krok milowy ...



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-25, 22:45:11               Odpowiedz



      Dziewczyny dziękuje, że ze mną dzisiaj byłyście.

      Dziękuje za słowa wsparcia.

      Szkoda, że nie każdego na to stać.

      Przykre.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-26, 10:07:38               Odpowiedz


      Fatum ...


      Tak, do Ciebie kierowałam te słowa.
      Po mojej "idolce" spodziewałam się już nawet nie głaskania, ale zwykłej empatii. Wiesz, co to jest empatia Fatum? Masz rozległą wiedzę, musisz to wiedzieć.


      Początkowo myślałam, że aż tak Cię obodło to, że nie udzieliłam Ci odpowiedzi kiedy jej ŻĄDAŁAŚ.


      Ale dzisiaj mówisz, że Ty w swoich komentarzach piszesz to co CZUJESZ,
      To co faktycznie CZUJESZ...
      Bo można w złości powiedzieć komuś coś złego.
      Ale Ty nie pisałaś w złości.
      Ty pisałaś to co faktycznie CZUŁAŚ.
      i to jest bardzo bardzo smutne
      Że Ty w takich sposób CZUJESZ...


      Masz swoje "metody" pomocy tutaj.
      Ja to szanuję.
      Ale to co pisałaś wczoraj do mnie pomocą nie było.
      Ty mi wczoraj nie pomogłaś Fatum.
      A dziewczyny tak.


      i nie wiem o jakie komentarze Ci chodzi.
      Wszystkie, które czytałam są nadal na tej stronie.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-26, 10:11:03               Odpowiedz

        @verona

        w międzyczasie mimbla z miotłą działała nocą, zatem części wpisów miałaś szansę nie przeczytać.

        Lepiej napisz, jak się czujesz dziś, jak noc minęła?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-26, 10:39:49               Odpowiedz

        Kobieto,verono jak mam z Tobą rozmawiać,gdy 5 moich wpisów usuniętych jest, to nie wiem do którego się odnosisz.A powtarzać się nie lubię. Pisałam o manipulacji Twojej. Pisałam,że manipulujesz. Pisałam,że jestem uodporniona na Ciebie.Pisałam,że piszę jak wiem,czuję,doświadczyłam. Ale wpisy usunięte. Sama widzisz,że sensu nie ma. Robi się ze mnie idiotę,by inni wychodzili na mądrych.Tyle.P.S. polecam Ci dobrego specjalistę. Z serca to robię.Ciekawe,czy się ostanie mój wpis? Jeśli tak,to ok.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 10:45:09               Odpowiedz

          Nikt Fatum nie może zrobić z Ciebie idioty, dopóki sama z siebie jej nie zrobisz.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-26, 12:11:27               Odpowiedz

            Serio tak uważasz? Łał. Jaka Ty jesteś mąąądra.Łezka mi się pojawiła.Piszę z kimś serio mądrym.Jaka jestem zadowolona.-:)Lustereczkopowiedz patrzyłaś dzisiaj w lustro? Kogo tam zobaczyłaś? Pewnie mimblę1.-:)* Współczuję Ci.Serio.-:)*



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-26, 10:22:27               Odpowiedz

      Mimbla... Cześć:)

      Szkoda, że je usunęłaś...
      Wolałabym je przeczytać. Serio.
      Chciałabym wiedzieć co ktoś o mnie myśli...
      Czy możesz mi powiedzieć, co w nich było?


      Jak się czuję?
      Dziwnie.
      Jest tak pusto.

      Przespałam całą noc, wyspałam się tak porządnie.
      Nie budziło mnie żadne chrapanie ;)

      Jest mi ciężko. Nie przecze. Ale do przeżycia.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-26, 10:45:05               Odpowiedz

        @verona

        Decyzje moderacji (oraz innych osób mających prawo i możliwość usuwania wpisów) są z zasady arbitralne.
        Wiesz, czuję się w obowiązku uwzględniać także to, że forum jest czytane przez ileś tam osób, które nie piszą a tylko czytają czyli - jakieś granice muszą istnieć. Także jakieś granice odchodzenia od tematu wątku, jeśli tenże wątek jeszcze nie zmarł śmiercią naturalną.

        Tym niemniej Twoje jednoznacznie wyrażone życzenie postaram się w miarę możliwości uwzględnić.
        Choć możesz w wolnej chwili się zatrzymać nad tematem "czy rzeczywiście chcę wiedzieć, co ktoś o mnie myśli" bo nie zawsze taka wiedza jest pożyteczna. Powiedziałabym, że warto tu się zastanowić, czyje zdanie jest dla mnie ważne. Czasem bowiem "mniej wiesz, lepiej śpisz" ma zastosowanie. Bez związku z wątkiem, tak ogólnie.

        Skoro udało Ci się spać, wyspać i zero koszmarów to dobrze. :)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 10:59:08               Odpowiedz

        Werona, ty przemysł, czy Ty go kochasz?
        Jak dobrze spałaś,po takim gwałtownym rozstaniu, to moze nie jesteś az tak zaangażowana?



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-26, 11:09:44               Odpowiedz


      Fatum...

      To cieszę się, że uodporniłaś się na taką osobę jak ja i nie będziesz już musiała brać udziału w moich manipulacjach.


      Dziewczyny, a Wy podzielacie zdanie Fatum co do mojej osoby?

      Mimbla lustereczko Calmii Aniela?

      Ale tak szczerze dziewczyny ok?

      Bez lukru.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 11:27:13               Odpowiedz

        Mnie Werono zgrzyta kilka spraw.
        Jesteś i zagubiona i wytrenowana w bojach.
        Przeszłam podobne, więc staram się Tobie zaufać. Tylko to zaufanie jest nieco ograniczone.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-26, 11:27:52               Odpowiedz

        Bez lukru ;) to wszyscy manipulujemy w jakims sensie swiadomie czy tez nieswiadomie.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 11:43:52               Odpowiedz

          Ale nie może ta czynność być sensem życia, w przeświadczeniu, że świat durny!
          Poza tym, no ulalo się;);)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-26, 12:25:36               Odpowiedz


      Lustereczko...

      Ja nie jestem jedynie jedną płaczącą kupką nieszczęścia co to tylko źle o sobie myśli.
      Są sytuacje kiedy taka właśnie jestem.
      A są też sytuacje kiedy jestem pewniejsza siebie i potrafię pokazać pazurki.


      Czy to się wyklucza?
      Nie mogę być i taka i taka?
      Czy to jest niemożliwe?

      Myślałam, że kwestie wilka i owieczki mamy już wyjaśnioną. (Calmii)


      'jak mogłaś się wyspać widocznie go nie kochasz'.

      Kocham go.

      Ale nie jest to moje pierwsze rozstanie w życiu dlatego wiem jak mam sobie radzić w takich sytuacjach.

      Powinnam zalewać się łzami i podcinać sobie żyły, wtedy byłabym w waszych oczach bardziej wiarygodna.

      Bo przecież tak większość kobiet przeżywa rozstanie nie?


      Ale z kolei gdybym tymi łzami rzeczywiście się zalewała to byście powiedziały coś w stylu: nie rób z siebie ofiary.
      Nie Ty pierwsza nie ostatnia. Itp".


      Także czego bym nie zrobiła, jaka bym nie była
      i tak będzie coś nie tak w moim zachowaniu.

      :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-06-26, 12:28:20               Odpowiedz

        verona, bo ludziom nie dogodzisz ;))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-06-26, 12:48:00               Odpowiedz

          Anielaa,a verona to też jest "ludziem"? To niech się i tak zachowuje,ok?-:)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 12:43:49               Odpowiedz

        Znowu sobie odpowiedziałaś.
        Nie Wera, bez jadu.Ja sądzę po sobie.
        Nie mogłam spać.Kladlam się i nie mogłam zasnąć i to przez wiele dni z rzędu.
        Dlatego dziwię się, że to na Ciebie nie wpływa.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-26, 13:36:15               Odpowiedz

        Verona
        "Myślałam, że kwestie wilka i owieczki mamy już wyjaśnioną. (Calmii) "


        No chyba nie do końca jednak, bo życie nie jest takie proste i zero-jedynkowe.

        Moim zdaniem od początku tego wątku (no przynajmniej mi;) rozchodzi o wyjaśnienie, doprecyzowanie, potwierdzenie lub zaprzeczenie tematu przewodniego czyli : "Czy ja przesadzam? "

        I tu jest pies pogrzebany i stąd rozważania (też moje) róznych wariantów, aby pomóc Veronie w interpretacji wydarzeń, co do których miała i ma wątpliwości.

        I tak...

        "Czy to się wyklucza?
        Nie mogę być i taka i taka?
        Czy to jest niemożliwe?"

        Wg mnie jak najbardziej jest to możliwe i jest to powiedziałabym nawet normą, że człowiek wychodzący z domu z "brzemieniem ofiary" przebywszy psychoterapię i wyedukowany licznymi pozycjami w tym temacie, może mieć tak skrajne/ambiwalentne zachowania. To jest dla mnie zrozumiałe, ale nie dla każdego musi (tu partnera,teściowej koleżanek etc)

        Sęk w tym, aby unormować te skrajne reakcje (zaznaczę ,że czasem adekwatne, ale raczej nie na co dzień )i zbudować przepuszczalne granice .

        Nauczyć się asertywnych zachowań, abyś nie miała już wątpliwości, niepewności typu "czy ja przesadzam" i "powinnam go przeprosić", czy to raczej on przesadził w ewidentnych i jednoznacznych okolicznościach (?)

        Problem cały czas w tym,że Ty Vera wg mnie, nie masz tego głęboko wbudowanego zaufania do sienie,do swoich reakcji ,uczuć ,odczuć (takiego swojego azymutu) i stąd też między innymi wynikają problemy.

        Chciałam od początku zwrócić Ci uwagę na Twoją o d p o w i e d z i a l n o ś ć za stwarzanie (tu jestem pewna, że nie do końca jeszcze świadomych) okoliczności dotyczących nadużyć i wykorzystania Twojej osoby, przez innych ludzi .

        Żeby była jasność, nie ZWALNIAM tym samym z odpowiedzialności "oprawcy", ale w bardziej świadomy lub nieświadomy sposób obydwoje jesteście odpowiedzialni za stworzenie takiego "modelu" związku .

        Pisałam Ci już nie raz Vera, że nie masz większego wpływu na to, żeby go zmienić tylko "gadaniem".

        Tylko Twoja zmiana zachowań typu: wchodzenie mu bez mydła... , dogadzanie, mamkowanie na każdym kroku, może wymóc zmiany w jego zachowaniu .

        Skoro codziennie padałaś na twarz, żeby mu tylko dogodzić, pomijając swoje potrzeby chociażby należnego Tobie odpoczynku, to nie dziw się , że w pewnym momencie facet pomyślał , że żyjesz TYLKO PO TO, żeby jemu sprawiać przyjemność w życiu, tym bardziej, że tego typu wzorce otrzymał z domu.

        Człowiek jest tak ukształtowany, że szybko przyzwyczaja się do wygody i komfortu i trudno mu z nich zrezygnować.

        Rozumiesz to/mnie ?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-26, 13:43:54               Odpowiedz

        @verona
        "Także czego bym nie zrobiła, jaka bym nie była
        i tak będzie coś nie tak w moim zachowaniu. "

        Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził - rzeknę sentencjonalnie używając wielopokoleniowej mądrości ludowej.

        Z pewnego punktu widzenia i owszem, masz rację - dlatego warto mieć dystans do cudzych opinii oraz tego, jak ktoś coś odbiera. Cel - "wszyscy uznają iż jestem ok" jest zwyczajnie nierealny, nie warto nawet próbować takiego celu realizować, bo to typowa praca Syzyfa. Jakaś część spotkanych ludzi uzna mnie za osobę niefajną, nudną, przemądrzałą czy dowolne inne takie tam i się mówi trudno. Mnie, Ciebie, każdego.
        Poza tym "jeśli ktoś ma ze mną problem to możliwe iż jest to jego problem, nie mój".
        Nie zawsze tak jest, ale wystarczająco często, żeby to brać pod uwagę.

        Rozstanie inaczej wygląda gdy się jest stroną czynną a inaczej gdy bierną. To zawsze.
        Bo albo ma się poczucie własnej sprawczości i dokonania wyboru albo też nie. To czyni różnicę.

        Ludzie nie androidy, verona. Mało kto jest zawsze jakiś. Pal sześć czy "zawsze silny" czy "zawsze słaby". Tak ogólnie zarówno "zawsze silni " jak i "zawsze słabi" są poza statystyczną normą. Zatem nie tylko możesz ale jest normalne, że bywasz i taka i taka. I absolutnie nikomu się z tego nie musisz tłumaczyć.

        Rozstania zdarzyły się w moim życiu. NIGDY nie miałam skłonności do zalewania się łzami ani żył podcinania. Nie mój typ osobowości. Co nie znaczy, że mi się nie zdarzyło czuć jak "kupka nieszczęścia".



      • Verona1986. To jest ciekawe....()....

        Autor: fatum   Data: 2022-06-27, 16:22:51               Odpowiedz

        "Także czego bym nie zrobiła, jaka bym nie była
        i tak będzie coś nie tak w moim zachowaniu.

        :( " Verona1986 teraz zauważyłam to zdanie,które napisałaś. Jest ciekawe pod kątem psychologicznym. Dajesz do zrozumienia,że nie jesteś zdolna do pracy nad sobą, a tylko wymagasz pracy innych nad sobą. Popraw mnie,jeśli się mylę. Liczę,że to jest proste dla Ciebie zadanie. Pozdrawiam i nie zaprzeczam,że ucieszę się z Twojej odpowiedzi.Serio.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-26, 12:58:08               Odpowiedz


      Lustereczko, gdybym to ja została porzucona to może inaczej bym się czuła.
      Z pewnością inaczej.
      W końcu odrzucenie boli bardzo.


      Ale to ja zostawiłam jego.
      i nadal mnie trzyma złość na niego



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 13:26:41               Odpowiedz

        Nie ma znaczenia.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-26, 13:47:14               Odpowiedz

          Lustereczko
          "Nie mogłam spać.Kladlam się i nie mogłam zasnąć i to przez wiele dni z rzędu.
          Dlatego dziwię się, że to na Ciebie nie wpływa."

          "Nie ma znaczenia."

          Wg mnie ma znaczenie i to duże, kto kogo i w jakich okolicznościach zostawia.

          Rozumiem, że w Veronie teraz dominuje złość i jest to naturalne i adekwatne uczucie, tym bardziej, zę chyba pomogłyśmy jej usunąć wszelkie wątpliwości ,co do odpowiedzialności partnera za ewidentne nadużycie seksualne.

          Podkreślę jeszcze raz to , że Ty Vera przyczyniłaś się może POŚREDNIO do takiego zachowania partnera w ŻADEN sposób, nie zwalnia go z jego odpowiedzialności za przemoc .

          To może wydawać się nieco skomplikowane i paradoksalne, ale ja tak to widzę.

          Trochę w myśl zasady "wszyscy jesteśmy ofiarami,ofiar"



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-26, 14:01:50               Odpowiedz

            Vera
            Zaznaczę jeszcze,że tak jak Mimbla myślę,że masz prawo w tej chwili do skrajnych zachowań( od furii do płaczu) i to nie tyle/tylko nad ewidentnym przekroczeniem Twoich granic=przemocą,ale także nad rozstaniem, które oczywiście też ma prawo boleć i wkurzać, że przez niego teraz cierpisz.

            Zwracam szczególną uwagę na Twoją odpowiedzialność, bo tylko zdając sobie z niej sprawę możesz polepszyć swój komfort życia/dobrostan.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 14:06:21               Odpowiedz

            Przedstawiam swój punkt widzenia. Nie narzucam. Nie musicie z moim zdaniem się zgodzić.
            Wiem, że rozstaniom towarzyszą emocje.I jeżeli para miała dla siebie jakieś uczucia, to cierpi, chociaż wie, że nie mają szans.
            Na poziomie rozumu o.k. ale na poziomie serducha?



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-26, 19:27:52               Odpowiedz

      Calmii...

      W tych dzisiejszych wpisach jedną rzecz napisałaś taką, która mnie bardzo poruszyła.
      Jakbym dostała w twarz.
      Była bolesna, ale prawdziwa.
      i za to Ci BARDZO dziękuje.

      Ale nie będę pisała o którą wypowiedź chodziło bo nie czuje się już tutaj bezpiecznie.


      Jutro do pracy.
      A ja taka rozklekotana rozstrojona zaszklone oczy
      A ja w pracy skupiona muszę być żeby się z niczym nie pomylić
      Nie wiem jak ja to ogarnę
      i jeszcze ON do mnie wydzwania non stop jak opętany i co chwilę go odrzucam
      i jeszcze ten upał
      Masakra

      A najlepsze, że wchodzę tutaj i czytam, że sobie wszystko wymyśliłam...

      Nie wiem co jeszcze pisała o mnie Fatum zanim zostało to usunięte.
      I wolę już nie wiedzieć.

      Dziewczyny ja chyba nie chcę być w takim miejscu.

      Nie chce tu być.











      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-26, 20:19:16               Odpowiedz

        Z powodu jednej osoby nie chcesz być na forum?
        Przecież my się jej opieramy od dawna.
        No nie lubimy jej stylu przemocowego.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-26, 20:45:24               Odpowiedz

        Verona
        "A najlepsze, że wchodzę tutaj i czytam, że sobie wszystko wymyśliłam...

        Nie wiem co jeszcze pisała o mnie Fatum zanim zostało to usunięte.
        I wolę już nie wiedzieć.

        Dziewczyny ja chyba nie chcę być w takim miejscu.

        Nie chce tu być."


        Też nie wiem, co pisała, chociaż zaglądałam wczoraj na forum, ale pomyśl, że tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia,to co ona sobie wymyśli. Od dawna jest niewiarygodna na tym forum, właśnie ze względu na takie historie i "łatwe sądy".

        Spróbuj się tym nie przejmować. Wg mnie to jest osoba b chora i tylko to ją tłumaczy,ale zdaję sobie sprawę, że tego nie można tolerować. No ile jeszcze ?

        Vera dlatego też jak to nazwałaś " puszczały mi nerwy " w wątku Prometeusa, bo to tyle lat trwa i jakby nikomu z decydentów, nie przeszkadza :(((



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-26, 20:57:16               Odpowiedz

        Ja Ci wierzę i myślę ,że większość Ci wierzy:)

        bo Twoja historia jest dla mnie wiarygodna, chociaż brzmi czasami jakby ktoś faktycznie scenariusz filmu pisał i jeszcze to wykorzystanie na koniec - to może być zagadkowe dla niektórych, ale ja nawet przypuszczam skąd ono się wzięło.

        Może za dużo Ci powiedziałam .Przepraszam .Zdaję sobie sprawę w jakim stanie jesteś i może niepotrzebnie pewne rzeczy Ci mówię .Może to za wcześnie .Głupio mi teraz:(((

        Czy możesz liczyć na jakiekolwiek wsparcie w realu ? Masz na tyle zaufania do kogoś, żeby mu się zwierzyć/podzielić się bólem/zwyczajnie ulżyć sobie ?

        Wiesz,że takie wygadanie się b pomaga.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-26, 21:11:14               Odpowiedz

        "Jutro do pracy.
        A ja taka rozklekotana rozstrojona zaszklone oczy
        A ja w pracy skupiona muszę być żeby się z niczym nie pomylić
        Nie wiem jak ja to ogarnę
        i jeszcze ON do mnie wydzwania non stop jak opętany i co chwilę go odrzucam "

        Może to dobrze, że do pracy idziesz .Będziesz mogła nieco oderwać się od tego wszystkiego, chociaż wiem ,że łatwo Ci nie będzie.

        Może napisz mu smsa, że potrzebujesz teraz spokoju i czasu na przemyślenie tematu .
        Może trochę odpuści.

        No i przede wszystkim pamiętaj, że zrobiłaś to dla siębie, że to na pewno zaprocentuje, bo to bardzo ważna rzecz była.

        Umiesz się zaopiekować tą "maleńką skrzywdzoną dziewczynką ",którą w sobie nosisz. Przytul ją delikatnie i ciepło do siebie i umieść w swoim serduszku.To ją ukoi. Mozesz popłakać jeśli masz jeszcze łzy, ale pociesz ją,że dacie sobie radę ,że ma teraz Ciebie Już dużo mądrzejszą i dorosłą ,która nie da jej więcej skrzywdzić...

        Usiądż sobie w kąciku i obejmij się swoimi ramionami .Ukołysz ją ,ucałuj i uspokój ...Powiedz ,że Będzie dobrze ...Na pewno :***



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-26, 21:58:14               Odpowiedz

      Calmii...

      Chyba zwariowałaś!
      Ty mnie nie przepraszaj za nic.
      Ty mi życie "ratujesz" swoimi wpisami.
      Dobrze, że mi "tamto" powiedziałaś.



      Moja historia na scenariusz?
      Dziewczyny o czym wy mówicie?


      Zwykła dziewczyna z alkoholowego domu.
      Po jakichś tam trudnych przejściach.
      W niedawnym związku z mamisynkiem
      Który zrobił to co zrobił (to czy to jest krzywda jest dyskusyjne)
      Tyle.


      Mało jest takich historii?
      Co takiego napisałam w tym wątku co jest nieprawdopodobne?


      Dobrze, że nie napisałam wszystkiego o sobie bo dopiero byście powiedziały, że to się na film nadaje.
      Nic więcej nowego już o sobie z pewnością nie napiszę.
      Choć chciałabym.


      Wy moją historię znacie.
      Ja waszych nie znam.

      Ale domyślam się, że jesteście sporo ode mnie starsze, skoro macie dorosłe dzieci, więc niejedno przeżyłyście, co na film też mogłoby się nadawać.

      Boże
      Zaraz ktoś powie, że się tłumacze więc pewnie jestem winna.

      Oszaleć tutaj można :)




      A co do Fatum.

      To, że o mnie napisała co napisała to jeszcze pół biedy.

      Ale to co napisała do Mimbli.

      Ten komentarz o ojcu Mimbli.

      Dla mnie to jest SKANDALICZNE

      To przekracza wszelkie granice

      Jak można komuś powiedzieć coś takiego?!!!!!!!!!!!!

      Bo można się w czymś nie zgadzać

      Można się spierać

      Można się różnić

      Dyskutować

      Przerzucać argumentami

      To jest nawet ciekawe

      Ale z SZACUNKIEM!!!

      SZACUNEK. Do cholery.



      Ograniczę swoją aktywność tutaj.

      Nie chcę takiego świata.

      Nie chcę takiego miejsca.

      Nie chcę w nim być.





      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-26, 22:12:48               Odpowiedz

        Verka :)))

        Życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze i ja to wiem doskonale. To nie był przytyk tylko ta Twoja historia była tak żywo z uczuciami i ciekawie opowiadana, jakby to był scenariusz, to raczej komplement, a nie zarzut.

        Proszę posłuchaj tego przed snem...

        https://www.youtube.com/watch?v=dadVjNDalME

        Zrobisz co zechcesz...
        Masz prawo tu być i zasługujesz na bezinteresowną miłość...

        Nigdy nie zapominaj, że Ty jesteś dla siebie najważniejsza ...nikt inny na świecie.Pozdrawiam Cię ciepło i przytulam :)))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-06-26, 22:17:27               Odpowiedz

        @verona

        Życie to prawdziwe pisuje tak nieprawdopodobne scenariusze, że strach. W filmie by one nie przeszły, bo by uznano, że autor scenariusza ewidentnie był niespełna rozumu i przedobrzył.
        Nic z tego co napisałaś mnie się ani przez moment nie wydało nieprawdopodobne.

        Życie to też z pewnego punktu widzenia materiał na scenariusz. Nic w tym złego, można i tak na życie swoje czy czyjeś spojrzeć.
        Moje to skomplikowana obyczajówka, trochę przygodówka, elementy thrillera też ma i jest tak poplątane, że samej mi się wierzyć nie chce :)

        Nie oczekuję gruszek na wierzbie ani szacunku od fatum, bo wydaje się być organicznie niezdolna do tego.


        Ale przykro mi, że nie chcesz z nami już pisać. Naprawdę przykro. Rozumieć - rozumiem. Żałuję, że Cię fatum wypłoszyła, bo na to mi wygląda. :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 13:53:24               Odpowiedz

        Werona, my właśnie nie zgadzamy się na taka impertynencje.
        Niech mi mówi, ze jak to we mnie uderza to "to" we mnie jest.
        We mnie jest niezgoda na takie nieopisane chamstwo, które nas podobno leczy.

        Mimbla1 mnie skasowała wiele razy.Raz
        słusznie, raz według mnie niesłusznie.
        Ale Mimbla1 to Ktoś przy Fatum.







        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 19:31:00               Odpowiedz

          Lustereczko

          "We mnie jest niezgoda na takie nieopisane chamstwo, które nas podobno leczy.
          Niech mi mówi, ze jak to we mnie uderza to "to" we mnie jest."


          W pełni sie z Tobą zgadzam :)))

          To tak jakby Verona (i każdy z nas;) miała wyrażać aprobatę i akceptację na stosowaną wobec niej przemoc, bo w niej "jest" ofiara z dzieciństwa.

          No totalny absurd wg mnie.

          Jak widać to dopiero postawienie granic, decyduje o tym, czy we mnie jest zgoda na nadużycie, czy jej nie ma. Czy jestem ofiarą ,czy umiem się obronić .

          Natomiast tyle dumne, co moim zdaniem wygodnickie uniki typu, "jestem ponad to" i niech pluje (jeśli jej to dobrze robi, oraz kuriozalne, nie tyle nas co "ją samą to leczy";(?!;) ja i tak będę udawał, że to przyjemny letni orzeźwiający dreszczyk pada ;)))

          Noo kpina oraz przeintelektualizowana forma pozornej zgody na grubiaństwo i rozwydrzenie oraz specyficzny konformizm, wygodnictwo i święty spokój od agresora.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-06-27, 16:58:56               Odpowiedz

      Dziewczyny...

      Miałam dzisiaj ciężki dzień w pracy.
      Narobiłam się strasznie
      i jeszcze milion telefonów z pretensjami bo komuś nie zgadzają się pieniądze
      Myślałam że oszaleje od tłumaczenia każdemu tego samego


      Potem wchodzę na forum i czytam jak fatum pisze do lustereczka:

      "Ty zabrudzone kałem lustereczko".

      Ma-sak-ra.

      Tracę wiarę w ludzi.


      Mimbla...

      Tak, wypłoszyła mnie Fatum.
      Moja niegdysiejsza idolka.
      Co za ironia nie?

      Ale pomimo tego jaka Fatum jest, uważam, że jest tu bardziej pożądana niż ja.
      Bo ja nikomu tutaj nie pomogę i nic od siebie nie daje, tylko biorę.
      Ona odwrotnie.


      Poza tym mam wrażenie, że forum żyje przekomarzankami z Fatum.
      Więc ona, paradoksalnie, Wam też jest potrzebna.
      Dbajcie o nią ;)


      Dziewczyny (i chłopacy) dziękuje Wam wszystkim za udzieloną mi pomoc i wsparcie.


      Calmi będzie mi Ciebie brakowało :*
      Twoich ripost też :)


      Nie widzę dalszej możliwości udzielania się tutaj.


      Pozdrawiam z nowego szpitala :) :) :) :) :) :)

      Bo Fatum napisała że przenieśli mnie do nowego szpitala :)


      Dziewczyny będę kończyć.


      Hej!



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 17:40:35               Odpowiedz

        Takiej odsłony jeszcze na nie było.

        Jak myślisz Wero, mnie to obraza czy
        swiadczy o Fatum!


        Ty jesteś zerem
        Ja kałem umazana.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 19:16:25               Odpowiedz

          Lustereczkopowiedz

          "Jak myślisz Wero, mnie to obraza czy
          swiadczy o Fatum!"

          W pewnych okolicznościach ujawniają się w ludziach najgorsze i najbardziej prymitywne instynkty i to jest miarą oraz wyznacznikiem ich człowieczeństwa, a nie najgorętsze nawet deklaracje zagorzałej wiary w ideały, które obracają się w niwecz w zderzeniu z rzeczywistym zachowaniem jednostki.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-27, 19:37:32               Odpowiedz

            Calmi załóż nowy wątek o mnie,bo się namęczyłaś,wątek założyłaś i nawet w nim najwięcej się wymądrzałaś i tu klops! Cały wątek Twoja mimbla1 wyrzuciła.Dać Ci chusteczki higieniczne do ocierania łez?! Masz rację,że w tej mimbli1, to faktycznie
            "ujawniają się najgorsze i najbardziej prymitywne instynkty". Współczuję Ci Calmi.Taki wątek usunąć, to trzeba nie mieć ani serca,ani epatii.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 19:46:45               Odpowiedz

            fatum

            "Może wtedy i mnie pokochacie,polubicie,powspółczujecie,przytulicie,dacie dobre rady,nie skasujecie,uważnie wysłuchacie"


            a


            "Dociera do Ciebie,że nie piszesz z Nami.Nie! Piszesz! Z Nami! Nie! Piszesz! Z Nami! P.S. Nie! Piszesz! Z Nami!"

            ???
            ;))))))))

            Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale z zewnątrz wygląda to tak, jakbyś miała schizofrenię i dwie sprzeczne ze sobą gadające głowy/persony w jednej osobie :(((



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-27, 20:36:32               Odpowiedz

            Przypominam Ci Calmi,że to jest portal psychologiczno-psychiatryczny. Zatem każdy coś nierównego pod sufitem ma. Weźmy np.Ciebie. Czy normalna osoba tak się uzależnia od drugiej osoby? Ty serio jesteś uzależniona ode mnie. Każdy wpis poświęcasz mojej osobie. Przepisujesz moje słowa. Cytujesz moje słowa. To jest ciężka choroba Kobieto.Nawet nie założysz swojego,oddzielnego wątku, bo nikt tam nie będzie pisał. Pomyśl sama,czy obrażając mnie w każdym Twoim wpisie nabierasz więcej rozumu? Poinformuję Ciebie,że schizofrenię Ty też możesz mieć np.od jutra. Paragnomen tej choroby może i Ciebie objąć zupełnie niespodziewanie. Dlatego lepiej nie mów za często o tej chorobie,bo ją sobie przywołasz! Znam takie przypadki w Realu.Byłam u lekarza i dobre mam wyniki,czego i Tobie życzę,ale nie znam Planów Stwórcy.-:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 21:02:40               Odpowiedz

            To jest śmiechoterapia. Ja wiem, że Ty mi dobrze życzysz ;))))))))))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 21:40:08               Odpowiedz

            Czy normalna osoba tak się uzależnia od forum?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 22:08:52               Odpowiedz

            "lustereczko wymazane kałem"

            Nigdy ci tego łajdactwa nie zapomnę, Fatum;(;(;(
            Przekroczyłeś granicę.Nikomu nie pozwalam na takie skurw...ynstwo

            Będę pisać petycje za petycja do Pana Włodawca o Twoje zbanowanie.

            Zadam pytanie czy Ty nie powinnaś być w jakiś sposób izolowana?
            Nie czuj się bezkarna!!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-27, 22:13:16               Odpowiedz

            lustereczko to obrzydliwe co Tobie napisala :(((



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 22:18:11               Odpowiedz

            Poniesie konsekwencje!
            Najpierw pomyślałam:ot Toxica!
            A potem, dlaczego ma być bezkarna?

            Jak Pan Bóg chce kogoś ukarać odbiera mu rozum!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Anielaa   Data: 2022-06-27, 22:20:21               Odpowiedz

            Mysle lustereczko, ze fatum chce sie Ciebie z forum pozbyc.
            Tak robi ze wszystkimi, ktorzy jej do kolana nie wchodza.
            Najlepiej ignorowac, ale tym razem przesadzila.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 22:30:37               Odpowiedz

            Testuję bezkarność!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 22:31:52               Odpowiedz

            Testuje



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-27, 22:37:04               Odpowiedz

            Nie mieszkasz przypadkiem na wsi? I co muchy robią z lustrami? No,właśnie. Kupkę robią. Daj spokój z takim wąskotorowym myśleniem. Pisz.Też znam adres.Bez obawy. Nie moja wina,że masz ubożuchne słownictwo.Papatki.Wulgaryzmy nawet wykropkowane też są banowane.Miałaś z Calmi do mnie nie pisać. A Ty piszesz albo na mnie,albo na mnie.Z reguły nic ważnego,ani pilnego,czyli nie musisz tego robić.Ty jednak czujesz się bezkarna i odwracasz kota ogonem i mnie zaczepiasz w prymitywny sposób.Skończ z tym.Nie udawaj niewiniątka.Jesteś też czytana przez ludzi jakby co.





          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 22:44:43               Odpowiedz

            Taaak. Jak ty będziesz żyć, gdy Pan Wlodawiec przeczyta Kompendium Twoich mądrości.
            Cały katalog:(
            Musisz być bardziej odpowiedzialna:(



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 22:59:11               Odpowiedz

            "Miałaś z Calmi do mnie nie pisać."

            heheheheh

            To był Twój gadający w głowie głos.

            Tak dla przypomnienia co pisałaś zaledwie dwa dni temu :


            Autor: fatum Data: 2022-06-25, 22:41:51

            Lustereczkopowiedz i Calmi. Dociera do Was,że nie piszę z Wami.Nie! Piszę! Z Wami! Nie! Piszę! Z Wami! P.S. Nie! Piszę! Z Wami!


            I twoja deklaracja jak zwykle złamana. Tyle są warte twoje słowa. Nas w swoje poplątanie z pomieszaniem nie mieszaj,proszę,bo żadna z nas nie deklarowała,że do ciebie nie będzie pisać.

            A na urojone w twojej głowie chciejstwa, wpływu nie mamy.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-28, 15:26:57               Odpowiedz

            Kiedy ja zacznę takie Fat omijać szerokim łukiem?

            Jeżeli chodzi o mnie, to już mi w zasadzie rybka ale innych mi szkoda, bo pomyślą,że taki świat to norma.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-28, 15:40:47               Odpowiedz

            ..."Kiedy ja zacznę takie Fat omijać szerokim łukiem?"....
            P.S. Boże Ty rzeczywiście Istniejesz.Dziękuję.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-28, 15:47:40               Odpowiedz

            Będę wierzyć, że istnieje.jsk przestaniesz wyrywać zdania z kontekstu i się od nas odchromolisz!



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-06-28, 16:13:23               Odpowiedz

            Ty pierwsza to zrób.Ok?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-28, 16:17:34               Odpowiedz

            Wymazalas mnie swoim kałem, żeby nie widzieć swojego obrzydliwego obrazu?

            Ale mi psycho.



          • RE: Czy ja przesadzam? .

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 19:48:32               Odpowiedz

            "Taki wątek usunąć"

            Mała strata ,krótki żal ;)))



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-06-27, 19:20:26               Odpowiedz

          Jestem klonem verony 1986. Ona ściemnia i Wy jej jak jeden mąż wierzycie. To czemu ja nie mogę zejść do jej poziomu i popatrzeć na Wasze rozdziawione twarzyczki,różyczki? Może wtedy i mnie pokochacie,polubicie,powspółczujecie,przytulicie,dacie dobre rady,nie skasujecie,uważnie wysłuchacie,itd. Verona1986 dostała to wszystko. Zatem chcę być jej klonem.Chcę dostać to samo,co i ona tutaj dostała.Bo,wiem,że to można dostać na tym Forum. Klon verony też chce.Pozdrawiam.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 19:52:13               Odpowiedz

            fatum
            "To czemu ja nie mogę zejść do jej poziomu "

            Nie wiem;( najlepiej zapytaj o to u źródła, czyli twojego stwórcę ;)))



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-06-27, 19:06:31               Odpowiedz

        Verona pisałam,że jesteś inteligentna i pisałam,że we krwi masz skłonności manipulacyjne.Na tym Forum jestem od bardzo dawna i uczę się od użytkowników dużo. Oni przy okazji też. Ty np.nauczyłaś się ode mnie,że jesteś widoczna dla mnie,bo mam wiedzę,intuicję,doświadczenie,inne przymioty "Boskie".-:). P.S. od Ciebie nauczyłam się,że warto pisać do końca z osobą,która uważa jakiś byt wirtualny za swoją idolkę.Też mam swoich idoli,ale nie płaczę za nimi,bo oni i ja mamy swoje życie,swoje Drogi Życia. Ty verona mogłabyś być na tym Forum,ale wtedy byś musiała przyznać się do kilku spraw.A takie przyznanie się budzi w Tobie ogromny lęk,że wolisz zrezygnować z Forum,zamiast lepiej poznać samą siebie poprzez prawdę.Każdy błąd jest do wybaczenia.Ale,Ty to wiesz.P.S. miałaś ojca alkoholika i nigdy nie widziałaś jego kału? Nie ściemniej,proszę.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-06-27, 19:15:02               Odpowiedz

        Werono.
        Trudno jest czasem myślącemu człowiekowi przyznać, że się mylił.

        Ale trzeba to mowic wprost a nie owijać w bawelne lub szukać absurdalnych argumentów.

        Kiedyś może bym się popłakała, oburzyla. Dzisiaj wiem, że to problem człowieka,który nie umie już użyć sensownego argumentu, tylko zachowuje się jak smarkacz, któremu zabrano zabawkę!

        Starałam się być delikatna.
        To jej ogromną porażka nie moja!
        Nie pierwsza zresztą na tym forum!!



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-06-27, 20:09:53               Odpowiedz

        Verona
        "Ale pomimo tego jaka Fatum jest, uważam, że jest tu bardziej pożądana niż ja.
        Bo ja nikomu tutaj nie pomogę i nic od siebie nie daje, tylko biorę.
        Ona odwrotnie."

        Tak Ci pomogła, że uciekasz stąd przed nią ?

        Nie Ty pierwsza i nie ostatnia :(((

        Bardzo Cie proszę Vera nie rozpowszechniaj tego mitu, który ona sama o sobie nieustannie rozgłasza, bo każde kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą .


        "Poza tym mam wrażenie, że forum żyje przekomarzankami z Fatum.
        Więc ona, paradoksalnie, Wam też jest potrzebna.
        Dbajcie o nią ;) "

        To następny krzywdzący wg mnie slogan. Ludzie się bronią przed nią,bo mają do tego prawo i nie podejrzewam, że jest to dla nich przyjemne (no może z wyjątkiem mnie. Dbam o nią jak potrafię najlepiej, serwując "prawdę", którą tak kocha,a że mam z tego często radochę.No cóż nikt nie jest doskonały;)))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-07-27, 17:41:35               Odpowiedz

      Czy ktoś mnie jeszcze pamięta?

      Dziewczyny, pomóżcie :(

      Tyle się u mnie pozmieniało.

      Nie wiem co mam robić.
      Autentycznie NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ.

      Jestem załamana.

      Potrzebuje wsparcia a nie mam nikogo kto by mi go udzielił. Co mam zrobić w takiej sytuacji?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-07-27, 18:25:11               Odpowiedz

        Oczywiście że pamiętam. I jak wyżej, co się dzieje? W jakiej sytuacji się znalazłaś?



      • RE: Czy ja przesadzam? verona1986...().

        Autor: fatum   Data: 2022-07-28, 00:10:16               Odpowiedz

        Pytasz,czy Ciebie pamiętam? Tak! Prosisz o pomoc. Tak, chętnie. Mówisz o zmianach. Ciekawie brzmi.Nie wiesz co masz zrobić,piszesz. Jesteś załamana. Też jestem ciekawa co się mogło u Ciebie wydarzyć?Potrzebujesz wsparcia,piszesz. To na co czekasz? Pisz/ mów. Umiem pomagać. Pisałam przecież dużo z Tobą. Byłaś zadowolona,bo inaczej,byś się ponownie nie odezwała i nie prosiła o nic. Ludzie z reguły nie proszą o nic. Często czekają,że się ktoś sam domyśli. Okazuje się,że Ty potrafisz poprosić.Pozdrawiam.










      • RE: Czy ja przesadzam? verona1986....czekam.......

        Autor: fatum   Data: 2022-07-28, 10:00:22               Odpowiedz

        Żyjesz? Byłaś u lekarza? Martwię się,ale spokojnie czekam. Umiem to robić. Jestem nawet Mistrzynią cierpliwości,gdy mi na kimś zależy.A Ty wpisujesz się też w ten okrąg/ obszar ....().




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-07-28, 20:54:02               Odpowiedz

        Verona
        "Nie wiem co mam robić.
        Autentycznie NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ.

        Potrzebuje wsparcia a nie mam nikogo kto by mi go udzielił. Co mam zrobić w takiej sytuacji?"

        Verka z tego co wiem, to kiedy byłaś mała, nie miałaś wsparcia w domu. Z zewnątrz tez prawdopodobnie nie miałaś, bo wtedy nie umiałaś jeszcze o to zadbać, byłaś niedojrzała.

        Teraz możesz już to zrobić, czyli szukać osób, które są Ci życzliwe, dobrze Ci życzą i korzystać z ich pomocy .

        Tymczasowo możesz skorzystać z usług psychologa . Ośrodek interwencji kryzysowej jest chyba w każdym większym mieście i jest to darmowa pomoc w nagłych przypadkach .

        Myślałaś o kontynuacji terapii ?



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-09, 00:35:18               Odpowiedz

      Dziewczyny wybaczcie te moje milczenie ale po prostu już nie wyrabiam :(


      Calmii...

      "Osób które są mi życzliwe".
      Życzliwość to za mało.
      Takie truizmy jak
      "wszystko będzie dobrze, przesadzasz, inni mają gorzej " itp itd

      mi nie pomagają.

      Nikt mi nie daje ZROZUMIENIA.
      I to jest bardzo bardzo smutne.

      Wiecie co to jest ZROZUMIENIE?
      Błagam, niech ktoś powie że wie.
      Ja potrzebuję ZROZUMIENIA.
      Jak tlenu.


      Nie mam aktualnie żadnych większych problemów, obiektywnie patrząc.
      Nie jestem chora (albo nic o tym nie wiem).
      Prywatnie jest okej bo pogodziliśmy się i zamieszkaliśmy razem, w nowym miejscu, i póki co nie mam mu nic do zarzucenia.
      Mam co jeść.
      Stać mnie na buty czy krem.

      Skończył mi się w końcu okres wypowiedzenia i zaczęłam nową pracę. Moją wymarzoną, wyśnioną pracę wiecie dziewczyny?

      Ja na kierowniczym stanowisku? Ja?
      Taka swego czasu przegrana dziewczyna?

      Tak o tym marzyłam i wybrali mnie. Mnie!

      Jak przeszłam pierwszy etap, a potem drugi, i jak zadzwonili do mnie z informacją, że dostałam tę pracę to skakałam po łóżku ze szczęścia, tańczyłam, normalnie szalałam :)

      Spełniło się moje marzenie.
      Boże, co to było za szczęście. Rzygałam tęczą i wtedy to jak opętana dzwoniłam do wszystkich się pochwalić :)
      Mój pierwszy mały wielki sukces :)

      Pewnie większość z Was ma jakieś kierownicze stanowiska i myślicie sobie w duchu: z czego ona się tak cieszy, co to za sukces.

      Ale dla mnie, z moją historią to jest coś takiego łał łał łał :) :) :)

      Kupiłam sobie nawet taki nowiutki śliczny długopis :) :) :)

      i taką ładną filiżankę w kwiatki :) :)


      Tak więc niby jest wszystko okej.
      Tylko dlaczego tak strasznie się czuję?
      Załamana.
      Zrezygnowana.
      Bez życia.
      Przybita.

      Dziewczyny o co chodzi?
      Dziewczyny o co MI chodzi?
      Dziewczyny co mi jest?


      Ostatnio często myślę o tym po co się ŻYJE?


      Życie to głównie:

      1) Obowiązki.
      Masa obowiązków.
      Trzeba wstawać. Chodzić do pracy.
      Gotować. Sprzątać. Myć się. Ubierać. Chodzić do dentysty. Robić zakupy. Składać pranie. Etc.


      2) Rozwiązywanie problemów

      3) Przeżywanie smutku itd.

      4) A ostatnim elementem są jakieś przyjemności, miłe chwile.

      Ale ile jest tych przyjemności, miłych chwil? W procentach? 10-20%?

      Czy warto "znosić" te 80 procent by mieć te 20 procent? Po co?


      Miłe chwile czym są dla mnie...

      To że mogę po ciężkim dniu położyć się do chłodnej pościeli.
      To że nad moim oknem jest gniazdo jaskółek i lubię je obserwować.
      To że mam widok na zieleń.
      To że mogę posmakować czegoś pysznego.

      Także miłe chwile w życiu są, owszem, ale w przeważającej mniejszości.


      I ja po prostu czuję, że to się...

      mówiąc brzydko...

      Nie opłaca.

      Nie opłaca się żyć.

      To się po prostu nie kalkuluje.

      Tyle "męczarni" dla kilku chwil radości???


      Tak, wiem, dla niektórych radością może być i mycie podłogi ale ja się do nich nie zaliczam ;)
      Sprzątania nie polubie.
      Ani innych obowiązków.
      Proszę nie piszcie dyrdymałów że powinnam odnaleźć radość w codziennych czynnościach.


      Dziewczyny mi się już nie chce tych wszystkich obowiązków wypełniać. Nie chce mi się no.
      Tak samo jak mi się nie chce rozwiązywać problemów.

      Z wielkim trudem przyszło mi napisanie tego posta. Uwierzcie.


      PS. Nie mam myśli S.





      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-09, 07:45:32               Odpowiedz

        Przeżywam momenty depresyjne ale chyba nigdy nie byłam w depresji?
        Trudno komuś wytłumaczyć, że władnie brak sensu jest bez sensu.
        Myślę, że ważnym jest, żeby nie być egoistą i kogoś kochać. Dzieci, faceta, rodziców, przyjaciół.
        Nie skupiać się na swoim życiu.Tylko żyć dla kogoś.
        Dla mnie to jest napędem.
        Lekarz do którego poszłam po poradę, spytał mnie czy nie miałam myśli samobójczych, bo byłam w takim położeniu w jakim nigdy w życiu nie byłam.
        Jednak odpowiedziałam, że mam dzieci.Nie moglabym ich zostawić.
        Kto kocha ten nigdy nie będzie myślał czarno tylko będzie starał się znalezc
        Wyjście.
        Kochasz kogoś Werona?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-08-09, 09:06:52               Odpowiedz

        Ciekawe są te myśli filozoficzne.Z tego co wiem,to kiedy zaczynamy filozofować to często tym filozofowaniem zamiatamy pod dywan jakiś nierozwiązany problem osobisty lub kogoś nam bliskiego. Nie chcemy się z tym zmierzyć i wolimy sobie pofilozofować. Czy tak może być i w Twoim przypadku to już samodzielnie musisz dokonać tego odkrycia. Pisałam z teorii. Praktyka należy już do Ciebie. Powodzenia. Jak chcesz to napisz co i jak?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-08-09, 11:41:17               Odpowiedz

        "Nikt mi nie daje ZROZUMIENIA.
        I to jest bardzo bardzo smutne.

        Wiecie co to jest ZROZUMIENIE?
        Błagam, niech ktoś powie że wie.
        Ja potrzebuję ZROZUMIENIA.
        Jak tlenu."

        Chyba nie wiesz, o co prosisz. Zastanów się - kogo w życiu Ty tak naprawdę rozumiałaś? Żeby zrozumieć Ciebie, trzeba by być Tobą. Albo przyjąć Twoją perspektywę, a bardzo ciężko jest chyba większości z nas wyjść poza własną.
        Jedno jest pocieszające w tym - jesteś człowiekiem, kobietą i to, co przeżywasz nie jest niczym wyjątkowym. Każdy kiedyś tam osiągnął jakiś cel i poczuł po początkowej euforii pustkę. To ma być to? Miało być tak pięknie a jest - zwyczajnie. I co teraz? "Dom i ogródek i tak, aż do śmierci?"

        "Tak więc niby jest wszystko okej.
        Tylko dlaczego tak strasznie się czuję?
        Załamana.
        Zrezygnowana.
        Bez życia.
        Przybita. "

        Banalne. Niski poziom endorfin.

        "Ostatnio często myślę o tym po co się ŻYJE?"

        Sądzę, że jest to istotne pytanie i wielu filozofów już się nad tym zastanawiało. Zrobiłaś pierwszy (albo kolejny krok) w "rozwoju duchowym". Zadziwiające z tej perspektywy, jak można było żyć do tej pory, nie mając pojęcia "po co" :-)))

        "Ale ile jest tych przyjemności, miłych chwil? W procentach? 10-20%?" - "W życiu piękne są tylko chwile" https://www.youtube.com/watch?v=y-IE1zHmbSc

        Przyjemność i piękno istnieje tylko dlatego, że istnieją przykrości i brzydota. Gdybyś nie miała ciężkiego dnia, to ta chłodna pościel nie była by taka atrakcyjna. Np. po dniu wylegiwania się w łóżku.
        Nie może być tylko przyjemnie, chyba, że masz jakiś defekt w mózgu. Najszczęśliwsi są podobno idioci.

        Warto popracować nad tymi proporcjami. To tylko kwestia perspektywy. https://www.wykop.pl/wpis/342951/pewnego-razu-do-rabina-przychodzi-zyd-i-placze-mu-/

        Ja mam z życiem dużo prościej. Kiedyś się topiłem przez chwilę - teraz to pomaga mi cieszyć się każdym oddechem. :-)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-08-09, 14:31:55               Odpowiedz

          Mrrru jak to dobrze,że żyjesz. Też się kiedyś topiłam. P.S. podobają się mi Twoje przemyślenia. Są nieco zbieżne z moimi. Pozdrawiam Ciebie cieplutko. Miłego wtorku.-:)






        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-09, 17:02:34               Odpowiedz

          Koty w wodzie u ambaras.Ale się jakoś wyratowales.
          Ja też się topilam. Skoczył mi na pomoc
          facet, o do ktorego stronilam;)
          Życie jest przewrotne.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-09, 18:13:02               Odpowiedz

      Z góry przepraszam za chaotyczny post ale nie jestem w dobrej formie. W ogóle nie jestem w formie. Żadnej.


      Dziękuje za wasze odpowiedzi. Kochani moi :)
      Zawsze na posterunku.
      Zawsze odpowiadacie na post.
      Fajnie, że istniejecie.


      Dziękuje, że nikt nie napisał, że w d... mi się poprzewracało i nie doceniam tego co mam.
      Bo to by ZROZUMIENIEM nie było.

      A Wy mi daliście zrozumienie. Zwłaszcza Mrruuu.
      Poczułam się zrozumiana.
      Więc wcale nie trzeba "być mną" żeby mnie rozumieć.
      Trzeba "jedynie" myśleć szerzej, widzieć więcej.
      A Wy tacy jesteście.
      Natomiast moje realne otoczenie- nie.
      Stąd brak zrozumienia w realnym życiu.


      Wiecie co?
      Zadałam sobie pytanie: czy ja chcę ŻYĆ czy ja chcę NIE ŻYĆ.
      I odpowiedź padła jedynie taka, że na pewno nie chce NIE ŻYĆ.

      Więc co mi zostało?

      Więc jakie mam inne opcje niż po prostu dalej wstawać rano, wypełniać te wszystkie obowiązki, chodzić do pracy, etc.
      Czyli odtwarzać jakieś schematy.
      Bo ktoś kiedyś dawno dawno temu wymyślił sobie, że tak ma wyglądać życie i ja teraz muszę posłusznie to wszystko robić.
      Ja tak nie chce. Czuję bunt.

      Jakieś pomysły?

      i jeszcze takie małe pytanko, raczej retoryczne, ale liczę na Wasze mądre głowy.
      Czy da się zawrócić z tej duchowej ścieżki?
      Czy da się jakoś wyłączyć te wieczne rozkminy, filozofowanie, zastanawianie się nad sensem życia?

      Inni to sobie po prostu żyją i nic nie rozkminiają i im jest chyba łatwiej w życiu. Ja też tak chce.
      Kurcze, dlaczego mi ma być trudniej bo przeczytałam ileś tam książek i zaczęłam się interesować rozwojem duchowym.
      To nie fair!


      Ale jak już muszę rozkminiać i nie ma innego wyjścia, to żebym miała sobie chociaż z kim podyskutować.
      Czemu ja nie mam w swoim otoczeniu takiego Mrruu czy Fatum czy Calmii czy Mimbli czy Lustereczka?
      Czemu?
      :(
      Wirtualnie mi nie wystarczacie.
      Ja chce mieć takie mądre głowy na codzień.
      A nie mam.
      Skąd mam Was wziąć? :(

      Dzisiaj muszę jeszcze odkurzyć, umyć podłogi, wyprasować sobie bluzkę na jutro do pracy.
      Jezu, tak strasznie mi się nie chce tego wszystkiego robić
      :(

      A jutro muszę rano wstać i iść do pracy.
      MUSZĘ bo mam w sobie poczucie obowiązku.
      I w stosunku do tego też czuję bunt.
      Czuję się zmuszana do robienia tych wszystkich obowiązków.

      Weźcie coś zróbcie proszę :( :( :(

      Bo moje zniechęcenie, apatia, zrezygnowanie osiągnęły już taki poziom, że na wszystkich warcze i ludzie boją się do mnie przychodzić/dzwonić.

      A jak dzisiaj usłyszałam, że nie powinnam odmawiać spotkania z rodziną bo NIE WYPADA to szlag mnie trafił i rzuciłam słuchawką, wcześniej rzucając kilka mało przyjemnych słów.

      Ciągle tylko: musisz, powinnaś, trzeba, wypada.


      Zwariować można.


      Weźcie się zlitujcie :(


      Doszło do tego, że od dwóch tygodni, CODZIENNIE wieczorem robię sobie drinka.
      Nie jakiegoś dużego bo kieliszek wódki i reszta soku w dużej szklance.
      Ale jednak.
      Czerwona lampka mi się świeci.

      A ja nigdy przenigdy, słowo honoru, nie piłam alkoholu, może jakieś piwo raz w roku, i to malinowe. I to po namowach ze strony innych.
      Zawsze byłam odwiecznym wrogiem alkoholu.
      (Notabene, ja całe życie musiałam się tłumaczyć na spotkaniach towarzyskich dlaczego nie pije alkoholu.
      To jest chore żeby trzeba było się tłumaczyć z niepicia alkoholu, a już z picia nie trzeba. Chore.)

      No, a teraz dzień w dzień alkohol.
      Tego jeszcze brakuje żebym została alkoholiczką :(
      Boże, chyba bym się ze wstydu spaliła.


      PS. Fatum, tak, możesz mieć rację że tym filozofowaniem przykrywam inny problem.
      Nawet na pewno masz rację.
      Tylko, że ja to sobie jeszcze powypieram trochę bo nie mam aktualnie siły się z niczym mierzyć.











    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-09, 18:59:55               Odpowiedz


      Nie mówiąc już o tym, że nowa praca mnie rozczarowała.

      Co prawda daje mi spełnienie zawodowe, bo w końcu robię to co chciałam, samodzielnie.
      Intelektualnie jestem w końcu zaspokojona.
      Robię nowe rzeczy i to jest fajne i ekscytujące.

      Ale ludzie.

      Ludzie, współpracownicy, nie spełniają moich oczekiwań.
      Moich wymagań.
      Nie mówiąc o już o mojej podwładnej, a mam ją jedną tylko.

      Chcę dostawać dokumenty na czas, a dostaje po czasie.
      Jak ktoś mówi że przyjdzie w poniedziałek to ma przyjść w poniedziałek, a on przychodzi w środę. Bo miał coś innego do zrobienia. A co mnie to obchodzi?
      Umowa to umowa.
      Poniedziałek to poniedziałek.
      Ja zawsze dotrzymuje słowa.

      Ja lubię porządek.
      Każda kreska i kropka ma się zgadzać.
      Każdy grosz.
      A ludzie są niedokładni. Chaotyczni. Mylą się.
      Co to ma być?!

      Nawet pani sprzątająca mi nie pasuje bo nie opróżnia mi niszczarki tak często jakbym chciała.
      Klawiatura wysuwana pod biurkiem a ja lubię klawiature na biurku.

      Jezu.

      Wszystko mnie drażni.
      Wszystko jest nie tak.

      Wychodzi na to, że ja się nie umiem odnaleźć w TYM życiu.
      No nie umiem.
      Dopasować do ludzi.


      Nic mi nie pasuje.
      Nic mi się nie podoba.

      :( :( :( :( :( :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-08-09, 22:04:14               Odpowiedz

        Verona1986. Ale fajnie piszesz. Bardzo chciałabym mieć Ciebie za Dobrą Koleżankę. Masz w sobie coś takiego,że mogłabym z Tobą gadać i gadać. Kobiety szybciej wpadają w uzależnienie alko. Tak dla zabawy zrób sobie test, czy dużo masz jeszcze czasu do wpadnięcia w nałóg alkoholowy.Testy są dostępne w Necie.Znajomy też dla zabawy robił test i był zdziwiony, że jest w zasadzie nadającym się na leczenie. Z życia wiem,że depresję niektórzy leczą alkoholem. Wolą pić,niż słyszeć, że mogą mieć depresję. Jak chcesz to też zrób sobie test na depresję i potem idź do lekarza. Pozdrawiam i cieszę się, że jesteś. Pa.






    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-09, 20:03:57               Odpowiedz


      ON wyjechał służbowo i jestem dzisiaj sama w domu.

      I dobrze, bo by mnie tylko wkurzał ciągłymi pytaniami co mi jest, dlaczego jestem smutna, i jak może mi pomóc.
      I proponowałby herbatę, masaż, kąpiel, kolacje, itp.
      Wczoraj tak było.
      I tylko mnie doprowadzał do szewskiej pasji.
      A przecież nic złego nie robił, chciał mi tylko pomóc.


      Ryczę i ryczę i pije drinka. Nic nie zrobiłam co zamierzałam.


      Dziewczyny, co mi jest do cholery?


      Bo to normalne nie jest.


      Jestem taka rozstrojona emocjonalnie, że aż mnie to przeraża. Snuje się z kąta w kąt.
      Nie wiem co mam ze sobą zrobić.

      Jak tak dalej pójdzie to będę musiała odwiedzić jakiegoś specjalistę.

      Wolałabym tego uniknąć bo to jest dla mnie taka mega słabość.
      No straszna słabość.
      Iść po pomoc.
      Do psychologa czy psychiatry.

      Jak chodziłam kiedyś na terapię i byłam w bardzo złym stanie psychicznym, ale takim na prawdę bardzo, i terapeuta mój proponował psychiatrę i leki, które mnie trochę wyciszą i generalnie mi pomogą, wręcz nalegał naciskał, to ja się wzbraniałam rękami i nogami.

      Bo dla mnie przyjmowanie leków to jest słabość.
      Sama terapia na początku też była dla mnie słabością.
      Bo powinnam poradzić sobie sama, a tak to poszłam na łatwiznę i poszłam na terapię, a potem już w ostateczności zażywałam leki.

      Ciężko mi było to przełknąć.

      Mam jeszcze takie awaryjne tabletki na wyciszenie w domowej apteczce i wiem, że by mi pomogły doraźnie, wyciszyć się, ale za Chiny ludowe ich nie wezmę.
      Bym potem w lustro spojrzeć nie mogła, że jestem taka słaba.





      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-08-09, 20:43:31               Odpowiedz

        Verona,

        wyluzuj trochę :-)
        Nie żeby coś, ale na wszelki wypadek zrób sobie test ciążowy :-)

        Teraz też chaotycznie ja:

        1) Gratuluję osiągnięcia celu i tego, że zostałaś doceniona. "Jesteś tego warta"

        2) Sceduj odkurzanie na chłopa. To akurat faceci mogą robić, obsługa odkurzacza jest do ogarnięcia.

        3) Klawiaturę przełóż sobie na blat, jak jest miejsce. Jak jakieś kabelki trzymają, to przepnij. Jak są ładnie pospinane to poproś technika czy informatyka, żeby przepiął. Tak chcesz - i już.

        4) Polecałem Ci tu kiedyś książkę "Filozofia f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha". Polecam dalej i bardziej teraz.

        5) Dziękuję za umieszczenie mnie w doborowym tutejszym towarzystwie. Powtórzę, że Ciebie się dobrze czyta i też fajnie, jakby wszyscy tacy bardziej byli.

        6) Alkohol nie daje odpowiedzi, choć czasem pozwala zapomnieć, jakie było pytanie. Ale to droga do nikąd.

        7) "Bo ktoś kiedyś dawno dawno temu wymyślił sobie, że tak ma wyglądać życie i ja teraz muszę posłusznie to wszystko robić. Ja tak nie chce. Czuję bunt."
        Nie musisz tego wszystkiego robić. Ale możesz chcieć to robić, znajdując do tego odpowiednią motywację.

        8) "Czy da się zawrócić?" Pewnych rzeczy się nie da odzobaczyć. To tak jak z dziecięcą naiwnością albo z dziewictwem. "To se ne vrati, pane Havranek". Poza tym - nie warto zawracać. Świadomość to potęga.

        9) Przeczytaj sobie swój post startowy. Zobacz, co wtedy było dla Ciebie ważne i co sprawiało kłopot. Jak to wygląda z perspektywy dzisiaj? Bo tak samo będą wyglądały Twoje dzisiejsze problemy za jakiś czas.

        10) Facet jest w porządku - jesteśmy zadaniowi, jak jest problem, to staramy się rozwiązać. Powiedz mu po prostu: "Chcę teraz siedzieć i płakać, przytul mnie". Pamiętasz - jasne i proste komunikaty ;-)

        Trzymaj się.
        M.




    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-10, 19:30:43               Odpowiedz


      Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.

      Wiecie co jest w Was fajnego dziewczyny? i chłopacy (Mrruu) ;)

      To, że jesteście różnorodni.

      Fatuś doradza na swój sposób.
      Lustereczko na swój.
      Mrruu na swój.

      i to jest super.

      Każdy z Was na coś innego mi zwraca uwagę.
      A psycholog to każdy powiedziałby mniej więcej to samo ;)

      Fatum pisze często coś pozornie tylko niezwiązanego bezpośrednio ze sprawą.
      Nie odpowiada wprost na zadane przeze mnie pytania, tylko rzuca jakieś teksty a ja potem główkuje o co może jej chodzić i chcę to rozkminić, bo ona głupia nie jest.

      Mrruu jest taki SPOKOJNY, uporządkowany i rzeczowo się odnosi do moich postów.
      Rady praktyczne, ale też rozumie moje filozoficzne rozterki.
      Mrruu pomogłeś mi wczoraj.
      Fajnie, że to wszystko wypunktowałeś.
      Nieco się uspokoiłam wtedy, bo wprowadziłeś trochę porządku.


      Dużo mi daje to co piszecie.
      Serio.
      Czytam to, analizuje.
      Dziękuje Wam.


      Nic więcej nie napisze, bo nie mam siły.


      :(



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-08-10, 19:51:45               Odpowiedz

        ...."bo ona głupia nie jest"....Wiesz verona1986, Ty też nie jesteś głupia-:),bo w życiu byś nie mogła pojąć głupiego. Taki paradoks. Lubię,gdy ludzie myślą. Cenię ludzi,którzy wiedzą czym są relacje.Lubię dogłębnie poznawać ludzi. I pamiętam,aby nie zaniedbywać relacji w prawdziwym życiu.A Ty verona1986 pielęgnujesz relacje z ludźmi? Warto. Pozdrawiam i bądź sobą. Nie udawaj kogoś innego. To zły kierunek. Ja nie mówię,że Ty to robisz? Ja mówię,żeby tego nie robić. Mnóstwo ludzi udaje kogoś,kim nie jest.Nie lubią zwyczajnie aktualizacji swojej wiedzy na temat siebie samego.Dotyczy to też tematu związków. Pozdro.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-10, 22:52:32               Odpowiedz

        Werona
        W pracy zawodowej zalecam Tobie nieco cierpliwości.
        Współpraca z ludźmi tego wymaga. Jednak można być"spokojnie" konsekwentna w wyznaczaniu pewnych standardów. Nie zmienisz ludzi poprzez pstryk.To tak nie działa.Tu istotna jest bardzo świadomość.Nalezy pracę wykonać w optymalnie dobrej atmosferze.To sztuka.

        Że sprzątaczka ustal, jakie są Twoje oczekiwania.I egzekwuj.
        Czasem zostaw kartkę, jeżeli się z nią mijasz.
        Z podwładną też musisz wypracować zasady.
        Spokojnie przekaz komunikat, że żeby płynnie pracować musisz mieć dokumenty na czas.Nie jest łatwo być przełożonym.
        Organizacja pracy nie polega tylko na wydawaniu poleceń ale na ustaleniu pewnych zasad.Na optymalnym ustaleniu pewnych przepływow.
        To Ty kierujesz i Twój personel musi uznać zależność.

        W życiu osobistym perfekcjonizm, zaborczość,chęć zarządzania również pewne relacje niszczy.
        Sprawdź te tarczycę;)
        Buziaki.Jestem pewna, że wywazysz dla siebie i innych.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-08-11, 17:37:13               Odpowiedz

        Verona,

        Tak mi spokoju trochę nie dawała Twoja sytuacja i to, że nie nie jestem Tobą, żeby rozumieć, ale że może nie muszę być. Poskładałem kilka Twoich ostatnich postów i to, co wcześniej Ci napisałem i spróbowałem się wczuć.
        Zatem widzę to tak:

        Nowa praca, większa odpowiedzialność i Ty, nie do końca wierząca w siebie. Może ktoś to ocenia, patrzy, czy się sprawdzasz? Może wystarczy, że Ty sama się oceniasz w tej sytuacji? No i teraz dochodzą takie drobiazgi - jak klawiatura na półeczce, zawalone terminy, sprzątaczka, pracownik - gdzie każde z nich z osobna to w sumie drobiazg, ale jak się naskłada to robi różnicę.
        ----------------------------
        To wszystko powoduje stres.
        ----------------------------
        Świadomy, czy podświadomy. Zwłaszcza, że oczekiwałaś zadowolenia z wymarzonej pracy i sama wiesz, czego jeszcze. To napięcie nie schodzi po powrocie do domu, dochodzą domowe obowiązki do których też nie masz zapału i robi się płaczliwie i dołująco. Do tego nikt tego nie rozumie (a zwłaszcza własny chłop), bo gdyby mu próbować wyjaśnić, to by się trzeba przyznać do bycia słabą i zagubioną w tym, a przecież masz być tą najlepszą i w ogóle.

        Do tego nie widać jakiegoś rozwiązania, czegoś, co by mówiło, że jutro będzie inaczej i stres rośnie. W takiej sytuacji drink pomaga - daje rozluźnienie. Napięcie schodzi i pojawiają się rozkminy dlaczego tak masz i to, co tu wcześniej napisałaś. Jak poczytasz nasze wymądrzenia to wchodzisz w trochę inny świat i też jest lepiej.

        Tak mi się te obrazki poukładały.
        To tylko perspektywa.
        Może Ci to coś podpowie.
        A może jest całkiem z czapy. ;-)

        No to się już nie mądrzę. :-)
        M.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: TresDiscret   Data: 2022-08-11, 18:07:14               Odpowiedz

          mru

          "Jak poczytasz nasze wymądrzenia to wchodzisz w trochę inny świat i też jest lepiej."

          W świat nieco wyidealizowany.* Znam to doskonale. Pamiętam swoje wątki, które zakładałam w momentach podobnych, jak tu opisane. Zawsze otrzymywałam to, czego oczekiwałam. To nie jest dobre. Jak się nie pozna i nie zaakceptuje świata tego, który jest nam realnie dostępny, a miast tego, będzie się go zastępować tym, co wirtualne, to lepiej nie będzie.

          * Bo czy mru, będąc podwładnym Autorki, robiłby wszystko na już? ;))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-08-11, 18:20:48               Odpowiedz

            Masz rację Tres. To tylko ucieczka od świata, podobnie jak alkohol, prochy czy inne takie.

            Ale akceptacja rzeczywistości nie jest łatwa. To wymaga trochę modyfikacji nierealnych wyobrażeń o tym, jaki ten świat powinien być. Uciekanie przed rzeczywistością wydaje się łatwiejsze.

            Ad (*) Widziałaś kota, który robiłby cokolwiek, co chce od niego człowiek? Oczywiście, jeśli nie jest wcześniej wytresowany, albo akurat ma taką fantazję? :-)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-11, 18:39:59               Odpowiedz

            Kotek, ty cwany lisie teraz sie madrzysz:)
            Każdy kot stroni od wody,ale nigdy do niej nie wpadłeś ?
            Autorka nie jest już dziewczynka. Lepiej później niż później dojść do pewnych przemyśleń.
            Dzisiaj rozmawiałam z koleżanką.Powiedziala mi:widzisz ja zawsze muszę być najlepszą i tu jest mój błąd, bo stwarzam konflikty.
            Jakże inna niż ja. Ja lubię być z najlepszymi.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-08-11, 18:48:11               Odpowiedz

            Nigdy to może nie, ale to było dawno i nieprawda. :-)

            Lubię być sam ze sobą. Nikt się nie wywyższa :-)))



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-11, 18:30:58               Odpowiedz

            Tres, kto z nas nie starał się nadmiernie czy to w pracy, czy to w związku.
            Kto z nas nie był nadgorliwy?



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-08-11, 18:38:50               Odpowiedz

            Czy ja wiem, czy nadmiernie?
            Myślę, że zawsze mógłbym bardziej.

            "Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu"



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-11, 19:42:58               Odpowiedz

            A jakie masz mrrru zdanie w sprawie nadgorliwości w miłości?-:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-08-11, 19:45:10               Odpowiedz

            Zapytaj w marcu :-)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-11, 19:49:32               Odpowiedz

            Wymarzona odpowiedź.Dzięki. P.S. jak Ci mijają te codzienne dni?-:)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: mrrru   Data: 2022-08-11, 19:54:47               Odpowiedz

            Mrucząco.



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-11, 20:13:28               Odpowiedz

            Mruczysz,bo tak Tobie dobrze, czy mruczysz pod nosem?;)



          • RE: Czy ja przesadzam?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-11, 22:17:33               Odpowiedz

            Też ok. Mrrru jesteś taaaki aktywny tutaj.Brawo.Kiedyś się złościłeś na mnie,gdy namawiałam Ciebie do aktywności tutaj. Fajnie, że pomagasz piórem.-:)





    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-11, 20:19:11               Odpowiedz


      Mrruu.... Jak ja Ci dziękuje...
      Bardzo.
      Na prawdę.


      W końcu ktoś to powiedział na głos. To co sama sobie uświadomiłam. Ale gdzieś tam wypierałam.

      Przerosła mnie ta praca. Wymarzona...
      Co za ironia.


      Dziś było strasznie w pracy.
      Godzinę siedziałam u przełożonej, ustalaliśmy rzeczy o których nie miałam zielonego pojęcia.
      Potem wracam do swojego gabinetu, a tam czekają na mnie 2 osoby, na komórce miałam 5 nieodebranych połączeń od różnych osób, smsy, i dwa mejle.
      Oczywiście wszystko na JUŻ, na wczoraj. Wszystkie sprawy pilne.
      Byłam na granicy....

      Oddzwoniłam do ludzi, ustalając kolejność względem priorytetów.
      Na pierwszym miejscu do jednostki nadrzędnej oczywiście.

      Okazało się, że nie złożyłam jednego sprawozdania a do wczoraj był termin.

      Boże, taki wstyd :(
      Pierwszy miesiąc a już takie niedopełnienie obowiązku z mojej strony.
      Mimo, że babka mówiła, że nic się nie stało, że ona to rozumie bo jestem nowa i każdy kiedyś zaczynał. Ale i tak.
      Sama sobie nie mogę tego wybaczyć:(
      Zawsze byłam perfekcyjna w pracy.

      Nie wyrabiam.
      Mam setki miliony żółtych kartek zapisanych co mam zrobić.
      Wiedziałam, że będzie ciężko.
      Ale nie sądziłam, że aż tak.

      Ciągle czuję jakbym siedziała na bombie.

      Ciągle mam poczucie, że czegoś nie zrobiłam w pracy.

      Boje się otwierać rano pocztę służbową.

      W starej pracy znałam na pamięć swoje comiesięczne obowiązki.
      Tutaj jeszcze nie weszły mi w krew.


      Jedyne dobre w tym wszystkim jest to, że ja w stresie DZIAŁAM, dostaje jakiś nagły przypływ siły.
      Myślę, że (jakkolwiek to zabrzmi) zawdzięczam to mojemu alkoholowemu dzieciństwu.
      Bo były tam takie trudne sytuacje z którymi musiałam sobie jako dziecko radzić, że teraz dzięki temu, w dorosłym życiu, jak jest dużo czegoś, trudnego, stresującego, to ja DZIAŁAM.

      Oczywiście ma to swój koszt bo jestem potem wypruta i wykończona. Ale zadanie wykonane.

      Ja potrafię nie spać całą noc, potem cały dzień funkcjonować, wysprzątać całe mieszkanie, przygotować przyjęcie, jedzenie i jeszcze załatwić inne rzeczy.
      (i to nie jest to że jestem młoda).

      I taka też jest cała moja rodzina.
      SILNA.

      A mój facet...
      On jest SŁABY.
      Zawodzi mnie jako facet.
      On w normalnej zwykłej poukładanej codzienności daje radę.
      Sprząta itd.
      Ale jak jest trudniejszy okres, taki jak teraz.
      Ja mam problemy w pracy, on ma problemy w pracy.
      Do tego dom do ogarnięcia i inne sprawy do załatwienia.
      A to do lekarza, a to kran przecieka itp itd
      To on wtedy nie wyrabia, on wymięka, on nie ma siły, jest zmęczony i musi iść spać.
      On nie daje rady jak jest TRUDNO.

      Bo też nigdy nie musiał sobie w takich sytuacjach radzić. Zawsze była mama.

      Słyszę od niego: bo Ty jesteś silniejsza ode mnie. Ja się gubię w takich intensywnych trudnych sytuacjach.

      I co ja mam mu na to odpowiedzieć?
      Ja nie chce nosić spodni w tym związku.

      Ehh szkoda gadać.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-08-11, 20:57:57               Odpowiedz

        Verona,

        mawiają, że każdy początek jest trudny. Nie sądzę, że Cię przerosła. Raczej, wydaje mi się idealnie dopasowana.
        W końcu z dzisiejszym młynem sobie poradziłaś, prawda?
        Jak masz nowe auto, to też od razu nie możesz jeździć "na full". Dlatego na początku możesz nie mieć 100%.
        Potem się dotrzesz, wyrobisz, będzie prościej. To znaczy roboty pewnie nie ubędzie, ale będziesz ogarniała. I nabierzesz tej pewności i spokoju.
        I wiem, że perfekcjonizm jest zabójczy, bo też tak mam. :-)
        Nie bądź dla siebie bardziej surowa od szefa.

        Skoro problemem Twoim jest stres - to na to są znane sposoby. Sugeruję, byś się tym zajęła. Serio.

        Co do chłopa - to jednak ma być wsparciem. Nie daj się ustawić w roli mamusi. To, że "jesteś silna, a ja słaby" to wygodna wymówka. Trochę nad nim popracuj w wolnej chwili.
        Tak jak mówiłem wcześniej - sceduj na niego część obowiązków. Tylko nie licz na to, że przejawi inicjatywę, albo będzie pamiętał. :-(
        Po prostu mów, co ma zrobić, zanim sama się za to z heroizmem weźmiesz.
        https://m.komixxy.pl/1337668/Przygody-Rumcajsa-vol-3

        Dajesz radę.
        Nie musisz być zawsze na 100%.
        Poczytaj tego "fu**ita"

        M.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-08-11, 22:39:08               Odpowiedz

        Verona1986 jesteś niesamowita. Najpierw pijesz drinki. Potem mimochodem wspominasz dom z alkoholem,ale nie raczyłaś powiedzieć, czy chodziłaś na terapię dla Dzieci z rodzin alkoholowych,dysfunkcyjnych? Polecam bardzo terapię. Tymczasem poczytaj o chorobie alkoholowej,jeśli jeszcze tego nie robiłaś. A dziś to ile drinków wypiłaś? W całości to dało pół litra wódki, czy więcej???! Co do ludzi, że Ci nie pomagali to może nie prosiłaś ich o to, bo sądziłaś,że się sami powinni domyśleć itd. To tak nie działa. Nikt się sam nie domyśli. Taką mamy naturę! Trzeba prosić! Ty nie umiesz i ja to wiem. Jutro załóż sukienkę,by Twój facet wiedział,że to on ma/nosi spodnie.-:) Pewnie się domyśli, że w sukience to mniej zrobisz cololwiek to znaczy. Też jutro założę sukienkę. -:)












    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-11, 20:49:44               Odpowiedz


      I te ciągłe myślenie:
      - co dzisiaj zrobić na obiad
      - trzeba zrobić zakupy
      - pranie
      - ciotka ma urodziny zaraz
      - muszę zrobić badania krwi
      Etc.

      Rzygam tym wszystkim.

      Jak się przeprowadzaliśmy to wszystko było na mojej głowie.
      Posprzątać i zdać jedno mieszkanie.
      Pakowanie. Przeprowadzka. Dźwiganie. Układanie. Sprzątanie.
      Pożegnanie w starej pracy.
      Badania, certyfikaty, dokumenty - do nowej pracy.

      Milion spraw.

      Niech to się wreszcie skończy. Proszę.

      i znikąd pomocy.

      Więc nie Fatum, już nie pielęgnuje relacji z ludźmi, bo ludzie w ostatnim czasie mnie bardzo, ale to bardzo zawiedli.
      Kiedy potrzebowałam pomocy, to nagle się wszyscy ulotnili i nikt nie miał czasu.
      A ja zawsze byłam dla wszystkich.







      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-08-11, 21:59:43               Odpowiedz

        Wiesz verona, postepujesz w zwiazku dalej tak jak postepowalas, a oczekujesz innych rezultatow. Przeciez to nielogiczne ;)



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-12, 16:16:36               Odpowiedz


      Fatum.

      Wczoraj drinka nie piłam.
      Dzisiaj też nie będę.
      Muszę przystopować.


      Oczywiście, że chodziłam na terapię dla DDA.


      i nie, nie mamy takiej natury.
      W każdym razie ja nie mam.
      Nie jest łatwo poprosić kogoś o pomoc.
      Tak uważam.
      Dlatego kiedy widzę, że ktoś potrzebuje pomocy to sama proponuje.
      Niestety w drugą stronę to nie działa.
      Dzwoni do mnie ktoś z rodziny, pyta się co tam jak tam, mówię że mi ciężko bo to to i to,
      a on na to: aha.
      Po czym nawija o swoich sprawach.
      Totalnych bzdurach w odniesieniu do tego z czym ja się mierzę.
      Oczywiście pomocy nie zaproponuje, bo a nuż się zgodzę i będzie musiał pomagać.

      Mógł chociaż kurtuazyjnie zapytać czy mi nie pomóc.
      Może i bym odmówiła bo rozumiem, że ktoś ma własne sprawy i problemy
      Ale nawet nie zapytał.
      I to mnie boli.
      I ma prawo mnie to boleć
      Zwłaszcza jak sobie przypomne ile razy ja tym osobom pomagałam
      Często kosztem własnej osoby
      Ale dla mnie to lekcja, bolesna, ale cenna.


      Mówisz, że sama powinnam poprosić o pomoc
      Ale wobec przyjaciół i rodziny, którzy doskonale wiedzą że
      mam problem z proszeniem o pomoc
      mam prawo oczekiwać że sami ją zaproponują.
      Takie sobie przyznałam prawo i kropka.


      Co to za przyjaciele i rodzina, którzy wiedzą z czym mam problem (z proszeniem o pomoc) a mimo to nie ułatwiają mi niczego?!
      Ja nie chce takiej rodziny i nie chce takich przyjaciół.

      Takie mam zdanie, tak uważam.


      Miałam w starej pracy koleżankę, której czasem nie starczało pieniędzy do przysłowiowego pierwszego.
      I widziałam jaki ma problem żeby poprosić o pożyczkę.
      Było jej głupio.
      Więc sama jej proponowałam.
      A ona zalewała się łzami i mi dziękowała.
      Zawsze oddawała na czas.


      i to jest dla mnie LUDZKIE.



      Robiłam sobie różne testy, i jeśli wierzyć testom to:

      Nie grozi mi alkoholizm (póki co)
      Nie mam depresji.
      Ani nie jestem w ciąży.



      Mrruu sięgnę do tej książki, bo skoro tyle razy mi ją polecałeś to już nie mam wyboru ;)

      Czyli moim problemem na ten moment jest stres?
      Stres, po prostu stres? Tylko stres?

      To daje jakąś nadzieję.
      Bo stres nie jest chyba niczym groźnym i trudnym do poradzenia sobie?


      Dzisiaj w pracy nie było tragedii.

      Rano zrobiłam sobie JEDNĄ listę rzeczy do zrobienia, pospisywałam wszystko z małych karteczek.
      I pomału, spokojnie, punkt po punkcie wszystko robiłam.
      Zrobiłam jedną rzecz, wykreśliłam i zabierałam się za kolejną.
      I tak w kółko
      I nawet sporo zrobiłam.
      Na szczęście los mi sprzyjał bo dzisiaj nikt do mnie nie wydzwaniał i niczego ode mnie nie chciał.
      Miałam trochę spokoju i to mi pomogło.


      Zadzwonił tylko mój facet, z jakimiś pretensjami, pokłóciliśmy się, powiedział że dzisiaj nie będzie go w domu.
      I bardzo dobrze.
      Droga wolna
      Ja płakać nie będę.

      Niech mnie wszyscy zostawiają po kolei.
      Proszę bardzo.

      I tak będę żyć.
      Nie umrę przecież.


      Nie powiem o co się pokłóciliśmy bo dopiero się uaktywnią co poniektórzy mówiąc, że mam co chciałam, że po co z nim zamieszkałam, że sama jestem sobie winna.



      Jest jak jest.





      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-12, 16:46:08               Odpowiedz

        Werona,czytam Ciebie jakbym czytała 13 letnia dziewczynkę!
        Nie to nie!
        Powiedz mi, to Ty żyjesz życiem innych nie swoim?

        Nie biegaj do wszystkich pożarów.
        Potrzebująca osoba powinna poprosić.
        To altruizm z Twojej strony.

        Zajmij się że spokojem sobą.Masz nad czym pracowac.

        To wynika z tego, że Ty sama potrzebujesz pomocy i projektujesz.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-08-12, 18:50:18               Odpowiedz

        Verona,

        Tak, myślę że stres w obecnej chwili to Twój główny problem. Generalnie to wiadomo, jak sobie radzić ze stresem i znajdź sobie z tego coś, co Ci pasuje i pomaga.

        Większym problemem mógłby być przewlekły stres, bo to się odbija na zdrowiu. Dlatego działaj.

        Drugi problem to Twoja samoocena. To wymaga zmiany perspektywy trochę. Piszesz rzeczy typu "Nie praca mnie przerosła" - to jest negatywna ocena siebie. Możesz to wyrazić inaczej - np. "Jest mi ciężko, ale daję radę". :-) Patrzysz na jedno spóźnione sprawozdanie, patrz na to, że pozostałe rzeczy ogarnęłaś ok. Zauważ pozytywy, siebie i sytuacji, a nie tylko to, że gdzieś coś nie poszło.

        Trzecia sprawa - to komunikacja. Ludzie są różni i każdy ma inne zrozumienie potrzeb drugiego. Np. piszesz, że Ty masz problem z proszeniem o pomoc. Ale dla kogoś, kto nie ma takiego problemu może być to po prostu niezrozumiałe. Ta informacja po prostu nie zapisze mu się w głowie. I potem się zdziwi - "to dlaczego nie poprosiłaś?". Z chłopem też się musisz dogadać - bo on się nie domyśli sam wielu rzeczy. Po prostu musisz mówić i sprawdzać, czy dotarło.

        Ostatnia rzecz - Stanowisko kierownicze polega między innymi na tym, że mówisz ludziom co mają robić, a nie robisz tego sama. Im szybciej opanujesz sztukę delegacji obowiązków na pracownika czy chłopa, tym łatwiej będzie Tobie ogarniać.
        Ponieważ ja bardzo nie lubię dyrygować i rozliczać, to też wszystko robię sam i nie wyrabiam. Bądź mądrzejsza :-)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-08-12, 21:04:31               Odpowiedz

        Ja też przyznałam sobie rację, że mam rację, gdy pozwalam na to,aby dana sytuacja mi pomagała,a nie szkodziła.Wiem,że ludzie lubią,aby ich prosić, to to robię. Nie zawracam kijem Wisły.Kiedy spotykam się z kimś,to mam wypracowane zachowania typu: wiesz co, Twój czas minął,teraz opowiem Ci ja o sobie. Niektórzy to nawet czekają na to hasło,bo się nagle okazuje, że nie mają już co mówić o sobie. P.S.=
        A skąd wiedziałaś,że tej koleżance w Twojej poprzedniej pracy brakuje pieniędzy? Jak się czułaś jak ona zalewała się łzami i dziękowała Tobie? Lubisz,gdy ludzie płaczą/ zalewają się łzami? Czujesz się taka bardzo dowartościowana? To czemu nie chcesz innych dowartościować prosząc ich o pomoc? Czyżbyś była pies ogrodnika? Mrrru wie coś o tym. Poproś go, by Ci opowiedział o ludziach, których tak właśnie nazywamy.Może poda Ci nawet przykład jakiś ze swojego kociego życia?-:) P.S.2. boisz się "aktywistów"?, co niby się mogą ujawnić? Daj im szansę.-:)








    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-12, 17:35:35               Odpowiedz


      Lustereczko...

      A Ty masz nad czym pracować? Czy tylko ja mam?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-12, 18:46:26               Odpowiedz

        Pracowałam i pracuje nad sobą.
        To nie jest robota raz na zawsze, moja miła;)
        Dzisiaj zdarzają mi się zachowania, które mnie sama dziwią.




    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-12, 19:31:53               Odpowiedz


      Mrruu....

      Jeśli chodzi o współpracowników, to jedni traktują mnie z dystansem, inni się podlizują.
      Ja nie lubię jak ktoś się podlizuje bo to jest dla mnie takie śliskie i od razu zapala mi się czerwona lampka i nie potrafię takiemu człowiekowi zaufać.


      Wiesz co mi wszyscy mówili zanim zaczęłam tę pracę?
      Tydzień dwa i będziesz robić za innych, taka jesteś ;)
      Póki co jeszcze nie zaczęłam, ale korci mnie heh ;)


      Odnośnie proszenia o pomoc...

      Nie przekonują mnie wasze argumenty kochani moi :* nie tym razem.
      Czuję zawód, wszyscy ludzie których znam, z którymi jestem w bliższej relacji, mnie zawiedli.
      Tak czuję.
      Przecież sobie tego nie wymyśliłam.
      Ja to CZUJĘ.


      Mrruu wiesz co, coś Ty tego mojego chłopa tak za bardzo bronisz wiesz?
      Każesz mi się z nim dogadywać i w ogóle :)
      Dziewczyny to mają inną narracje a Ty natomiast jesteś dla niego taaaaaki wyrozumiały ;)

      Mrruu przywołuje Cię do porządku, powinieneś stać po mojej stronie!

      No.

      :)




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-08-13, 10:36:42               Odpowiedz

        verona

        "Czuję zawód, wszyscy ludzie których znam, z którymi jestem w bliższej relacji, mnie zawiedli.
        Tak czuję.
        Przecież sobie tego nie wymyśliłam.
        Ja to CZUJĘ "

        No i b dobrze ;)))
        Vera ludzie zawodzą, bo taka jest ich natura, to wielka mądrość i nauka dla Ciebie, a im szybciej to zrozumiesz i zaakceptujesz tym lepiej dla Ciebie.

        A zawodzą, bo Ci co zdrowsi myślą gównie o sobie, a jeśli robią coś nie po Twojej myśli, to z reguły nie dlatego ,że chcą Cię skrzywdzić ,ale dlatego , że chcą sobie życie polepszyć (i nie mówię tu o skrajnie patologicznych egocentrykach, narcyzach, manipulatorach, kontrolerach i innych bluszczach, którzy żyją z innych ;)))

        Paradoksalnie najpierw musisz nauczyć się dbać o siebie/zadowalać siebie(także prosząc o pomoc tam gdzie nie wyrabiasz) aby mieć siłę, ochotę i radość do pomagania innym .

        Bardzo jest ważne, aby ta pomoc szła z czysto altruistycznych pobudek tzn nie pomagam, bo liczę na szybki i to najlepiej 200%-towy zwrot, a dlatego, że mam nadmiar dobrostanu i niezwykłą radość sprawia mi dzielenie się, uszczęśliwianie innych ( reperowanie samooceny/ego za pomocą "pomocy innym"wcześniej ,czy później prowadzi do frustracji!)

        Wg mnie dopóki w Tobie będzie "wyła " ta nieukochana emocjonalna "dziura"/pustka z dzieciństwa, dopóty będziesz się miotać psiocząc na wszystkich/świat, że Ciebie nie kocha dostatecznie mocno .

        Rozumiesz mnie ?

        Zastanów się nad tym na spokojnie, wycisz, zostaw gary ,pranie i podłogę chociaż na pół godziny(nie bój, nie uciekną;)nie udowadniaj w ten sposób sobie/światu, że jesteś coś warta. Za to idź na spacer z malutką Weronką, która jest taka niedopieszczona i niezaopiekowana , lub zrób coś, co sprawi jej prawdziwą przyjemność/frajdę, ok ?

        PS
        Bardzo cenne są spostrzezenia Lustereczka i Mruczka :)))
        Mogę się pod nimi niemal w całości podpisać ;))))))
        Mam też oczywiście kilka swoich przemyśleń, ale pomału, mamy czas ...

        Po za tym sorry, ale właśnie się wypogadza i muszę naładować swoje bateryjki pięknem natury, czego Tobie i użytkownikom forum życzę, a naprawdę jest czym.
        Pozdrawiam cieplutko :)))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-12, 19:59:37               Odpowiedz


      Mrruu...

      A ja chciałam się Ciebie o coś zapytać, dlaczego odpowiedziałeś na mój post?
      Pierwszy mój post po długiej przerwie.
      Dlaczego się odezwałeś?


      i dlaczego wtedy (1,5 mca temu) zamilkłeś? A teraz się odezwałeś.


      Fatum i lustreczko odpisują zawsze.
      Ty nie.
      Dlaczego?
      Tak tak, wiem, masz realne życie.

      Ale dlaczego?
      Powiedz.




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mrrru   Data: 2022-08-12, 22:01:47               Odpowiedz

        Verona,

        Jestem po Twojej stronie, a w Twoim interesie jest dogadanie się z chłopem. :-) Chłopa sobie wybrałaś i skoro chcesz z nim tworzyć związek - (a skoro mimo wyrzucenia go po tamtej sprawie znowu mieszkacie razem to wychodzi na to, że chcesz) to lepiej będzie, jak go sobie trochę ustawisz.

        Podstawą związku jest komunikacja, a faceci są werbalni, nie domyślają się, nie rozumieją dąsów i trzeba im powiedzieć - tak jak pisałem wcześniej. To nie jest obrona, tylko instrukcja obsługi :-)

        No i gdzie ja go bronię? Raczej próbuję zrujnować jego koncepcję zamiany mamusi na Ciebie do opieki nad nim. :-)

        Widocznie napisałaś coś, co mnie skłoniło do odpowiedzi. :-)



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: fatum   Data: 2022-08-13, 10:37:28               Odpowiedz

          "Widocznie napisałaś coś, co mnie skłoniło do odpowiedzi".Jak to co? Wyczytałeś z jej treści,że jej piękny to zwykły mamisynek i to teraz napisałeś. Jeśli verona się zgodzi z Twoją sugestią,to będziesz do przodu. Jeśli się obruszy,że wciskasz jej w brzuch,że ma takiego mamisynka,to będziesz chyba do tyłu.-:) P.S. verona mi imponuje,bo umie tak prowadzić swój wątek,że mam ochotę w nim się udzielać. Pozdrawiam.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-15, 16:46:02               Odpowiedz


      Drodzy...

      Pogodziliśmy się z moim facetem.
      Długo i spokojnie rozmawialiśmy.
      On powiedział co czuje, co go boli.
      Ja to samo.
      I jasno powiedzieliśmy sobie jakiego wsparcia potrzebujemy.
      Tak żeby każdy wiedział co ma robić.
      Zobaczymy jak to będzie.................

      Dziś była taka sytuacja, że on był w drugim pokoju, ja akurat przechodziłam i słyszę jak rozmawia z mamą przez telefon, jak usłyszał moje kroki to powiedział: muszę kończyć bo już przyszła.

      Co byście pomyślały sobie o tym?

      Dodam tylko, że on rzadko się gdzieś chowa z telefonem, zazwyczaj przy mnie rozmawia z matką, normalnie przy mnie do niej dzwoni.


      Te trzy wolne dni upłynęły mi nawet nienajgorzej.
      Odpoczęłam, wyciszyłam się, pobyłam sama ze sobą, sprawiłam sobie małe przyjemności.

      Calmii Ty wiesz co napisać żeby mi łzy cieknąć zaczęły prawda? ;)
      Łzy oczyszczające rzecz jasna.
      Dziękuje Calmii.


      Jutro do pracy.
      Na samą myśl o pracy żołądek mi się wykręca i łapie takiego doła, że masakra. Od razu oczy pełne łez.
      Nigdy nie czułam takiej niechęci do pracy.
      Za dużo mnie to wszystko kosztuje.
      Kiedy to się skończy?
      Awans awansem ale chyba nie kosztem zdrowia?
      Czy powinnam przemyśleć zmianę pracy?


      Nie wiem czy to przez stres związany z pracą, ale ostatnio coraz częściej mam wysokie tętno (112) w stanie spoczynku. Leżę sobie spokojnie, nic nie robię, z nikim się nie kłócę ;) i czuję bicie własnego serca, takie mocne, takie kołatanie, i niepokój.
      Biorę pulsoksymetr a tam tętno 112.
      Przez te 3 dni miałam tak kilka razy dziennie.
      Do tego ból głowy się pojawiał i nagłe osłabienie. Leżałam jak kłoda wtedy.

      Ciśnienie mam w porządku (100/58).
      Wczoraj leciała mi tylko krew z nosa. Dzisiaj to samo.

      Powiedzcie mi, czy tłumione emocje, coś co duszę w sobie, albo coś co mnie martwi, coś o czym nieustannie myślę, coś co mnie boli - może dawać takie objawy somatyczne?





      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-08-15, 19:06:27               Odpowiedz

        "muszę kończyć b już przyszła"?
        I pytasz, co o tym myślimy? Ważne co Ty w tym momencie poczułaś. Fajnie Ci było taki tekst usłyszeć?
        Od strony zdrowia to ja bym się szybko do lekarza przespacerowała, bo ciśnienie 100/58 samo w sobie jest zauważalnie niskie, a jak dodać tętno 112 w stanie spoczynku to już całość się zbyt ładnie nie prezentuje.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-08-15, 22:43:24               Odpowiedz

        Tak może dawać. Idź do lekarza.Nerwica to nie jest miła choroba.Verona1986 tylko opowiedz lekarzowi wszystko. Nic nie ukrywaj dla własnego dobra i zdrowia. Pa.




      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-08-21, 20:53:04               Odpowiedz

        "Jutro do pracy.
        Na samą myśl o pracy żołądek mi się wykręca i łapie takiego doła, że masakra. Od razu oczy pełne łez.
        Nigdy nie czułam takiej niechęci do pracy.
        Za dużo mnie to wszystko kosztuje.
        Kiedy to się skończy?
        Awans awansem ale chyba nie kosztem zdrowia?
        Czy powinnam przemyśleć zmianę pracy?
        Zadstanów sie prosze na spokojnie , co Cie w życiu uszcześliwia /uszczęśliwi Dobrze Mruu Ci napisał to Ty masz wiedzieć,a jeśli nie wiesz,to sie dowiec."


        Cześć Vera :)
        Naprawdę nie chcę i nie lubię ludziom sprawiać przykrości , dlatego długo wahałam się, czy pisać do Ciebie, ale wydajesz się taką inteligentną i rozsądnie myślącą osobą ...
        A wg mnie jeśli nie zmierzysz się ze swoimi "demonami ",nigdy nie osiągniesz szczęścia i spokoju ducha ...

        Kariera zawodowa, zabezpieczenie finansowe to na pewno wazne rzeczy w zyciu , ale zastanów się ...
        Czy to tak naprawdę było dla Ciebie priorytetem ?
        Może tak upragnione stanowisko kierownicze paradoksalnie tylko oddala Cie od faktycznego upragnionego , ale skrzętnie zamiecionego pod dywanik celu ...

        No właśnie ... a co nim jest ???

        Może ciepłe i pełne miłości macierzynstwo?
        Chęć stworzenia kochającej sie, pełnej zrozumienia, szacunku, wyrozumiałości i wsparcia pełnej rodziny, której nigdy tak naprawde nie miałas ...?

        Stąd konflikt wewnętrzny ...sprzeczne wydające się nie do pogodzenia pragnienia ?

        Stąd mdłości na myśl o pracy i świeczki w oczach ?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-08-22, 09:30:45               Odpowiedz

        A jeszcze to

        "Wczoraj leciała mi tylko krew z nosa. Dzisiaj to samo.

        Powiedzcie mi, czy tłumione emocje, coś co duszę w sobie, albo coś co mnie martwi, coś o czym nieustannie myślę, coś co mnie boli - może dawać takie objawy somatyczne?"

        Myślę,że tak. Ja uważam, że psyche i soma są tak nierozerwalnie połączone w nas (tworzą jedno),że każda choroba fizyczna ma podłoże w problemach/cierpieniach psychicznych . Jestem zwolenniczką licznych teorii i filozofii na ten temat.

        Tak mi się skojarzyło, że te tłumione emocje wypływają z Ciebie w postaci tej krwi z nosa -znalazły sobie ujście !

        Zawsze tak jest. Sprawdzę w wolnej chwili (jak znajdę tę książkę;)co konkretnie wg teorii to oznacza.



        • RE: Czy ja przesadzam?

          Autor: Calmi   Data: 2022-08-22, 10:02:16               Odpowiedz

          Ha znalazłam :))) leżała i czekała na mnie w widocznym miejscu , a myślałam ,że ją już dawno wyniosłam do innego lokum.

          No i BINGO !

          Nos symbolizuje uznanie dla siebie ,samoakceptacje.
          Nie uznajesz swoich zdolnosci intuicyjnych .

          Krwawienie z nosa - prawdopodobna przyczyna : Pragnienie uznania. Poczucie ,że jest się nieuznawanym, niedostrzeganym, pomijanym . Wołanie o miłość.

          Nowy wzorzec myślowy nad, którym warto popracować: Kocham i aprobuję siebie . Doceniam swoją prawdziwą wartość .Jestem wspaniały.

          Wg mnie to nadal "wyje" Twoja dziura z dzieciństwa, a nielojalny partner (oczywiście nieświadomie;) tylko uświadamia Ci Twój problem .

          Krzywdy wyrządzone nam przez rodziców, nie tak łatwo uleczyć, zmagamy się z nimi czasami całe życie. Wydawać by się mogło ,że jak sobie to już uświadomimy, to tak łatwo będzie nam zasypać ten dołeczek, ale często okazuje się, że to czarna dziura bez dna...

          A miało być optymistycznie ...:(((
          Ale nie martw się Veronka :***
          Nos do góry - wierzę ,że jeszcze będzie :)))

          Nie wiem dlaczego przypominasz mi moją córcię, a może to tylko moje "niewyżyte" instynkty macierzyńskie wyją ? ;)))))

          Miłego dnia, mimo wszystko :)))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-15, 19:39:52               Odpowiedz


      Mimbla...

      Wiem, że ważne jest to co ja poczułam.
      i ja wiem co ja poczułam.
      Ale mogło to być jak często przesadzone odczucie, nieadekwatne do sytuacji, naznaczone jakimiś zaburzonymi schematami.


      O czym to świadczy, że on tak powiedział?


      O tym, że przecież istnieje tajemnica korespondencji czy rozmów i widocznie to o czym rozmawiali nie było przeznaczone dla moich uszu i nie ma w tym nic złego.


      Tylko dlaczego poczułam to co poczułam?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: mimbla1   Data: 2022-08-15, 21:15:13               Odpowiedz

        Bo się przy nim i z nim bezpiecznie nie czujesz...albo dlatego, że wbrew pozorom zacytowany tekst wcale nie jest taki neutralny. "muszę kończyć bo ona nie powinna słyszeć tej rozmowy" to nie jest fajne.
        Nie piszesz co poczułaś, ale się domyślam, że miłe to coś nie było.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-16, 19:38:24               Odpowiedz

        Werona, czy jest miejsce, gdzie czujesz się bezpiecznie?
        Czy masz kogoś przy sobie komu ufasz?
        Czy jest taki ktoś?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Calmi   Data: 2022-08-21, 21:51:10               Odpowiedz


        "muszę kończyć bo ona nie powinna słyszeć tej rozmowy"

        Vera
        "O czym to świadczy, że on tak powiedział?


        O tym, że przecież istnieje tajemnica korespondencji czy rozmów i widocznie to o czym rozmawiali nie było przeznaczone dla moich uszu i nie ma w tym nic złego.


        Tylko dlaczego poczułam to co poczułam?"


        Tajemnica korespondencji odnosi się i dotyczy przede wszystkim osób postronnych i obcych, które nie mają prawa wglądu do intymnego świata interlokutorów .

        Tu jest co innego, bo rozmowa z całym prawdopodobieństwem dotyczyła Ciebie i osoby Ci najbliższej- Waszej relacji.

        A od osób nam najbliższych oczekujemy przede wszystkim lojalności wobec nas.

        Jeśli tego nie ma, nie ma prawdziwej bliskości/miłości, nie czujemy jej, bo naruszona została wierność, uczciwość i szacunek wobec nas;((( wydawać by sie mogło najważniejszej osoby w jego życiu)

        Stąd zapewne przykre odczucie smutku, rozczarowania, zawodu, złości ... etc





    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-08-23, 22:13:50               Odpowiedz


      Dziewczyny, nawet nie mam kiedy wam odpisać na wasze wiadomości, tak jakbym tego chciała.

      ale przeczytałam je i myślę nad nimi.

      Dziękuje wam.


      Przepraszam.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-09-03, 16:01:41               Odpowiedz


      Kochani :(

      Pomóżcie.

      Co mam zrobić jeśli nie radzę sobie z nową pracą?
      Z obowiązkami?
      Z nawałem pracy.
      Z ludźmi.
      I z czymś jeszcze związanym z pracą, do czego nie przyznałabym się nikomu. Nikomu. Ze wstydu.


      Co mam zrobić?
      Jestem na granicy wytrzymałości.
      Psychicznej.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: TresDiscret   Data: 2022-09-03, 17:16:53               Odpowiedz

        Verona

        1. Zmienić pracę na odpowiadającą lepiej własnym możliwościom.

        2. Zmienić siebie na odpowiadającą lepiej wymaganiom.

        ;)



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Anielaa   Data: 2022-09-03, 21:30:25               Odpowiedz

        "I z czymś jeszcze związanym z pracą, do czego nie przyznałabym się nikomu. Nikomu. Ze wstydu."

        Przyznalas sie przed soba i to moze wystarczy.
        Z drugiej strony, wszystko co ludzkie nie jest nam obce ;))



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-10-06, 19:20:46               Odpowiedz

      Fatum... Czynny, oczywiście, że czynny.

      Po prostu przestaliście mi odpisywać...

      Zostawiliście mnie.
      Tak jak i wszyscy inni.



    • RE: Czy ja przesadzam?

      Autor: verona1986   Data: 2022-10-06, 22:57:59               Odpowiedz

      Z facetem w porządku. O dziwo ;)

      Teściowa się nie wtrąca, i każe mu pomagać mi w domu :) :) :)

      Skąd w ogóle to się wzięło?
      Czy ktoś kiedyś słyszał, żeby to kobieta POMAGAŁA w domu?!
      Nie.
      Ja uważam, że on ma robić w domu i nie jest to pomoc dla mnie, tylko jest to jego obowiązek. Czy tylko ja tak uważam?


      Z pracą gorzej. Dużo gorzej.


      Nie potrafię się tam odnaleźć.
      Nie podoba mi się tam wiele rzeczy.
      Zwłaszcza ludzie, ich podejście do pracy.
      Nie są w nią tak zaangażowani jak bym chciała.
      Chcieliby robić jak najmniej.
      Jak najmniej się narobić.
      Nie przynoszą dokumentów na czas albo przynoszą niekompletne.
      Nagminnie wychodzą w czasie pracy załatwiać swoje prywatne sprawy.
      Spotykają się na kawki i plotkują.


      Mają luźne podejście do pracy, coś na zasadzie "a kto to sprawdzi?"


      Czyli co, jak nikt nie sprawdzi to możemy nie trzymać się przepisów?!
      Jest mi obce takie podejście.
      Ja nawet dzień po kontroli robię wszystko prawidłowo.


      Apropo kontroli.

      Mieliśmy ostatnio kontrolę w pracy.
      Szefowa do mnie mówi, żebym była miła dla kontrolującej i w ogóle.


      Jezu, ja nie umiem się podlizywać i wchodzić komuś nie powiem gdzie.
      No nie umiem, zabijcie mnie, ale nie umiem. Chcę mi się wtedy rzygać.
      Nie umiem być taka milutka.
      Sztucznie.


      Podsumowując...
      Po prostu ludzie w pracy nie są tacy... jak ja.


      Ja jestem służbistką.
      Trzymam się zasad i regulaminów.
      Szkoda mi czasu siedzieć z nimi, pić codziennie kawę o tej samej porze i plotkować. Wolę pracować.
      Nigdy nie lubiłam takich biurowych "kaw". Brrrr nie cierpię tego.


      Czy ja jestem normalna?
      Chyba nie.
      To oni są normalni, bo ich jest większość.
      Tak wygląda świat.
      A ja nie potrafię się do tego świata dostosować.


      Nie mówiąc już o tym, że mam tyle pracy, wszystko na wczoraj, nie ogarniam, nie wyrabiam się.
      Nie mam czasu iść do wc.
      Każdy coś ode mnie chce.
      Co chwilę telefony, emaile.
      Zabieram pracę do domu. Pracuję w weekendy.

      Nie chcę tam pracować, bo się wykończę psychicznie, ale jakie mam inne wyjście?
      Zobowiązałam się i nie mogę ich teraz zostawić od tak.
      Poza tym tyle ludzi we mnie wierzy...

      Nie mówiąc już o tych wszystkich głosach:
      nie narzekaj,
      nie doceniasz tego co masz,
      przecież to Twoja wymarzona praca,
      myślisz że w innej pracy ludzie są inni?
      ale Ty masz problemy,
      inni mają gorzej a Ty jesteś zdołowana przez pracę,
      weź się ogarnij
      i na końcu moje ulubione: dasz radę, wszystko się ułoży :)

      A ja się męczę. Ja się duszę.
      Chodzę tam codziennie ze łzami w oczach. Jestem przybita. Osowiała i bez życia.

      Ja nie chce tam być :(
      Nie chce.

      Czy mam szanse przestać być w końcu buntowniczką i wziąć świat takim jakim jest?



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: fatum   Data: 2022-10-06, 23:46:45               Odpowiedz

        Masz szansę przestać być w końcu buntowniczką i to od ręki. Serio. I wziąć świat takim jakim jest też od ręki. Serio. Tylko jest jeden warunek. Musisz tak postanowić. Od zaraz. Postanowienie jest najważniejsze! Niektórzy mówią,że trzeba chcieć. Z mojego doświadczenia wynika,że postanowienie jest najważniejsze. Pozdrawiam.



      • RE: Czy ja przesadzam?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-10-07, 00:17:35               Odpowiedz

        Zdradzę Tobie sekrecik.
        Wszędzie będzie tak samo.

        Bo to Twój perfekcjonizm wszystko niszczy.
        Nie obrażaj się.Ja byłam i jestem do Ciebie nieco podobna.

        Ludzie nie chcą tylko harować.Chcą też żyć.Jak wypija kawkę albo pójda siku, to świat się nie zawali.
        A Tobie się wali, bo nie chce ci się żyć.
        Kto ma rację?